Prosz bardz. Stękanie i zrzędzenie

Będziecie źli, bo będę dzisiaj trochę stękał… Albo zrzędził. (Niepotrzebne skreślić.) I z tego powodu wrzucam atrakcyjne zdjęcie atrakcyjnej laski, żeby wyrównać wrażenia.

Ten tekst miał zaczynać się od słów: Starość dopadła mnie od strony kręgosłupa… i być poświęcony bólom starego rzęcha. Ale już sama myśl, że będę opisywał to przerażające pęknięcie w pasie, które promieniowało na wszystkie strony świata, sprawiła mi taką przykrość, że porzuciłem temat starości.

Nie jesteśmy starzy, jesteśmy jedynie w stanie samopoczucia stosownym do wyobrażeń o własnym wieku. Kiedy mnie boli kręgosłup, myślę o sobie – stary już jestem jak cholera. Ale gdy ból mija i sunę z psem przez knieje, myślę o sobie jako trzydziestolatku, chodzącym po ulicach tak szybko, że nie spotkałem  jeszcze pieszego, którego nie dałbym rady wyprzedzić. Serio. Mam to po Mamie: ona też zasuwa jak pershing, choć ma dzisiaj 85 lat.

Co porabiacie w tak krótkie dni? Uprawiacie starość?

Więc: starość to nie jest dobry temat, zwłaszcza zimową jesienią, kiedy dzień zaczyna się niewiele przed godziną ósmą i kończy chwilę po piętnastej. Siedem godzin człowieczeństwa! Co robicie w tym czasie? Praca, praca, praca? A co później, jeśli nie praca?

Nas ratują spacery z latarką i psem, który głównie o północy przejawia największą chęć do zabawy. Za lasem niebo miga na niebiesko – to policja przy drodze strzeże granic, wolnych mediów i niskich cen – a w lesie mruga moja latarka, wokół której skacze pies i kręgosłup jego pana. Nie wyglądamy źle w tym stroboskopowym świetle: jak Wojska Obrony Terytorialnej rozgrzewające się w obozowisku z kijów, chrustu i plandeki.

Ale ten ostatni spacer jest wyjątkowy, zamyka dzień – a co przedtem? Co porabiacie? My grubiejemy, oddalając się z każdym dekagramem w stronę delfinarium (Ania) i zagrody hipopotamów (ja). Święta, które za pasem, tylko nas przerażają: trzeba będzie grubieć rytualnie, przy rybie po grecku, zupie śledziowej, sałatce, cieście i bigosie, który już się mrozi.

Gnuśniejąc – wgapiamy się w błyszczące ekrany Netflixa, garnki Magdy Gessler, ogrody Monty’ego i czarne paski TVN. Książki walają się nam pod nogami, ale kto by tam czytał książki? Niespełnione zobowiązania noworoczne pchają człowieka do kolejnych wzniosłych czynów, ale kto by tam przejmował się starymi zobowiązaniami, gdy za chwilę trzeba będzie zapisać nowe?

Fragment dla ludzi o mocnych nerwach

Siedzimy więc, przeżuwamy życie i komentujemy sobie to, co komentują dziś wszyscy: pandemię i  ceny. Z pandemią mam problem, ponieważ należę do grupy radykalnych szczepionkowców i uważam, że niezaszczepieni ograniczają moje swobody obywatelskie. Mają swoje oddziały szpitalne – kosztem łóżek, które mogłyby być przeznaczone dla mnie. Mają swój personel, którego brakuje dla innych. I mają też przywilej ratowania ich w pierwszej kolejności – nie usłyszą przecież od lekarza: Dobrze, umawiam pana na wizytę… pierwszy najbliższy termin… co my tu mamy… o, październik 2023… Odpowiada panu?

Nie szczepią się i nie szczypią z niczym. Dla nich jest karetka pogotowia, której zabrakło dla mojego znajomego z podejrzeniem zawału. Dla nich jest wolne łóżko, którego zabrakło innemu znajomemu – zmarł kursując miedzy szpitalami… Nikt im nie powie: nie szczepisz się? Poczekaj na swoją kolejkę w szpitalu. Jak zawałowcy, nowotworowcy, nerkowcy i – niechby tam – kręgosłupiarze.

Jako szczepionkowiec radykał nazywam więc rządzącą partię mordercami. Państwo Mordercy patronują codziennie ponad pięciuset egzekucjom – to efekt ich braku zdecydowania i podporządkowania swoich działań sondażom. Nie umieją zarządzać pandemią, kryzysem i służbą zdrowia.

W porównywalnej z Polską Kanadzie, jeśli idzie o wielkość populacji, zaszczepiło się 80 procent mieszkańców – mieli dziś 8921 zachorowań na COVID i 20 zmarłych. (Za: Andrew Wodziński na Twitterze) W Polsce zanotowaliśmy 19397 zachorowań, przy 54 procentach zaszczepionych, i jednocześnie aż 543 śmierci.

Mój radykalizm ma ludzką twarz

Ci zmarli nieszczęśnicy odeszli w większości na swoje życzenie, bez szczepień, za przyzwoleniem władzy, która nie potrafi dostosować norm prawnych i obostrzeń do poziomu realnego zagrożenia życia milionów Polaków.

Kto im, niezaszczepionym, zamknął drogę do zakażania innych? NIKT! Kto im skutecznie wytłumaczył, że nie szczepiąc się, zagrażają sobie, rodzinie, znajomym? Nikt. Kto powinien był myśleć za nich, gdy tkwią w zabobonie, niewiedzy albo w przekorze? Państwo. Madre państwo. Jak w Austrii, Izraelu, Portugalii i Kanadzie.

Nie, nie jestem przeciwko nim. Niech się nie szczepią. Z pełnymi konsekwencjami! Żadnych przywilejów w szpitalu. Żadnych dodatkowych łóżek kosztem innych chorych. Chcesz chorować? Choruj. Chcesz mocno chorować? Prosz bardz. Chcesz umierać? Umieraj w domu albo poczekaj w kolejce do szpitala. To podstawa twojej wolności: jak wybierasz – tak masz.

Sorry, ostrzegałem. Jestem radykałem szczepionkowcem. Jeśli są antyszczepy, to ja jestem szczep. Z krwi i kości.

Życie coraz bardziej cenne 

Cen komentować nie potrafię. Kiedy byłem mały, bałem się ciemności. Potem musiałem zacząć zarabiać na rachunki i teraz boję się światła, wody, gazu, ciepła, a nawet śmieci… Nie wiem, co przyśle PGE w styczniu, to znaczy – wiem, czuję, ale nie chcę o tym myśleć. I nawet jeśli po różnych sztuczkach z akcyzami, do maja nie będziemy płacić dużo więcej, to przecież życie, mam nadzieję, toczyć się będzie także później. I co wtedy? Myślicie, że skończy się na 24 procentach?

Żeby nie zasmucać do reszty, bo to w końcu  (hahaha) lajfstylowy blog, wrzucam przedświąteczne memy, które Ania wynurkowała w Sieci. Ananas jest więcej niż realistyczny…

Z kolei mem z kalendarzem adwentowym nadzwyczaj trafny; kto skończył pięćdziesiątkę, ten wie. Ile macie w swoich domach pudełeczek z tabletkami, tubek z maściami i słoiczków z miksturą na wszystko? Ile macie starych, zbędnych leków, które leżą latami w zakamarkach apteczki, a ile tych nowych – na najnowsze schorzenia?

No. Nie pytam, bo chyba wiem. Macie tak samo, jak my. Albo zupełnie inaczej.

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rób rzeczy małe w wielki sposób

Podziel się:
Komentarz
  • …myślę i mam podobnie…. coraz więcej ludzi umiera w samotności…bez bliskiej osoby… trzymającą za rękę na czas przechodzenia na drugą stronę … jakie to trudne . Jakie to trudne patrzeć na uradowane pyski …polityków …znowu ograliśmy opozycję …TVN …jest prawie nasz . Ile jeszcze można wytrzymać !!!!
    Pozdrawiam
    Henryk
    …i tak znowu popsuli święta………….

    20 grudnia 2021
  • Ha, boicie się pic herbaty w torebkach, uzasadnialiscie że boicie się konsekwencji ewentualnego wchłaniania przez organizm plastiku, a bierzecie udział w eksperymencie medycznym ? Taki eksperyment tez nie wiemy jakie przyniesie konsekwencje.

    31 stycznia 2022

Zostaw komentarz