fbpx
FAJNIA
Wrócił, dziad jeden. Po dwóch dobach. I nawet nie próbuje się wytłumaczyć: przyszedł, ziewnął i zasnął , i tyle go było.
W tym miejscu miały się znaleźć narzekania w stylu ***** ****, czytaj: ***** zimę, ale nam przeszło. I już śpieszę wyjaśnić, dlaczego.
Dziś do południa, zgodnie z nową modą, ciężko morsowaliśmy. Ja w zasadzie intensywnie morsuję od późnej jesieni: z każdym kilogramem mam w sobie coraz więcej morsa. Za to Jacek morsuje w kierunku słonia morskiego.
Minus dziesięć. Wróciliśmy ze spaceru z psem, ledwie minęła siedemnasta, a termometr już szaleje. Przy tak gwiaździstym niebie można się spodziewać, że dziś w nocy temperatura zejdzie do granicy piętnastu, siedemnastu stopni poniżej zera. Gotujemy się na mroźną bestię ze wschodu.
Sama radość: wstać, wypić kawę, pójść z psem i… sielanka! Tak to sobie wyobrażacie?
Spadł śnieg, więc od razu jest jaśniej. Mimo listopada i pandemii zrobiło się weselej.
ZOBACZ
INSTAGRAM
Something is wrong.
Instagram token error.
Follow
KATEGORIE
GALERIA
ARCHIWUM
E-BOOK DO POBRANIA
Jak kupić wiejskie siedlisko
E-BOOK DO POBRANIA
ziemianka - jak zbudować ziemiankę