Fotowoltaika. Jak się przygotować? Jak dostać dotację?


Fotowoltaika

Prąd ze słońca kusi. 5000 złotych dotacji z budżetu państwa również. Trudno się dziwić, że fotowoltaika przeżywa rozkwit…

Mamy instalację o mocy 10 kW. Rocznie produkujemy 10.000-11.500 kilowatogodzin energii elektrycznej. Mija październik, na liczniku naszego inwertera jest już 9860 kWh. Rok był słoneczny, choć zimą słońca było mniej niż zwykle, co odbiło się na całorocznych wynikach. Teraz, kiedy rano panują gęste mgły, a dzień kończy się bardzo wcześnie, produkujemy średnio 23-31 kWh. Czy to wystarcza? Czy fotowoltaika może zaspokoić wszystkie potrzeby energetyczne?

Fotowoltaika? Tak, ale z przygotowaniem!

Odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi – nie. Nasze panele produkują w czasie porannej gęstej mgły 250-500 watów energii elektrycznej w czasie rzeczywistym. To wystarczy na oświetlenie domu, na pracę lodówki czy telewizora. I tylko na to. A wieczorem z kolei na inwerterze pojawia się komunikat: WAIT… a po nim system przełącza się w stan czuwania. I prąd trzeba brać z sieci. 🙁

Pierwsza rada – jeśli chcesz założyć mikroinstalację fotowoltaiczną, zrób sobie prywatny audyt energetyczny. Weź do ręki ostatni rachunek ze spółki dostarczającej prąd, zobacz ile prądu zużywa Twoje gospodarstwo domowe. Jeśli budujesz lub planujesz remont – policz dokładnie moc wszystkich zainstalowanych urządzeń.

Nasz przykład

Tak to wyglądało, gdy zaczynaliśmy montować panele… Był grudzień 2015 roku. Dzień pierwszy:

I dzień trzeci:

W naszym gospodarstwie najwięcej prądu pobiera (zimą) ogrzewanie werandy (1800 W instalacji elektrycznej, mata w podłodze). Do tego dochodzi ogrzewanie elektryczne podłogi w kuchni (800W), łazienkach (600W) i sieni (250W). Łatwo policzyć przemnożywszy liczbę godzin codziennego włączenia instalacji grzewczej przez moc zainstalowaną, ile kilowatogodzin prądu trzeba będzie obsłużyć z własnej dostawy.

W naszym przypadku – poza standardowymi odbiornikami typu lodówka, kuchenka, telewizor – dochodzi jeszcze zasilanie pompy ciepła, dzięki której ogrzewamy budynek tzw. Babciówki. Tam zainstalowaliśmy ogrzewanie podłogowe wodne (glikol), a pompa pobiera dziennie w dołku zimowych temperatur 11-15 kilowatogodzin. Dodatkowo: ciepłą wodę mamy i z pompy ciepła, i z dwóch zainstalowanych bojlerów o mocy 1200W.

Poza tym, co zużyliśmy na własne potrzeby, w pierwszych 6 miesiącach wprowadziliśmy do sieci 2930 kWh. (Tu pierwsza dygresja – konia z rzędem temu, kto da mi gwarancję, że wprowadziliśmy właśnie tyle, a nie więcej… PGE dyktuje warunki…) Zużyliśmy energii elektrycznej w pierwszym półroczu (rozliczamy się w trybie 6-miesięcznym) 5179 kWh. Przypomnę jednak o dwóch faktach: mało słońca i dość długa zima. Dopłaciliśmy 1561,36 zł.

Czyli… nie ma nic za darmo

W reklamach znajdziecie ofertę firm montujących instalacje solarne. Fotowoltaika pozwoli obniżyć koszty energii do zera! Dostaniesz dotację! Zostań prosumentem – nic nie będziesz płacić za prąd!

Patrzę na swój rachunek z PGE, rachunek prosumenta. I zacytuję Wam, jakie są w nim pozycje kosztowe, wybiórczo, bo rozliczenie ma półtora strony objętości.

Opłata handlowa. Opłata sieciowa stała. Opłata przejściowa. Opłata jakościowa WT. Opłata jakościowa NT. Opłata sieciowa zmienna WT. Opłata sieciowa zmienna NT. Abonament. Opłata OZE WT. Opłata OZE NT. Opłata kogeneracyjna WT. Opłata kogeneracyjna NT.

__________________________

I proszę o odpowiedź – czy mając w Zawodowej Energetyce partnera z taką ilością pobieranych opłat, widzicie jeszcze szansę, że za prąd nie trzeba będzie płacić ani grosza???

Nie bądźcie naiwni, żadna instalacja fotowoltaiczna, jeśli będziecie podłączeni do sieci energetycznej, nie zdejmie z was kosztów zakupu energii elektrycznej…

A zatem – brać czy nie brać?

Jasne, że brać! Ale najpierw policzyć. Jakie będą Wasze potrzeby energetyczne? Ile potrzebujecie energii elektrycznej każdego dnia? Ile uda się dostarczyć z własnych źródeł (za dnia)? Przypominam o tym, o czym pisałem  w drugiej części – o zmianie przyzwyczajeń…

Jeśli wyjdzie Wam, że potrzebujecie instalację o mocy 3 kW, zainstalujcie 4-5 kW. Nadwyżki przez Was niewykorzystane mają być, według ustawy, rozliczone w rachunku od dostawcy energii. Czyli jeśli wyprodukujecie więcej energii niż wykorzystacie, firma energetyczna zwróci Wam pieniądze. Zapłaci za dostawę prądu.

Wierzycie w to? Ja wierzę. A czy wierzycie w rzetelność rozliczeń i możliwość sprawdzenia – ile naprawdę wprowadziliście prądu do sieci i ile musieliście dokupić? Ja mam wątpliwości. Albo wprost: nie wierzę. Nikt tego systemu dotacji nie rozpisał z korzyścią wyłącznie dla klientów. Wygrane mają być dwie strony, Wy i firma energetyczna. Pytanie – która wygrana jest większa? Kto naprawdę na tym zyska?

Nie wierzę, że klient. Który zgubi się w gąszczu rozliczeń, taryf, opłat, stawek i abonamentów.

Jestem więc zwolennikiem dostosowania mocy własnej instalacji do realnych potrzeb. Warto produkować tyle energii, ile jesteśmy w stanie skonsumować. Z niewielką nadwyżką, którą może uda się zagospodarować wspólnie ze spółką energetyczną. Ona jest zainteresowana nadwyżką, to oczywiste. Waszą rolą jest wykorzystać własną instalację na maksa. Na swoje potrzeby.  

Fotowoltaika z dotacją?

Kto może otrzymać dofinansowanie do zakupu paneli fotowoltaicznych? Jedynie osoby fizyczne. Dotacjami mogą być objęte wyłącznie instalacje o mocy od 2 kW do 10 kW. Za instalację uznaje się panele, inwertery, okablowanie, urządzenia do montażu, robociznę.

Dotacja z programu „Mój Prąd” może pokryć do 50 procent kosztów instalacji fotowoltaicznej, choć nie więcej niż 5000 złotych. To w praktyce oznacza, że każdy występując o dofinansowanie może liczyć na właśnie tę kwotę – instalacje kosztują bowiem nie mniej niż 10 tysięcy zł.

Dotacja udzielona w ramach programu „Mój Prąd” jest zwolniona z podatku PIT. To znaczy, że w przypadku otrzymania maksymalnej wartości dofinansowania, beneficjent otrzyma czyli 5000 zł „na rękę”.

Pierwszy nabór wniosków uruchomiono 30 sierpnia 2019 roku i potrwa do końca roku;  kolejny zaplanowano na wiosnę 2020. Szacuje się, iż z programu skorzysta nawet 200 tysięcy gospodarstw domowych, które będą mogły wygenerować ponad 1 TWh energii prosto ze słońca. Dofinansowanie w formie dotacji pokrywać może do 50 procent kwalifikowanych kosztów zakupu i montażu instalacji fotowoltaicznej, choć nie może przekroczyć kwoty 5000 złotych.

Zainteresowanie programem jest od pierwszych dni ogromne. W czasie dwóch miesięcy udało się zweryfikować ponad 3800 wniosków, kwalifikując do finansowania 3076. Pierwsze 15 milionów złotych rozdysponowano w tempie błyskawicznym, a kolejne wnioski płyną każdego dnia. Fundusz wypłacił już 2300 dotacji – szacuje się, iż pozyskana dzięki temu wielkość odnawialnej energii przekroczy 13.076 MWh/rok.

Gdzie po dotację?

Od 21 października wnioski  o dofinansowanie można składać w formie elektronicznej – na portalu www.GOV.pl. Wniosek jest również dostępny na stronie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jeśli nie korzystamy z wersji elektronicznej należy go złożyć w formie papierowej z podpisem własnoręcznym w kopercie opatrzonej adnotacją „Program priorytetowy „Mój Prąd”.

Jakie dokumenty są potrzebne? Przyznanie dotacji jest uzależnione od spełnienia warunków programu oraz przedstawienie stosownej dokumentacji:

  • kopia faktury za dostawę i montaż instalacji fotowoltaicznej opatrzona adnotacją „Zgłoszono do Programu priorytetowego Mój Prąd”,
  • dowód zapłaty faktury/Oświadczenie o dokonanej zapłacie
  • zaświadczenie Operatora Sieci Dystrybucyjnej potwierdzające montaż licznika wraz z numerem Punktu Poboru Mocy w którym go zainstalowano
  • klauzula informacyjna dla wnioskodawców Programu priorytetowego „Mój Prąd”.

Zwracam Waszą uwagę na pierwszy punkt dokumentacji – faktura opatrzona adnotacją… Koniecznie trzeba o to zadbać! Warto też poświęcić trochę czasu na znalezienie możliwie najlepszego wykonawcy – nie wierzcie tym, którzy promują się na Facebooku, gwarantując Wam instalację zapewniającą zerokosztowe opłaty za energię elektryczną – nie ma tak dobrze! To są, moim zdaniem, zwyczajni naciągacze.

I proszę – pamiętajcie też, że poniesione nakłady muszą Wam się kiedyś zwrócić. Jeśli marzy Wam się fotowoltaika na poziomie 10 kW i zainwestujecie np. 50 tysięcy złotych w budowę instalacji, to przy niskich dotychczasowych kosztach zakupu energii poczekacie na zwrot kapitału całą wieczność. Prąd ze słońca opłaca się głównie wtedy, kiedy potrzeby energetyczne waszego gospodarstwa są relatywnie wysokie, podobnie jak koszty opłat za energię. Wówczas można je ograniczyć właśnie dzięki własnej farmie solarnej…

Podsumowanie

Nie namawiam do fotowoltaiki – choć uważam, że jest to świetny kierunek rozwoju dla indywidualnych gospodarstw i dla całej gospodarki. To także niemały jednorazowy wydatek. Złagodzić go może 5000 złotych dotacji i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Wypełnienie wniosków trwa niedługo.

Warto przy okazji uderzyć do kilku dostawców energii elektrycznej, nie tylko tych z Waszego regionu. Kto wie, może otrzymacie konkurencyjną ofertę? Zmienić dostawcę energii elektrycznej można bardzo łatwo – ale to już temat na inną opowieść.

Trzymam kciuki, jeśli odważycie się pójść w stronę słońca! To wielka radość – patrzeć, jak jego promienie pracują na Waszą korzyść… 🙂

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Polskie globalne ocipienie

Foto. skeeze z Pixabay 

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Prąd ze słońca. Sprawdzamy czy fotowoltaika się opłaca! (2)
Następny Historia Starego Piernika i Grzybowej Panienki

Poczytaj więcej

Blog po roku, czyli pierwsza rocznica

Dziewiętnasty, dzień dobry

Śpiewający sex czy proste dźwięki ciszy?

AAAAlergię w dobre ręce oddam!

Narzędzia do domowego warsztatu

Fioletowe ziemniaki, czyli dieta cud

Weź nie pytaj! Rób kiszonki, to proste!

Siała Baba – zapraszamy do akcji!

Piszę o wszystkim, co mi leży na wątrobie

Późny wieczór w Niebie: sałata z burzą w tle

Cisza i spokój. Prawda o życiu daleko od miasta

Jak zbudować ziemiankę? Sprawdź to! (2)

Rzucamy okiem na detale

Czy podniesione rabaty mają sens?

Czytając Vincenta Severskiego