fbpx
Archiwum

Beata i Marcin, nasi sąsiedzi zza lasu, mieszkańcy Stacji Sycze, zaprosili nas na warsztaty z układania drewnianego stogu, w którym drewno może stać nawet dziesięć lat… o ile umiesz go postawić.

Ufff… Pierwsza od tygodni lekko wolna niedziela. Pierwszy oddech w pozycji leniwca i ziewanie z nudów zamiast popłochu, ile jeszcze trzeba zrobić.

W tym miejscu miały się znaleźć narzekania w stylu ***** ****, czytaj: ***** zimę, ale nam przeszło. I już śpieszę wyjaśnić, dlaczego.

Żyjemy obok nich, a one żyją z nami i odrobinę dzięki nam. Wiejskie ptaki. Sikory, kwiczoły, sójki, mysikróliki, gile. Nasi kumple.

Weź dwie smukłe łanie, przypnij im do nóg narty biegowe i otwórz bramę… Znikną aż do wieczora. Odwiedzą wszystkie okoliczne wsie i lasy, i wrócą z czerwonymi policzkami, krzycząc na powrocie – zajebiście było! Tak to działa.

Wyobraź sobie, że w jednej chwili tracisz wszystkie przywileje cywilizacji. Dostęp do prądu, wody, telefonu, Internetu. I że nie możesz się ruszyć z własnego domu. Donikąd. I że nikt do Ciebie nie przyjedzie. Hardkor?

Taki wątek pojawił się podczas dyskusji facebookowej grupy i chcę dołączyć do niego nieco szerzej, z perspektywy kilku lat zalegania na wsi, na kompletnym bezludziu.

Spadł śnieg, więc od razu jest jaśniej. Mimo listopada i pandemii zrobiło się weselej.

Na terenie Nadleśnictwa Dojlidy, położonego w pobliżu Świętej Wody na Podlasiu zdecydowano się na nietypowe odnowienie lasu: posadzono młode brzozy i świerki tworząc znak krzyża.