fbpx
mieszanka bobu i miety

Bób z miętą i młodymi ziemniaczkami. Koniecznie!

Smak? Niesamowity! Kompozycja? Nietuzinkowa. Czas przygotowania: krótki. Minus? Jeden…

Taa-daamm! Przedstawiam dziś potrawę, która nas zniewoliła, a jako przepis przywędrowała pod Niebo Za Miastem razem ze wspaniałymi gośćmi i dwójką ich niezwykłych kotów, Bazylem i Kajtkiem. Czy próbowaliście kiedyś łączyć bób z miętą? My – nigdy. Choć, jak bób nam świadkiem – uwielbiamy szalone kompozycje. A bób lubimy jeszcze mocniej!

Bób z pomysłem

Działa jak pełnoprawne danie obiadowe, choć może służyć jako imprezowa sałatka. Na zimno lub, przy odrobinie uporu, na ciepło.

Potrzebne będą: młode ziemniaki, bób, pęczek kopru, duży pęczek – pęk! – świeżej mięty (im więcej mięty, tym lepiej), sól, pieprz, papryczka chilli, dobry olej tłoczony na zimno, np. lniany. Jeśli chodzi o proporcje między ziemniakami i bobem, zastosowaliśmy układ 1:1. Czyli tyle samo ziemniaków i bobu.

Ziarna bobu

Ziemniaki obieramy lub czyścimy szczoteczką i gotujemy w lekko osolonej wodzie. Bób – najlepiej świeży, własny, ale jeśli nie macie dostępu, można go kupić na każdym ryneczku, na wagę lub zapakowany w woreczkach. Po sezonie można też użyć bobu z mrożonek lub puszki.

Gotujemy go krótko, około 4-5 minut od wrzenia wody. Wspomniałam na wstępie o minusie. Jest jeden. Odsączony i lekko wystudzony bób trzeba obrać ze skórki. To wydłuża przygotowanie i mniej cierpliwych może przyprawić o palpitacje serca, ale zapewniam: warto się poświęcić!!!

Koperek drobno siekamy. Z miętą postępujemy podobnie, choć siekamy ją „grubo”, na większe kawałki. Kiedy mamy już obrany bób i odcedzone ziemniaki, wykonujemy czynność ekstremalną 🙂 – mieszamy je w jednej dużej misie! Po wymieszaniu dodajemy koper, miętę, przyprawy do smaku. A na koniec całość polewamy olejem.

I już.

Nie pytajcie jak to smakuje, bo trudno nam opisać. Pochłonęliśmy całość w minutę, może trzy. I żądaliśmy dokładki. I dokładkę pochłonęliśmy tak samo szybko, milcząc (ja) lub mrucząc (Jacek), lub miaucząc (jak nasi goście i ich koty). Mięta, koper, bób, ziemniaki – ta kompozycja niezwykle się uzupełnia. Mięta podkręca smak pozostałych składników, bób czyni cuda, a młode ziemniaczki – wiadomo, poezja.

Bób jest OK

Jeśli przed podjęciem tej kulinarnej próby wstrzymuje Was widmo dyskomfortu jelitowego i wzdęć, które powodują rośliny strączkowe, jest na to rada. Do gotującego się bobu można dodać liść laurowy lub kminek, kłącze imbiru czy kumin. Można także wrzucić kilka gałązek kopru.

Żeby skórki łatwiej dawały się obierać, ugotowany bób można przelać na sicie zimną wodą. Niektórzy dodają też do gotowania łyżeczkę cukru – nie próbowaliśmy, przyznaję.

Proste i przaśne bobisko ma wiele dobrych właściwości. Zawiera białko, węglowodany, żelazo, cynk, potas, magnez i wapń. Jest źródłem ryboflawiny, witamin: A, D i E oraz licznych aminokwasów. Bób jest OK, a jeśli dołożyć do niego bogactwo składników zawartych w mięcie, koprze, oleju, papryczce i ziemniakach, możemy być pewni, że jemy zdrowo. I smacznie.

To jest potrawa sałatkowa, więc będzie smakowała równie dobrze w czasie letniej imprezy na dworze, jak i w roli dania głównego podczas obiadu na świeżym powietrzu. Jest syta, ale nie obciąża żołądka. I jak smakuje! Polecam! I dziękuję za przepis – Makaron, przyjmij w rewanżu przepis na zalewajkę 🙂

A jeśli szukacie innych pomysłów na bób – oto sezonowe risotto z kurkami i bobem właśnie. Też pychota. Przepis znajdziecie na naszym zdrowo odchudzającym blogu.

Ania

POLECAMY TAKŻE: Czas ziół. Jak zrobić herbatę Tuarega?

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz