fbpx
OGRÓD
Ależ ta natura ma siłę! Przed rokiem znalazłam w naszej rabacie jedną – dosłownie jedną! – samosiejkę. Wyglądała słodko: takie samotne, błyszczące w słońcu przymiotno. Zostawiłam je i…
Ten projekt zrodził się z potrzeby chwili: urosło nam w skrzynkach kilkadziesiąt sadzonek pomidorów i nie mieliśmy ich gdzie ustawić…
Ćwiczymy EM. Efektywne Mikroorganizmy, które – taką mamy nadzieję – uzupełnią stosowane przez nas ekologiczne gnojówki i wywary. Czy to się uda?
Na dworze ponad dwadzieścia stopni. Rozszalało się wszystko. Siedem saren tuż za płotem – ciągną do naszego źródełka, bo to nieliczne w okolicy miejsce z wodą. Susza. I wiosenne szaleństwo.
Do sklepów, po wojenne zapasy, pojedziemy jutro. Od wczoraj uprawiamy hortiterapię. Aż do bólu wszystkich mięśni.
Zacznij myśleć o ogrodzie zanim wkopiesz pierwszą łopatę pod fundamenty Twojego domu. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć – zacznij od rozejrzenia się po całym siedlisku.
Nie czujemy rąk i pleców, ale jesteśmy zawzięci. Tym razem musi się udać! Nasza pierwsza łąka kwietna była porażką. Kupiliśmy miliard nasion i do nich mieszankę łąkową, wysialiśmy, dosypaliśmy trochę nasion trawy i…? Katastrofa.
Mogę je układać każdego dnia i zawsze będą mnie zaskakiwały. Nigdy nie robiłam tego w mieście, a tutaj bawię się kolorami i niemal codziennie wprowadzam do domu  inny nastrój. Wiejskie bukiety są naprawdę fantastyczne!
Na koniec Światowego Dnia Pszczół mam dla Was radosny, letni wybór – 10 kwiatów najlepiej nadających się do wiejskiego ogrodu i najbardziej kochanych przez pszczoły oraz wszystkie inne zapylacze.
Miała być spontaniczna, poetycka relacja, a będzie raport z pola walki o przetrwanie. Muszę go napisać – w formie Listu Do Kobiety, Która Wyjechała i Zostawiła Mnie z Tysiącem Drobnych Zadań.
Płodozmian, czyli uprawy naprzemienne. Jak je stosować? Czym są uprawy współrzędne? I dlaczego ważna jest dokumentacja ogrodu, także ta robiona latem. Dziś lądujemy na warzywniku.
Niby nie wolno, niby są jakieś granice, ale… mamy wrażenie, że oni są wszędzie. Czają się, obserwują nas, czasami wyglądają tak, jakby prosili – przygarnij mnie, proszę, przygarnij! No i cóż… Ania przywlokła właśnie kolejnego. Mamy już co najmniej dwudziestu imigrantów!

Przychodzi niepostrzeżenie i niszczy wszystko, co kruche i delikatne. Nie bierze jeńców, nie zważa na nic. Możesz się przed nim bronić, ale większych szans na wygraną nie masz. Przeklęty żywioł…
Masz ogród, ogródek, ogródeczek, albo choć balkon wypełniony kwiatami – i szlag Cię trafia, gdy jakieś łajzy zaczynają Ci podjadać liście lub kwiaty? Ten tekst jest właśnie dla Ciebie.
Z daleka wygląda to co najmniej dziwnie: tuż obok małego sadu jaśnieją drewniane skrzynie, tworząc ogrodnicze miasto. Zanim stworzyliśmy podniesione rabaty, uprawiałam warzywa bezpośrednio w gruncie. Narobiłam się maksymalnie, a rezultat był marny. Jak jest teraz?

Pleców nie czuję. A Anuszka kolan. Jakkolwiek dwuznacznie to brzmi – stan jest dokładnie taki, jak opisałem 🙂
Gdyby chodziło tylko o mnie, cały ogród mógłby składać się wyłącznie z drzew i trawnika.
Daję dziś w połowie sentymentalny i w połowie prześmiewczy tytuł, dość trafnie obrazujący nasz wczorajszy nastrój. Byliśmy na targach Green Days w Nadarzynie pod Warszawą, pośród tłumów ludzi. I prosimy organizatorów: nie róbcie nam tej przykrości już nigdy.
Nasze ziemniaki zjadła najpierw tajemnicza siła. Dosłownie: wessała je pod ziemię. Kolejne – zwariowały, a my razem z nimi. Nie, to nie jest kryptoreklama przemysłu spirytusowego. Opisuję wydarzenia, które działy się naprawdę. Horror z ziemniakami w głównej roli.
Przepraszam, że tytuł i zdjęcia nie są dziś odpowiednio lifestyle’owe, ale uprzedzaliśmy – wieś to nie jest wybieg dla modelek. Tu się albo zasuwa, albo zapyla, albo śpi. Można też… trochę się posprzeczać o standardy wiejskiego życia.
Bierzemy się do roboty. Razem z pszczołami, trzmielami, bzygami i motylami. W końcu to już prawie wiosna, a wiosna zobowiązuje!

Jest jeszcze sporo śniegu, ale… temperatura robi swoje: plus osiem w czwartek! Nie widać kluczy dzikich gęsi, ale słyszałam już opowieść o pierwszym tego roku klangorze – krzyku żurawi. PanKot coraz częściej wymyka się na dwór, a kiedy nie może, sikorek pilnuje przez szybę. W lesie coraz większy świergot ptaków. Wiosna? Gdyby nie Robert Biedroń, pisałabym

To jest tekst dla mieszczuchów o gołębich sercach i wieśniaków takich jak my: świeżo upieczonych. Rzecz o dokarmianiu ptaków, szalenie istotna o tej porze roku. Dziś nocą na naszych termometrach było -20 stopni, nad ranem zelżało do -12, a w ciągu dnia do -7. Pies i kot grzały tyłki na ogrzewanym ganku, my przy piecach, a ptaszory?
Pół dnia grabiłam dziś liście, tworząc z nich jedenaście autonomicznych stert. Rąk nie czuję i dlatego proszę mnie nie denerwować pytaniami, czy grabienie liści ma jakiś głębszy sens? MA!!! I za chwilę to udowodnię.
EBOOK DO POBRANIA
ziemianka - jak zbudować ziemiankę
GALERIA
Facebook
ZOBACZ
KATEGORIE
ARCHIWUM