fbpx

Myśl niekonwencjonalnie. Pływająca fotowoltaika

Nasze pięcioletnie już doświadczenia z „farmą” fotowoltaiczną podpowiadają nam coraz częściej, że budowanie własnego systemu paneli słonecznych, służy nie tylko zarabianiu pieniędzy lub oszczędzaniu, ale może też służyć biznesowej kreatywności.

Myśl niekonwencjonalnie – to wszak jedno z charakterystycznych wyzwań marketingu. Wykazał się nim jeden z prekursorów zastosowania paneli fotowoltaicznych w Polsce, przedsiębiorca z podwarszawskiego Chotomowa, który umieścił panele na kilku trackerach. Teraz pojawia się nowy pomysł: pływająca fotowoltaika.

Prąd z trackerów

Trackery to słupy z konstrukcją utrzymującą instalację, których najważniejszą zaletą jest to, że obracają się zgodnie z ruchem Ziemi, utrzymując stale ten sam, najbardziej optymalny kąt nachylenia względem promieni słonecznych.

Co daje takie rozwiązanie? Pozwala maksymalnie wykorzystać energię słoneczną, a jednocześnie ustawia panele pod odpowiednim kątem wobec porywów wiatru lub padającego deszczu. Ma to znaczenie dla bezpieczeństwa i czystości instalacji.

Własny prąd i myślenie perspektywiczne

Zamierzasz postawić swoją „słoneczną farmę” na dachu własnego domu lub dachach budynków gospodarczych? Zwróć uwagę na wszystko, co może w najbliższej lub odległej przyszłości zacienić Waszą instalację. Naszą umieściliśmy na dachu dużego budynku gospodarczego, ma idealną południową ekspozycję, a letnie słońce operuje na panelach już od wczesnych godzin porannych aż do godziny 18-18.30.

Czego nie przewidzieliśmy? Ano tego, że stojący w pobliżu sosnowy las urośnie tak szybko i tak intensywnie. Nie, nie zasłania południowej ekspozycji, ale zimą, kiedy słońce przenosi się dość nisko nad horyzontem, godziny wczesnoporanne są dla produkcji energii elektrycznej stracone. Latem nasza elektrownia zaczyna pracę tuż po wschodzie słońca, zimą – dopiero około godziny dziewiątej… Drzew nie zetniemy, bo szkoda, ale straty jakieś są. A wystarczyłoby umieścić panele nieco wyżej na dachu albo ulokować je na trackerach lub bezpośrednio na ziemi – w innym miejscu.

Że trzeba i warto myśleć niekonwencjonalnie przekonaliśmy się w nieodległych Niemczech. Tam wzdłuż kilku nitek autostrad widać na bocznych skarpach długie kilometry paneli… Rozwiązanie proste i oczywiste – skarpa była bezużyteczna, a teraz pracuje dla właściciela paneli… Widziałem tam panele sterczące jak bocianie gniazda wysoko ponad dachami domów – na trackerach właśnie – na ścianach domów, zboczach gór albo ustawione na bagnistym brzegu jeziora. Niczemu nie przeszkadzają, a pozwalają świetnie wykorzystać wolną przestrzeń.

Pływająca fotowoltaika w gminie Kolbudy

Z tym większą więc radością przyjmuję pomysł, który zrodził się w gminie Kolbudy. Na zbiorniku wodnym w Łapinie firma Energa OZE będzie montowała PŁYWAJĄCY system paneli słonecznych…

Projekt jest niemały, zakłada instalację paneli fotowoltaicznych o mocy do 0,5 MW na zbiorniku wodnym przy eksploatowanej obecnie przez Energę OZE Elektrowni Wodnej Łapino. Powierzchnia paneli ma wynieść do 0,5 ha, czyli ok. 1,25% całkowitej powierzchni zbiornika.

Realizacja projektu instalacji fotowoltaicznej na zbiorniku w Łapinie jest przedsięwzięciem o charakterze innowacyjnym w skali kraju. Dzięki tej inwestycji zyska region i gmina. Korzyścią dla gminy są m.in. wpływy do budżetu z podatków oraz wspomaganie różnych lokalnych przedsięwzięć służących mieszkańcom.

Pływająca fotowoltaika jest bardziej efektywna

Eksploatacja PV w zbiornikach wodnych to nowe możliwości zwiększenie produkcji energii odnawialnej w miksie energetycznym. Zaletą instalacji PV na wodzie, braną pod uwagę przez spółkę przy decyzji o tej inwestycji, jest  między innymi zwiększona (nawet o ok. 10%) wydajność wytwarzania energii w porównaniu do naziemnych farm fotowoltaicznych. Ponadto, wskazuje się pozytywny wpływ przez potencjalnie zmniejszoną intensywność parowania wody ze zbiorników wodnych, jak również rozwoju glonów w tych zbiornikach.

Elektrownie fotowoltaiczne posadowione na wodzie są stawiane w wielu miejscach na świecie, m.in. w Japonii, Chinach, Korei Południowej. Pływające farmy fotowoltaiczne osiągają tam łącznie nawet kilkaset MW mocy zainstalowanej. Technologia ta coraz częściej wykorzystywana jest także w Europie – w Holandii, Wielkiej Brytanii, Francji.

Innowacyjny projekt instalacji paneli fotowoltaicznych na wodzie był pilotażowo wdrażany w spółce Energa OZE w zbiorniku przy elektrowni wodnej w Łapinie. Badano czy takie posadowienie instalacji wpłynie na poprawę ich efektywności i zwiększenie poziomu generowanej energii.

Teraz Energa OZE, po pomyślnie realizowanym pilotażowym programie, zamierza wdrażać tę technologię w Polsce. Jak wynika z analizy zastosowania tej technologii, przeniesienie paneli PV na wodę pozwala istotnie zwiększyć wielkość wyprodukowanej energii elektrycznej.

Szukaj nowych rozwiązań

Oczywiście, żeby pozwolić sobie na instalację typu pływająca fotowoltaika, trzeba mieć własny staw, jeziorko lub choćby sadzawkę. Ale to przecież tylko jeden z pomysłów. Gdyby kreatywnością wykazywały się w Polsce firmy kolejowe, widzielibyśmy panele na wielu bocznicach i wzdłuż wielu linii. Choćby przy Centralnej Magistrali Kolejowej…

Można stawiać panele na gołej ziemi, ale można też okładać nimi ściany budynków: kto zabroni? Widzę w nieodległych wsiach długie na kilkadziesiąt metrów kurniki – mają dachy idealne pod farmę słoneczną. Wystarczy pomyśleć, zadbać o finansowanie, znaleźć wykonawców – i już. Energia prawie za darmo. Albo energia na sprzedaż. Tylko chcieć 🙂

Jacek 

Foto: Energa OZE

POLECAMY RÓWNIEŻ: EKO KREDYT coraz bardziej popularny 

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz