Jak motyle! Lekki felieton weekendowy


Motyle w Niebie Za Miastem

Dziś, jutro i pojutrze odpoczywamy, OK? Wszyscy! I my, i Wy. I dla relaksu na koniec tego wpisu mam dla Was krótki film, motylkową impresję. Powstawał nieśpiesznie… Kiedy wybuchły na niebiesko zagony kocimiętki, motyle biły się o nektar z trzmielami. O co walczą teraz?

Są ich setki. Ten rok należy do motyli – w poprzednim mieliśmy wiele spotkań z szerszeniami i byłam pod wrażeniem ich mądrości i cywilizacyjnego zorganizowania. Jacek spróbował zdjąć ich pozostawiony na zimę wielki kokon, ale rozsypał mu się w rękach na miliony części. Te fragmenty, które pozostały, pokazują szerszenią maestrię w budowaniu gniazd.

Kokon szerszeni

Ale to już historia, w 2019 roku szerszeni nie ma w ogóle, są za to motyle.

Czas motyli

Można cieszyć nimi oko od wczesnych godzin porannych do wieczora. Przesiadają się z jednej kępy kwiatów na drugą; były na szałwii, potem na kocimiętce, u schyłku jednego z gatunków kocimiętki zajęły się kolejnym, świeżo rozkwitającym. Później skoczyły na ostróżki, hortensje, malwy, lilie, werbenę patagońską i liatrie. Zaczyna kwitnąć budleja – motyli krzew – rzuciły się na nią. Wystrzeliła jeżówka – obsiadły i ją.

Gdyby kwiaty miała glicynia, pewnie byłyby jej najlepszymi przyjaciółkami, ale glicynia zalicza u nas pierwszy rok w całkowicie nowym miejscu  i choć wysłana w stronę drewnianego ganku i muru pokonała już kilka metrów, pracowicie wbijając się w dostępne szpary, nie pokazała swoich kwiatów. Poczekamy! Motyle także.

Jak motyle

Teraz tańczą jak oszalałe wokół krzewów i kwiatów. Są piękne, majestatyczne i zwariowane. Cudnie jest je obserwować i szukać nowego gatunku, którego jeszcze u nas nie było. Ale najsmutniej jest nam wtedy, kiedy wlatują na ganek i mimo otwartych okien, nie potrafią znaleźć drogi wyjścia.

Noce w lipcowym ogrodzie

Lipcowy ogród jest pełen kolorów i ruchu. Motyle szaleją! Chciałabym napisać o balsamicznych nocach pełnych zapachu ziół i kwiatów, ale niestety nie da się – noce są chłodne, wręcz wrześniowe, kwiaty się zamykają, rośliny wyczekują prawdziwego (nie saharyjskiego!) ciepła. Najmocniej tego lata pachną lilie i groszek. I las po deszczu. I kawa na tarasie 🙂

Tegoroczny nalot motyli, całkowity odwrót szerszeni, kompletny brak wrotyczu, mało krzewów piołunu i las dziewann na łąkach wspaniale obrazują zmienność i cykliczność natury. Zawsze czegoś jest pod dostatkiem, czegoś mniej lub brakuje w ogóle. Mamy nadzieję na grzyby, których nie było przed rokiem i choć ogród pracuje pełną parą, widzę z jakim trudem radzą sobie w chłodach ogórki, cukinie i pomidory. Rok temu nie nadążaliśmy zbierać!

To są dni najlepsze na wylegiwanie się w trawie. Tego Wam życzę na ten weekend, z nadzieją, że nie smażycie się w piasku na plaży, schowani za parawanem. Trzeba wyjść w stronę kolorów, dotknąć życia wśród traw, na łące, przyjrzeć się pracy milionów naszych przyjaciół mniejszych, zobaczyć jak sobie radzą w upale i jak walczą o każdą drobinę pożywienia.

Wyjdźcie na cały weekend z domów i zza parawanów, wpadnijcie na chwilę do kwiatów, ziół i traw. I do motyli.

Ania

POLECAMY RÓWNIEŻ: Pochwała świętego spokoju

A TAKŻE: Sceny z życia w upałach

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Nalewka orzechowa w trzech wariantach i każdy na zdrowie
Następny Rok za rokiem. Białystok bije. Trzeba się bać.

Poczytaj więcej

Ten wpis się dla Ciebie spodoba

Jak ułożyć plan na życie? Spróbujesz?

Jak motyle! Lekki felieton weekendowy

Tarnina. Jaśnie Pani Tarka lub Ciarka.

Sangha. Leśny Festiwal Hipokrytów uważam za zaorany

Jak palić efektywnie w piecu, kominku i kozie?

Tynk z gliny: samo zdrowie i ekologia

Moda Za Miastem: co dziś nosi strach na wróble?

Obkładamy się cyrankami ostrożnie, aby nie zepsuć glasu!

Wyciągnij pomocną dłoń do siebie. Nie poddawaj się zimowej depresji.

Pochwała prostoty, czyli rzecz o wiejskich meblach

Nie ma zmiłuj, Panie Dziadku!

Wibracje, aksamit i spokój

6:45 itd. Wyznania (nie)młodego blogera

Grabiami mając zmęczone prawice… Zwierzenia osobiste.