fbpx
Archiwum

Wyobraź sobie, że w jednej chwili tracisz wszystkie przywileje cywilizacji. Dostęp do prądu, wody, telefonu, Internetu. I że nie możesz się ruszyć z własnego domu. Donikąd. I że nikt do Ciebie nie przyjedzie. Hardkor?

Nieszczęścia wszelakie, covidy, szpitale, choróbska, demony, cmentarze, kaszle, katary, migdałki-srałki, krupy, bóle, gorączki, raki, czyraki – a kysz! Wynocha! Do budy! Wyp*******ć!

Niech szlag trafi rok 2020. Tak po prostu, solidnie w mordę go trzaśnie. Żeby już odszedł w niepamięć.

Jesteśmy szalonym krajem. Żyjemy w  dwóch bańkach medialnych, w których wyborcy mają swoje telewizje, gazety, tygodniki, portale, radia i social media. Od wczoraj mają w nich także swoje debaty, w których wygrywa ich kandydat. Konkurent do niczego nie jest mu potrzebny.

Kłobuk – mówi Ania. Dybuk – przekonuję ja. Jakieś licho rządzi nocami w naszej osadzie. I nie śpi.

Podlasie straciło dziewictwo: już trzy osoby z koronaurwisem. A my pojechaliśmy wczoraj prosto w paszczę lwa.

Jakbym się cofnął w czasie… Dzwoni Ania i z dumą komunikuje: kupiłam papier toaletowy! Odpowiadam: ja też! Sukces! Mamy 40 rolek! Ale miałem dziś jeszcze jedno szczęście – udało mi się kupić pół litra spirytusu i mydło. I to nie na kartki!

Kto im to wszystko wymyśla? Jaki Wielki Rozum nad tym czuwa? Całkiem niedawno pisałem o zleceniu promocji regionu młodemu półgłówkowi, teraz hitem doniesień medialnych jest pierwsza w Polsce szkoła disco polo. Rzecz jasna – na Podlasiu.

Dwa lata temu o tej porze mieliśmy pod domem pół metra śniegu, a ja każdego dnia pociłem się przy odśnieżaniu. Dziś… szkoda gadać. Idzie susza, może nawet wielka susza. Zmianę klimatu najlepiej dostrzega się tu, na wsi. Nie na Wiejskiej.