Tarnina. Jaśnie Pani Tarka lub Ciarka.


Tarnina

Podobno robią z niej fantastyczny bimber i wino, a nalewka przebija dereniówkę, królową nalewek. Sprawdzimy to: Jacek zalał właśnie spirytusem trzy kilo tarniny, ja z podobnej ilości zrobiłam świetny, wszystkomający sok. Pychota!

Nie będziemy ściemniali, że tarnina i my to udana para od lat – przeciwnie, poznaliśmy ją przypadkiem, wcześniej jakoś nie było nam po drodze. I dziś widzę, że to był błąd, bo im więcej dowiadujemy się o właściwościach tego owocu i krzewu, tym bardziej rozszerzają nam się źrenice. Z respektu.

Mijaliśmy tę kępę krzaczorów wielokrotnie, nigdy nie przypatrując się jej kwitnieniu i owocom. Aż pewnej październikowej soboty stanęliśmy przy niej, posmakowaliśmy i… Staliśmy tak dwie bite godziny, zrywając ciemne kulki i kłując się w dłonie, bo to krzew zazdrośnie kolcami chroniący swoje skarby. I kiedy oskubaliśmy z owoców pierwszą kępę, w oddali zamajaczyła kolejna, gigantyczna! Mamy tarninowy sad pod nosem, przyjeżdżajcie!

Tarnina. Święta roślina o niezwykłych właściwościach.

Uchodziła za świętą roślinę w mitologii celtyckiej, Słowianie obsadzali nią groby samobójców, kołkami z tarniny zabijano zmory. Podobno posłużyła do stworzenia korony cierniowej nałożonej na głowę Jezusa Chrystusa, a w Anglii używano jej do budowy stosów, na których płonęły czarownice. Jak było, tak było – dziś o tarninie wiemy dużo więcej i jest to wiedza z zakresu biologii, ziołolecznictwa i medycyny naturalnej, a nie mitów i ksiąg tajemnych.

Poczytałam o tarninie w kilku książkach zielarskich, szukając przede wszystkim informacji o jej właściwościach. Podsumujmy:

  • Owoce tarniny – nazywane tarkami lub (na Podlasiu) ciarkami – działają przeciwzapalnie, przeciwbiegunkowo i antyseptycznie, stosowane są przy schorzeniach żołądkowo-jelitowych oraz do płukania ust i gardła w stanach zapalnych
  • Kwiaty mają działanie moczopędne, napotne, wykrztuśne i lekko przeczyszczające
  • Zawarte w tarninie flawonoidy działają przeciwutleniająco, przeciwzapalnie i zmniejszają przepuszczalność ścian naczyń krwionośnych, mają wpływ na stan dróg moczowych i żółciowych
  • Owoce zawierają węglowodany, pektyny, błonnik, sole mineralne, antocyjany (flawonoidy), kemferol, garbniki, sterole, wapń, fosfor, żelazo, witaminę C. Zawarte w owocach tarniny antocyjany obniżają ciśnienie krwi, zmniejszają poziom złego cholesterolu LDL – podnosząc poziom cholesterolu dobrego HDL. Ich spożywanie wspomaga zatem organizm w walce z miażdżycą
  • Kora ma spore ilości tanin i trochę olejku kamforowego

Spożywanie surowych owoców tarniny nie ma sensu – są cierpkie, w zasadzie niejadalne. Ale jeśli zbieramy je po pierwszych przymrozkach lub zmrozimy w lodówce/zamrażarce przez 24 godziny, stają się słodkie i całkiem smaczne. Dlaczego tak się dzieje? Przemrożenie zmniejsza w owocach tarniny udział wolnych kwasów i garbników, glukoza przekształca się (częściowo) we fruktozę i to, co było cierpkie i niesmaczne zaczyna się nadawać do obróbki.

Tarnina. Co z niej zrobimy?

Ja zaczęłam od soku. Ma piękną barwę i smakuje podobnie do soków z wiśni, choć nieco szlachetniej. Przepis jest prosty, choć sam sok wymaga dość długiego okresu przygotowania. Ale zapewniam Was – warto!

Do przygotowania soku potrzebowałam 1 kilogram przemrożonych owoców tarniny i 1,5 litra wody. Czytałam gdzieś, że dla tych proporcji korzystne jest dosłodzenie przy użyciu 1 szklanki (250 ml) cukru, ale użyłam dużo mniej: sok jest idealnie półsłodki-półkwaśny. Przyrządza się go przez dwa dni, ale pracy nie ma przy nim wiele.

Użyłam 3 kg tarek i 4,5 litrów wody. Najpierw trzeba owoce umyć, wiadomo, potem wsypać do garnka (przy tej ilości, gar naprawdę musi być spory). Oddzielnie gotujemy wodę i zalewamy owoce wrzątkiem. Gar nakrywamy przykrywką i mamy 12 godzin wolnego. Po tym czasie zlewamy wywar do osobnego naczynia i gotujemy go aż do momentu, w którym rozpocznie się proces wrzenia. Takim sokiem ponownie zalewamy owoce tarniny i znów zostawiamy na 12 godzin. Następnie powtarzamy tę czynność jeszcze raz, odczekujemy kolejne 12 godziny i zlewamy sok do garnka.

Z każdym kolejnym zaparzeniem, konsystencja i wygląd soku będą się pogłębiały. Po ostatnim odlaniu soku dosładzamy go (cukrem trzcinowym lub kokosowym, mniej niż 1 szklankę na każde 1,5 litra soku), a następnie doprowadzamy do wrzenia po raz ostatni. Wlewamy do butelek, dobrze korkujemy, odwracamy do góry dnem i po ostudzeniu – jest. Jest pyszny!

Tarnina pod postacią Jackowej nalewki

Oddaję mu klawiaturę, bo ja się na nalewkach nie znam 🙂

JACEK: O pełni wrażeń z delektowania się nalewką z tarniny mogę Wam napisać za rok, kiedy wszystkie smaki i aromaty dobrze się przegryzą, na razie wygląda to bardzo interesująco. Przygotowanie też nie jest skomplikowane. Znalazłem kilka przepisów w starych książkach, ale lekko je zmodyfikowałem. Chyba też lekko przesłodziłem tarninówkę, ale nie cukrem…

Użyłem po 1 litrze spirytusu 65% na każde 1,5 kilograma lekko zmrożonych owoców. Kupuję do nalewek spirytus nalewkowy Soplicy, ma odpowiednią moc, więcej gradusów niż wódka i mniej od spirytusu 95%, który – mam wrażenie – przepala owoce zamiast wydobywać z nich to, co najcenniejsze.

Wsypałem tarkę do dużego (wysokiego) naczynia, lekko przyduszając owoce drewnianym tłuczkiem – puszczają na początku niewiele soku. Zalałem je spirytusem i zgodnie z przepisami naszych babć dołożyłem do tego zestawu kilka niespodzianek. Przede wszystkim – kilkanaście suszonych śliwek (chyba jednak za dużo, kilka wystarczy, by zachować proporcje), garść rodzynek, kawałek laski wanilii i mały kawałek cynamonu. Do tego goździki (6-8 sztuk) i coś mnie skusiło, żeby dołożyć jeszcze ćwiartkę jabłka, pokrojonego na drobne kawałki. Można jeszcze dodawać ziarna jałowca i sok z cytryny.

 

Taki zestaw macerował się przez trzy tygodnie, po czym go przefiltrowałem i dosłodziłem akacjowym miodem zmieszanym z nieco ponad jedną szklanką wody. Nie za dużo miodu! Podpowiadam: lepiej jest dosładzać taką nalewkę stopniowo niż przefajnować. Ja chyba przefajnowałem, nalewka w tej postaci ma odrobinę za dużo słodyczy, ale mam nadzieję, że smaki zdążą się jeszcze ładnie zbalansować. Po trzech miesiącach będę wiedział więcej! I wtedy uzupełnię ten wpis.

ANIA: Jak czytam o spirytusie, to robi mi się niedobrze… 😉 Ale nalewki Jacka są spoko, ich istotą jest zwykle bardzo duża ilość owoców w proporcji do użytego alkoholu. To sprawia, że w każdej nalewce czuć głębię smaku i nie jest to smak wódki.

Tarnina. Wino, kwiaty, kora

Francuzi robią z tarniny marynaty i likier prunelle, podobnie jak Hiszpanie – likier pacharan. Niemcy używają owoce po tłoczeniu i zmieszaniu z wodą do produkcji alkoholi, Rosjanie – podobnie, choć u nich tarnina jest jeszcze surowcem do produkcji dżemów, galaretek i soków. W Polsce z tarniny produkuje się wino lub używa jej owoców do barwienia tego trunku i wzbogacania go w garbniki. Poza tym, tradycyjnie, do wódek i nalewek. W Anglii można spotkać oparty na owocach tarniny gin sloe – to jednak bardziej nalewka niż czysty dżin.

W ziołolecznictwie wykorzystuje się również suszone kwiaty tarniny i jej korę oraz korzenie. Kwiaty trzeba zbierać w kwietniu lub w maju (zależnie od regionu kraju) zaraz po zakwitnięciu krzewów i oczywiście suche. Są delikatne, łamią się, czernieją, gdy zbieramy je wilgotne. Suszymy na słońcu w przewiewnym miejscu lub w suszarce, ale w temperaturze nie większej niż 30-35 stopni. Aby uzyskać 1 kg suszu, trzeba aż 5 kilogramów kwiatów!

Zwracam Waszą uwagę na pestki tarniny – nie wolno ich jeść! Spośród wszystkich pestek w owocach krzewów i drzew z rodziny śliw, tarnina ma największą zawartość cyjanowodoru (kwasu pruskiego), wynoszącą od 3 do 6 procent. Pestek zatem ani podczas produkcji soku, ani w czasie robienia konfitur czy nalewek, nie miażdżymy.

W przyszłym roku chcemy zrobić konfitury z tarniny – wymagają drylowania, tak samo jak wiśnie. Podobno wyborne. Ja na razie cieszę się sokiem: jest gęsty, smaczny, zdrowy i „stał obok wiśni”. Polecam!

Ania

POLECAMY RÓWNIEŻ: Nie ma dnia bez owoców i warzyw

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Zrób wewnętrzny raban. Nie gromadź stereotypów.
Następny 10 kroków do własnego domu na wsi

Poczytaj więcej

Do tych łąk szeroko nad Niemnem rozciągnionych…

Post nadzwyczaj optymistyczny i kwiecisty

Kąpiele leśne. Jak czerpać zdrowie z natury.

Ja chcę na dwór! Jaki jest Twój bilans powietrzny?

Kobiety 40+ rządzą naszą wyobraźnią. Tekst sponsorowany. (Przez Anię.)

Sceny z życia w upałach

Narzędzia do domowego warsztatu

Ucieczka z miasta: jak wybrać siedlisko?

Pompa ciepła: męska rzecz! (1)

Deski do krojenia chleba. Czar prostej pracy.

Ciągle w zielone gramy… I ciągle nam się chce.

Jaki powinien być lekarz idealny?

Pochwała prostoty, czyli rzecz o wiejskich meblach

Miłość prosto od krowy

Absynt. Kto jeszcze pamięta jego smak?