Smartwatch Apple

Zegarek, który ratuje życie

To nie będzie recenzja smartwatcha. Wrażenia i dane technologiczne nie mają dla mnie znaczenia; nie jestem geekiem, który musi mieć najnowszy model czegokolwiek. Jeśli więc stałem się posiadaczem zegarka Apple, to tkwiła w tym dużo poważniejsza przyczyna. Serce.

Zegarek, czyli co?

Nie nosiłem zegarka od kilkunastu lat, korzystając wyłącznie z komórki. Na wsi pod lasem, na polskim Bliskim Wschodzie zegarek jest zresztą mało potrzebny. Zakup smartwatcha zasugerowała mi młoda kardiolożka, Pani Doktor Aneta, nie mogąc na podstawie wskazań holtera wyciągnąć konkretnych wniosków na temat stanu mojego serca:

W zapisie jednodniowym nie widać żadnych anomalii – usłyszałem – lepszy efekt dałoby podpięcie pana na kilkanaście dni lub nawet na miesiąc, ale to duży koszt, a i tak nie gwarantuję, że zdołamy coś wyłapać. Może powinien pan zrobić to samo, co mój ojciec, także kardiolog? On używa smartwatcha od kilku lat i w ten sposób kontroluje pracę serca przez 24 godziny na dobę. Tyle, że to jest dość droga zabawka…

Jest droga. Wybrałem Apple Watch  serii 8, jako stary ajfoniarz, kupując go z bólem kieszeni i bez przekonania, za to z wielkimi nadziejami. Dotarł do mnie 30 listopada. Cztery dni później po raz pierwszy wyłapał migotanie przedsionków. W przededniu Wigilii zrobił to ponownie. Wczoraj – po raz trzeci.

Ale nie tylko dlatego piszę dziś z pełnym przekonaniem, że… zmienił moje życie.

EKG z pierwszej ręki, natychmiast

Doktor Aneta aż podskoczyła z radości, kiedy okazało się, że dzięki zegarkowi dało się odkryć migotanie przedsionków: – Wiedziałam! Czułam, że to może być arytmia, ale jej zdiagnozowanie mogło potrwać dużo dłużej! A teraz mamy już pewność i wiemy, co robić.

Nie będę Wam opisywał szczegółów tej diagnozy i lekarskich zaleceń, bo to nudne i poza tematem. Chcę opisać zegarek, jego funkcje i niezwykłości, które im towarzyszą.

Pani doktor otrzymała ode mnie profesjonalne, wydrukowane diagramy z… wykresami EKG, które zarejestrował smartwatch. Pięć bardzo precyzyjnych wykresów z kilku godzin migotania i dwa z pracy serca w tzw. rytmie zatokowym, czyli w trybie normalnej pracy. To niejedyne informacje – choć dla lekarza bardzo cenne – które posiadłem dzięki zegarkowi.

Co zyskałem jako pacjent? Mam o pracy swojego serca taką wiedzę, jakiej nie miałem nigdy! I nie wiedziałem, że istnieje tyle detali, którymi można określić prawidłowość lub brak prawidłowości pracy ludzkiej pompki. Szok poznawczy. I piszę to bez pensjonarskiej egzaltacji, jako dojrzały człowiek, którego trudno czymś zaskoczyć.

Zegarek i jego  funkcje

Funkcjonalność Apple Watcha wiąże się z aplikacją Zdrowie, zainstalowaną fabrycznie, a także z aplikacją Fitness, którą pewnie można zastąpić innymi, dostępnymi w sklepie Apple. Sprzężenie zegarka i smartfona daje dzięki obu aplikacjom niezwykłą liczbę informacji o pracy serca, jakości snu, natężeniu zewnętrznych hałasów i sprawności kardio, a nawet stabilności chodu, poziomu tlenu we krwi i… szybkości chodzenia po schodach.

W każdej chwili mogę zrobić elektrokardiogram. Wystarczy wcisnąć właściwą funkcję i przez 30 sekund przytrzymać tzw. koronkę, przycisk na kopercie zegarka.

To funkcja, która może uratować życie.

Wystarczy kilka ustawień i na wyświetlaczu w czasie rzeczywistym pokazuje się poziom pulsu. Kiedy znasz swój poziom maksymalny, łatwiej możesz go kontrolować np. w czasie intensywnych ćwiczeń fizycznych. Wiesz, do jakiej granicy możesz się posunąć.

Na tarczy zegarka wyświetla się także poziom tętna spoczynkowego, czyli liczba uderzeń serca w czasie niskiej aktywności. Można widzieć tempo bicia serca w czasie treningu i tuż po nim. Aplikacja Zdrowie na smartfonie uzupełnia te dane o wykresy godzinowe, dzienne, tygodniowe, miesięczne, półroczne i roczne.

Można obserwować trendy, czyli widzieć jakie skutki przynoszą np. ćwiczenia fizyczne – czy zmniejsza się tętno spoczynkowe, jak zmienia się tzw. normalizacja, czyli czas opadania pulsu po osiągnięciu wartości szczytowej. Integracja Apple Watcha i smartfonu daje obraz pułapu tlenowego, jaki osiąga nasz organizm, co jest miarą jego sprawności kardiologicznej.

Można ustawić powiadomienia o przekroczeniu poziomu wysokiego i zbyt niskiego tętna. W specjalnej tabeli umieszczona jest historia migotania przedsionków, a na wykresach – zmienność rytmu zatokowego, czyli różnica w odstępach czasu pomiędzy poszczególnymi uderzeniami serca. 

Wszystko i więcej

Ta wiedza wzmacnia samoświadomość, ale przede wszystkim ułatwia życie. Jej wartość rośnie razem z konkretnymi efektami. Kiedy widzę na smartwatchu, że moje serce nie bije równo – a to nie zawsze daje się odczuć „wewnętrznie” – wiem, że trzeba wziąć leki, bo arytmia grozi udarem i śmiercią. Kiedy maszeruję z kijkami i robię to zbyt szybko, jak na swoje sercowe możliwości, zegarek wyświetla mi bieżący poziom pulsu – i zwalniam.

Wystarczy rzut oka na tarczę zegarka, by widzieć dane na temat pulsu lub nasycenia krwi tlenem. Wystarczą dwa ruchy palcem, by zrobić sobie EKG w dowolnych warunkach: w trakcie marszu, biegu, w stresie, w fazie odpoczynku. O każdej porze doby. Z perspektywy lekarza to EKG ma profesjonalną wartość.

Zegarek kontroluje także mój sen. Nie zdejmuję go na noc, by widzieć całą historię pracy serca, ale przy okazji mam także wgląd w jakość snu. Aplikacja wyświetla dane dotyczące długości faz czuwania, fazy REM, snu bazowego i głębokiego. Smartwatch analizuje również częstość oddechów – ważne, gdy podejrzewasz u siebie bezdech nocny.

Smartwatch mierzy temperaturę, a dla kobiet spore znaczenie może mieć jego analiza cyklu miesiączkowego. Zegarek Apple’a bada też zagrożenia słuchu – poziom hałasu zewnętrznego i hałasu ze słuchawek. Analizuje długość kroku w chodzie, szybkość chodzenia, asymetrię i stabilność chodu.

Jeśli tego jest za mało… Z zegarkiem i aplikacją Zdrowie można kontrolować mycie rąk (co najmniej przez 20 sekund, co pozwala usunąć wiele zarazków) i mycie zębów, analizować dane dotyczące cukru we krwi i… aktywność seksualną. Zegarek świetnie przypomina o godzinach przyjmowania leków i zlicza minuty ćwiczeń. Może służyć jako kompas, przeglądarka mediów społecznościowych i zdjęć, budzik, pogodynka, kalkulator i interfejs większości aplikacji zainstalowanych na smartfonie.

Zegarek motywator

Jednym z największych walorów smartwatcha jest możliwość analizowania informacji związanych z aktywnością. Moje dane z wczoraj: 2640 spalonych kalorii, 18 godzin na nogach, 188 minut stania, 6 pokonanych pięter, 17.486 kroków i ponad 14 kilometrów marszu, 134 minuty treningu przy średnim pulsie treningowym 64-118 uderzeń na minutę…

Nie wiem, w którym momencie ten zegarek wymusił na mnie wewnętrzną rywalizację. Taką, żeby chcieć zakończyć kolejny dzień z wynikiem odrobinę lepszym niż wczoraj. Taką, że zaczynam szukać dłuższych tras do spacerów i szybkich marszów, że celowo wchodzę na piętro, by zwiększyć dzienny wysiłek w tym wchodzeniu. Podświadomie rywalizuję sam z sobą o codziennie lepsze rezultaty.

To najlepszy motywator, jeśli nie liczyć Anuszki i Rudiego 😉

Aplikacja Fitness jest częścią zdrowotnego ekosystemu Apple. Pozwala spokojnie zwiększać dzienne obciążenia, a jednocześnie nadzorować ich wpływ na organizm. Idę w swoim tempie, przyspieszam, ale mam kontrolę nad pracą serca i wiem, co się z nim dzieje. I – reaguję, gdy trzeba.

Tak, to może uratować życie

Napisałem w tytule: zegarek, który ratuje życie. To nie jest stwierdzenie na wyrost. Arytmię u siebie podejrzewałem, a teraz już mam pewność – i wiem, jak sobie z nią, po amatorsku, radzić. Wiem o swoim sercu najwięcej w historii.

Cała reszta – od designu Apple przez funkcje takie, jak płatność zegarkiem z Apple Pay, mapy na nadgarstku czy rozmowy telefoniczne za jego pośrednictwem – to wspaniałe osiągnięcia technologiczne, ale w moim przekonaniu nie one decydują o ostatecznej ocenie. Można nurkować z tym smartwatchem i zmieniać utwory w Spotify, ale to tylko wodotryski. Bez racjonalnego znaczenia.

Prawdziwa rola takich urządzeń sprawdza się na poziomie „poważnej” użyteczności. Kontrola pracy serca jest właśnie taką użytecznością. Elektrokardiogram – również. Mierzenie pulsu, temperatury, zawartości tlenu we krwi, ilości oddechów we śnie, analiza ciśnienia krwi, to instrumentarium życiowo ważne, a w pewnych momentach życia – najpoważniejsze.

Ten zakup to był dobry pomysł. I dobry jest kierunek, w którym podążają najnowsze technologie – służąc nie tylko rozrywce i udziałowi w społecznościach, ale sprawom naprawdę istotnym.

Podsumowanie

Polecam, jeśli masz problemy z sercem, z arytmią. Polecam Apple Watcha, jeśli szukasz profesjonalnego wsparcia i lepszej wiedzy o własnym organizmie. Jeśli nie boisz się wyzwań rzucanych samemu/samej sobie, polecam aplikacje, z którymi jest zintegrowany.

Zegarek od Apple’a można traktować jak szpanerski gadżet, choćby z powodu obłędnego designu jego tarcz, dostosowanych do każdego typu osobowości. Można w nim widzieć kolejne „technologiczne wdzianko” i prowadzić przezeń towarzyskie dysputy, ale to wszystko blednie w zderzeniu z poważnymi funkcjami, które wypełnia.

Wady? Jedna: bateria, która nie wystarcza na pełne 24 godziny. Ładuje się wprawdzie ekspresowo i sprytnie (z użyciem płytki magnetycznej), ale te 16-18 godzin działania, to jednak trochę za mało. Cena za ten zegarek nie jest jego wadą – jest odzwierciedleniem wartości, którą z sobą niesie. Koszt to tylko ubytek pieniądza w portfelu, zdrowie ma znacznie wyższą cenę.

Na koniec ważna informacja: ten tekst NIE powstał we współpracy z producentem i nie jest odzwierciedleniem naszych biznesowych relacji. Jeśli piszę o smartwatchu z tak dużą emfazą, to tylko dlatego, że bardzo mi pomógł. Cała reszta nie ma znaczenia.

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Sygnały, które otrzymujesz

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz