Czy warto mieć młynek do zboża?


Młynek KoMo

Domowe mielenie zboża na mąkę to np. w Niemczech dość powszechna tradycja – w Polsce jakoś nie może się przyjąć. A szkoda, bo młynek do zboża z funkcją wytwarzania płatków to świetne rozwiązanie. Proste i zdrowe.

Każdy, kto piecze chleb we własnym domu wie, ile znaczy dobra mąka. My używamy wyłącznie głównie żytniej, gruboziarnistej – do karmienia zakwasu 2000 i do pieczenia 1100 i 750. Mam z nimi różne doświadczenia, bo jak mówią młynarze i piekarze: jakość chleba zależy od świeżości mąki i sposobu jej mielenia. Kiedy została zmielona pośpiesznie, na jeden raz, a żarna „przepaliły” ją zbyt mocno, chleb wyrośnie słabo lub w ogóle. I oczywiście jej świeżość – często zdarzało mi się kupić „z żyjątkami” 🙁 a przecież w sklepie zajrzeć do torebki z mąką nie można…

I przyznam, że nie zwracałabym na sposób mielenia większej uwagi, gdyby nie prezent od mieszkającej w Niemczech rodziny, która wzorując się na wielu lokalnych domach podrzuciła nam młynek do zbóż KoMo Duett 100. (Dzięki wielkie, Orzeszki!) Najpierw uznałam to za lekką fanaberię: po co mi młynek, skoro mąki mam w sklepach pod dostatkiem? Ale… po pierwszych próbach zmieniłam zdanie.

Młynek KoMo Duett 100:

Grunt to zboże

Najważniejsze, oczywiście, było zdobycie dobrego zboża. Tu, jak zawsze, z pomocą przyszli sąsiedzi:

Ziarno nie może być zbyt świeże, powinno swoje odstać – powiedział mi Pan Wiesław, koszący akurat sierpniowe pszenżyto. – Owies, który można znaleźć w okolicy też nie nada się na płatki, bo służy raczej jako karma dla zwierząt, a nie do wyrobu płatków. Do płatków powinno się stosować obłuszczony ziarniak owsa, czyste ziarno pozbawione łusek. Na żytnią mąkę najlepsze jest zboże odstane, może być nawet z ubiegłorocznych zbiorów.

Z owsem i płatkami owsianymi daliśmy więc sobie spokój, na razie, bardziej zainteresowała mnie możliwość produkowania własnej żytniej mąki. Młynek KoMo nadaje się do tego celu idealnie. Jacek, jak to facet, który umiejętność mielenia zboża wyssał z mlekiem mamy Marysi, zaczął wprawdzie produkcję od maksymalnego nacisku kamieni i w efekcie młynek na chwilę odmówił mu posłuszeństwa, ale później i on doszedł do wniosku, że lepiej zapytać specjalistów.

Bo tak poza wszystkim: czy Wasi mężczyźni też mają opory przed zapytaniem innych np. o drogę, albo o jakieś wskazówki techniczne? Nie, prawdziwy facet nie zapyta, będzie błądził godzinami, ale męski honor nie pozwoli mu o nic dopytać…

Tym razem jednak zapytał. Drugiego sąsiada. I tym sposobem oboje dowiedzieliśmy się, że mielić zboże trzeba na raty. Dwu- lub trzykrotnie. Żeby podczas mielenia, gdy kamienne żarna trą ziarno z wielką siłą, temperatura mąki nie była zbyt wysoka. Takie „przepalone” drobiny mąki nie urosną, nie da się z nich wypiec ciasta ani chleba.

Mielimy. I co? I jak?

Zaczęliśmy więc mielić ziarno sami. Żyto i owies dostaliśmy od naszego kochanego Sławka (Sławek ma wszystko!), z owsem już po pierwszym razie okazało się, że łuski nie dadzą się oddzielać i żeby mieć własne płatki, trzeba by kupić odłuszczone ziarna. Tak jak radził Pan Wiesio. Ale z żytem poszło pięknie. Pierwszy przemiał – na grubo. Prawie jak kasza. Drugi przemiał i większy docisk żaren – mąka gruboziarnista, znakomita do chleba. I trzeci przemiał – mąka drobniuteńka jak pył.

Pierwsza frakcja:

Druga frakcja

W młynku KoMo można ustawić odpowiednią frakcję mąki, decydując według własnego uznania. Młynek Duett 100 to mały kombajn młynarski, wyposażony w żarna korundowo-ceramiczne o średnicy ponad 8 centymetrów i silnik o mocy 360 W, który pozwala na błyskawiczne mielenie. Zaletą tego młynka jest duża misa zasypowa, w której można zmieścić aż 1,2 kg ziarna. Ta ilość wystarczy do wyprodukowania dwóch sporych bochenków chleba.

Regulacja i obsługa jest tak prosta, jak proste mogą być tylko urządzenia dla niemieckich frau. Ruch misą w prawo lub w lewo pozwala na regulowanie stopnia zmielenia, włącznik z lewej strony odpowiada za młynek, włącznik z prawej – za produkcję płatków. I to wszystko. Urządzenie waży kilkanaście kilogramów, co zapewnia mu dużą stabilność, ale mieści się na powierzchni jednej kartki papieru.

Własna mąka

Mam własną mąkę – zawsze świeżą i zawsze odpowiednio gruboziarnistą. Błonnik, witaminy, minerały… nie chcę Was czarować wszystkimi walorami takiej mąki, bo tę wiedzę można mieć z tysiąca stron w Internecie. Mogę jedynie powiedzieć: to działa! Jeśli masz dostęp do dobrej jakości zboża, najlepiej z uprawy ekologicznej (można je kupić u sprawdzonych gospodarzy lub w Sieci – widziałam też żyto w jednym z supermarketów), zabawa w produkowanie mąki może być naprawdę przednia. A mąka pachnie i ciasto z niej zrobione świetnie rośnie!

Przed nami kolejny cel: mąka z pszenicy płaskurki i samopszy. To pradawne, nie modyfikowane gatunki zbóż, doskonałe na chleb, zawierające więcej (nawet o 30%) łatwo przyswajalnego białka, więcej witamin A, D, E i B oraz mikroelementów, jak fosfor, żelazo, wapń, cynk, mangan. Przede wszystkim zawierają jednak cenne aminokwasy, niewytwarzane przez człowieka, fenyloalaninę, tyrozynę oraz izoleucynę, istotne dla prawidłowej pracy układu nerwowego. Zawierają też dużo mniej i dużo lepiej tolerowanego glutenu.

Sorgo, czyli odkrycie

A za nami – pierwsza produkcja płatków z ziaren sorgo, bezglutenowej alternatywy pszenicy. Chciałabym namówić Jacka na uprawę tego zboża na naszych hektarach, które póki co stoją odłogiem i zasilane łubinem i gryką czekają na najlepszy pomysł. Czy sorgo, w końcu afrykańskie zboże, może udać się w Polsce? Sama nie wiem – przy tegorocznej pogodzie, gdy przez ponad połowę lata panowała ciężka susza, może byłoby to jakieś sensowne rozwiązanie? W Polsce uprawa sorgo zajmuje zaledwie 100 hektarów, a zboże ma wyjątkowe właściwości.

Płatki z sorgo wyszły świetnie, choć chyba młynek zanadto je rozdrabnia. Po zalaniu wrzątkiem stanowią znakomite uzupełnienie smoothies, które stały się u nas przebojem sierpnia dzięki blenderowi NutriBullet. Przy okazji: sorgo jest świetne jako zastępca kaszy jaglanej w zestawie na słodko z jabłkami i żurawiną, a ostatnio użyłam go w jako zamiennika ryżu do potrawki z cukinii, pomidorów, patisonów, cebuli, czosnku i mleka kokosowego. I też się sprawdziło.

Podsumujmy

Młynek do zboża to ekskluzywny dodatek w gospodarstwie, nie przeczę. Można żyć bez młynka, ale kiedy już go masz, mąka zyskuje inny wymiar. Mielisz ją do oczekiwanej frakcji i czujesz, jak pachnie. Możesz zrobić płatki na śniadanie i wiesz, że nie leżały na sklepowej półce przez dwa lata. Możesz poczuć, że wszystko zależy od Ciebie, że masz wpływ na każdy etap pieczenia chleba i nic nie wymyka Ci się spod kontroli. To mało?

Ania

POLECAMY RÓWNIEŻ: Pieczemy chleb z bakaliami

2 komentarze

  1. Aga
    7 września 2019
    Odpowiedz

    Piekę chleb od listopada ubiegłego roku powiem szczerze że stało się to moją pasją jedną z wielu rodzinkę też namowilam na pieczenie nie wiem czy kiedykolwiek kupię chleb w sklepie kocham ten zapach młynka jeszcze nie mam ale zastanawiam się czy na takim śrutowniku do zbóż dało by rade taki posiadam hym muszę popytać

    • 7 września 2019
      Odpowiedz

      Obstawiam, że chyba jednak nie… Mąka jest drobniejsza. Ale warto spróbować! 😀

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Pohulanka na skraju kraju
Następny Jak powstaje łąka kwietna? W bólach!

Poczytaj więcej

Ile kosztuje życie na wsi? Ceny w lipcu.

Teraz, k…, ja!

Dziewiętnasty, dzień dobry

Baba znika z domu na 4 godziny i co?

Pokrzywa! Stawiam pokrzywie pomnik!

Krótki wpis o zabijaniu

Kaflove (4)

Ekologiczny ogród: brzydkie słowo na literę G

Pompa ciepła. Męska rzecz! (2)

Samotność na wsi, czyli masturdating z konieczności

Zrób wewnętrzny raban. Nie gromadź stereotypów.

Pohulanka na skraju kraju

Późny wieczór w Niebie: sałata z burzą w tle

Rób rzeczy małe w wielki sposób. To działa!

Kaflove (5)