Nalewka orzechowa w trzech wariantach i każdy na zdrowie


Orzechówka

Z orzechami słabo w tym roku. Albo ich w ogóle nie ma, albo mało, bo przemarzły. Ale znaleźliśmy! Będzie nalewka orzechowa…. Jeśli masz w swojej okolicy drzewo orzecha włoskiego i jeśli ma ono jeszcze zielone owoce, nie marnuj czasu!

Orzechów nie potrzeba wiele, na zaplanowaną przeze mnie nalewkę do osiągnięcia odpowiedniego smaku i mocy wystarczy około 10-12 sztuk. Warto poświęcić trochę czasu, bo nalewka orzechowa to nie tylko czysta przyjemność dla smakoszy, ale także ze względu na dużą ilość garbników – bardzo dobry lek na wszelkie dolegliwości żołądkowo-jelitowe.

Nalewka orzechowa: zdrowotna bomba

Orzechy włoskie są zasobne w kwasy tłuszczowe omega-3, magnez, przeciwutleniacze, witaminy z grupy B. Wspomagają przyswajanie składników pokarmowych, ograniczają wchłanianie toksyn. Mają jeszcze jedną dobroczynną właściwość – wpływają regulująco na działanie tarczycy. Orzech włosku zawiera dobrze przyswajalny jod.

Po orzechówkę przyjemnie jest sięgnąć nie tylko w chwilach jesiennej depresji, ale przede wszystkim w bólach. Biegunki, wzdęcia, brak apetytu, uciążliwe bóle brzucha. Jeśli traktujemy ją czysto leczniczo, należy przyjąć trzy dawki – co pół godziny pół małego kieliszka. Jeśli rekreacyjnie… hmm… szkoda orzechówki na rekreację. Lepiej ją zostawić na złą godzinę! 🙂

Poniżej przedstawiam trzy sposoby przygotowania wyjątkowej orzechówki. Wszystkie wypróbowaliśmy, skłaniamy się ku wersji numer 2, ale każdy powinien wybrać według własnej potrzeby i celu. Zwracam uwagę na istotny detal: orzechy bardzo mocno brudzą dłonie, trzeba więc uzbroić się w lateksowe rękawiczki i przeznaczyć do ich krojenia jakąś starą deskę kuchenną lub kroić na kamiennym blacie. Pięć lat temu, zaczynając przygodę z orzechówką, nic o tym nie wiedziałem… Zmywanie brunatnego koloru z dłoni trwało tydzień…

1. Nalewka orzechowa lecznicza

Wariant prosty. Brak dobrego smaku gwarantowany, ale – to jest lekarstwo. Warto je mieć na podorędziu! Nie służy do delektowania się lecz do ratowania żołądka.

Około 30 dag niedojrzałych orzechów włoskich (zwykle jest to 7-8 sztuk) kroimy w drobną kostkę i zalewamy 1 litrem spirytusu nalewkowego 65 procent. Używam zwykle takiego, ponieważ jego silniejszy brat zwala z nóg, a chodzi jednak o to, by leczyć, a nie zwalać 🙂

Orzechówkę trzymamy w ciemnej butelce lub słoju! Szczelnie zamykamy i stawiamy w słonecznym miejscu domu na okres  14 dni. Po tym terminie odcedzamy i zostawiamy, niech dojrzewa. Moc ma od razu, ale „przegryza się” przez około 3 miesiące. Pijemy tak, jak zasugerowałem powyżej: pół małego kieliszka, trzy razy, co pół godziny. Można podać na łyżeczce z cukrem. Dobrze działa w każdej postaci!

2. Nalewka orzechowa Jackowa

To mój osobisty patent, ćwiczony od czterech lat. Pan Przyszły Zięć mówi, że ja nawet orzechówki spieprzyć nie umiem, co poczytuję sobie jako miły komplement. I odwzajemniam: Tomek, jesteś najlepszym perkusistą w Polsce! (Gra z Cugowskim, Jimkiem i Chorymi.)

Odbębniwszy rodzinny marketing, wracam do orzechówki. Potrzebujemy do niej 10-12 sporych, niedojrzałych orzechów włoskich, 1 litr spirytusu nalewkowego, szklankę miodu lipowego lub akacjowego (może być wielokwiatowy; miody charakterystyczne, typu miód spadziowy, lekko zniekształcają smak), 7 goździków, kawałek kory cynamonu, mały kawałek laski wanilii, jedną cytrynę i – jeśli chcecie pójść moim tropem – szklankę koniaku. Koniak nie jest konieczny, ale z koniakiem nalewka zyskuje rewolucyjny power.

Orzechy myjemy, kroimy w drobniutką kostkę (twarde są, źle się kroją, ale ta drobnica pozwala alkoholowi lepiej wydobywać smak), umieszczamy w słoju razem z przyprawami i zalewamy spirytusem. W tym stanie trzymamy przez dwa tygodnie, codziennie mieszając. Nalewka powoli nabiera ciemnego koloru…

Po 14 dniach przecedzamy nalew i rozbudowujemy go, dodając szklankę płynnego miodu, szklankę koniaku i sok z cytryny. No i niestety… zostawiamy całość na trzy miesiące w chłodnym, ciemnym pomieszczeniu. Dojrzeje! Najlepsza jest po pół roku, a doskonała po roku i później! 

3. Nalewka orzechowa w formie likieru

Zestaw podobny: 10-12 orzechów włoskich, pół kilograma brązowego cukru (trzcinowy, kokosowy), pół litra wody, 1 litr spirytusu 95% (tu odstępstwo od mojej normy), 5 migdałów, 10 goździków, kawałek kory cynamonu.

Spirytus łączymy ze szklanką chłodnej, przegotowanej wody i zalewamy nim pokrojone w plastry orzechy, goździki, migdały i cynamon. Odstawiamy naczynie na 1 miesiąc, potrząsając nim co pewien czas.

Po tym okresie zlewamy nalew, a drugą szklankę wody (250 ml) gotujemy razem z cukrem. Do gorącego syropu wlewamy powolutku nalew spirytusowy, ciągle mieszając. Tak powstały likier studzimy, filtrujemy i przelewamy do ciemnych butelek. Odstawiamy do chłodnego pomieszczenia na… 1 rok.

No niestety, likier orzechowy wymaga poświęcenia 🙂 Ale uwierzcie mi – wart jest tego czasu, wart jest grzechu i każdej chwili, którą mu poświęcimy.

Czytałem o pomysłach łączenia płatków dzikiej róży z orzechówką, są ludzie, którzy dokładają pomarańcze i limonki, żeby wzmocnić smak, jeden z moich przyjaciół hołduje z kolei zasadzie prostoty: tylko orzechy, cukier i spirytus.

Każdy sposób jest dobry, bo wszystkie prowadzą do jednego celu – orzechówką można się delektować i leczyć jednocześnie. Czego trzeba więcej?

Życzę Wam powodzenia w orzechowych kombinacjach, my zrobiliśmy wczoraj wieczorem pierwszy nalew orzechówki, pełne dwa litry. Z koniakiem, który stał w domu od wielu lat, nigdy nie znajdując amatora. Trafia więc do nalewek i robi różnicę 🙂

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Kto pamięta smak absyntu?

A TAKŻE:  Tarnina, jaśnie pani 

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Opoka. Elewacja z historią sprzed tysięcy lat
Następny Jak motyle! Lekki felieton weekendowy

Poczytaj więcej

Narzędzia do domowego warsztatu

Gdy oświetla cię płomień sześćdziesięciu świec…

Pochwała prostoty, czyli jesteśmy samowystarczalni. Prawie.

Kaflove (4)

Cisza pełna dźwięków

Wyciągnij pomocną dłoń do siebie. Nie poddawaj się zimowej depresji.

Minimalizm. Dalibyście radę?

Jak założyć ogród od podstaw

Samotność na wsi, czyli masturdating z konieczności

Nalewunia z młodych pędów sosny? Robi się!

Przeklęty żywioł uderza w nocy

Rób rzeczy małe w wielki sposób. To działa!

Moda Za Miastem, czyli o tym jak Ania została szafiarką

Jej Wysokość Egzaltacja. Znasz ją?

10 największych banałów o życiu