fbpx
Archiwum

Szybko minęło! To już trzy lata – w moim przypadku – i trochę mniej w przypadku Ani. Tak długo żyjemy na wsi, z daleka od miejskiego zgiełku. Wsiowi ludzie jesteśmy. Dziś spojrzeliśmy na siebie przed wyjazdem na targ i pokiwaliśmy głowami ze zrozumieniem: to widać, słychać i czuć.

Poznajecie? Ten z prawej to ja, a ta z lewej, to Ania. Rzadko robimy sobie wspólne fotografie, ale tym razem, specjalnie dla Was, czynimy wyjątek 🙂 Tak wyglądamy w chwilach szczęścia.

Wzruszające. I zabawne. Krowia mama biega za swoją córką po podwórku i muuucząc – w końcu nie bez przyczyny na imię ma Mućka – usiłuje przywołać do porządku brykające dziecię.

Dzik jest dziki i nie ma prawa głosu. Dzik, gdyby miał łeb na karku, zwiałby przed najbliższą sobotą na Białoruś: to tylko kilkanaście kilometrów. Tyle wystarczy, by zachować życie.

To jest tekst dla mieszczuchów o gołębich sercach i wieśniaków takich jak my: świeżo upieczonych. Rzecz o dokarmianiu ptaków, szalenie istotna o tej porze roku. Dziś nocą na naszych termometrach było -20 stopni, nad ranem zelżało do -12, a w ciągu dnia do -7. Pies i kot grzały tyłki na ogrzewanym ganku, my przy piecach, a ptaszory?