Przewodnik po ludziach: Pan Z Koroną Podlasia


Pan z Koroną Podlasia

Nie pytajcie: dlaczego?, bo odpowiedź może zaskoczyć Was trywialnością. Nie pytajcie: co dalej?, bo ciągle trudno przewidzieć. Pytajcie: gdzie to jest? Odpowiedź brzmi: w Olendrach na Podlasiu. Wspaniały zamek z kamienia, dzieło jednego człowieka.

Pan z Koroną Podlasia mieszka niedaleko nas, a jednak przez prawie cztery lata przejeżdżaliśmy obok zamku, który zbudował, bez zatrzymywania. Opowiadano nam o jego twórcy, o kamieniach, o fosie, ale… jakoś nogi nigdy nie zaniosły nas w tamtą stronę. Miesiąc temu pojawiliśmy się tutaj po raz pierwszy.

Pan z Koroną Podlasia

To jest pomnik pasji i cierpliwości. Zamek stworzył Jerzy Korowicki, znany siemiatycki społecznik. Pierwotny plan: stworzyć zakład przetwórczy, później – dom letniskowy. Ale w pewnym momencie pomysł przeistoczył się w szaleństwo, które trwa już ponad dekadę: pan Jerzy postanowił zbudować zamek! I dzieło swoje wykonał.

To wszystko własnoręczna, żmudna i ciężka robota. Kamień po kamieniu, zbierany na okolicznych polach, wyciągany ze żwirowni, rozbijany na kawałki dłutem i młotem, cięty, pasowany, czyszczony kwasem solnym, płukany. Setki ton kamienia, zaprawy, betonu i stali przerzucone dwiema rękami. Nazwał swoje dzieło Koroną Podlasia, ktoś inny podrzucił nazwę „kasztelik” i tak już pozostało. Kasztelik Korona Podlasia.

Kasztelik ma wieżyczkę, z której roztaczają się piękne widoki na dolinę Bugu, łąki, lasy i pola. Ma własną fosę, a nad nią przerzucony kamienny most. Jest herb, narodowa flaga, jest wielka sala, są dyby i długi stół rycerski. Pan Jerzy bez przerwy coś przy zamku majstruje, coś rozwija, dobudowuje. Pojawiła się niedawno chata grillowa, bo zameczek stał się miejscem, do którego chętnie ciągną nowożeńcy – na sesje zdjęciowe. Na łące za fosą ludzie urządzają pikniki, jest sielsko, anielsko…

Praca dla przyszłych pokoleń

W sezonie – mówi nam pan Jerzy – każdego dnia przyjeżdża tu sto-dwieście osób. Jestem jak kustosz, każdemu muszę opowiedzieć swoją historię i opisać losy tego zamku. Wszyscy pytają mnie: co tu będzie, jaki jest cel, a ja jeszcze nie wiem. Niech syn zdecyduje, młody jest, przejmie to i będzie miał jakiś własny pomysł. Na razie ciągle przy nim pracuję

Przyjeżdżają i wrzucają dobrowolne datki do małych skrzynek, bo wstęp jest darmowy. Wchodzą na wieżę, zaglądają do wnętrza, gdzie pan Jerzy ma swoją pracownię i gdzie można kupić rękodzieła lokalnych artystów. Kasztelik ciągle „się tworzy”, obrasta w legendę.

Przyznajemy – zachwyciła nas pasja gospodarza tego miejsca. Pozostawia swój ślad na ziemi, robi coś, co ciągle nie jest ostatecznie zdefiniowane. Może powstaną tu pokoje gościnne, może salon wystawowy, może jakieś pomieszczenia na imprezy? A może po prostu będzie ten kasztelik stał, pięknie się starzał i dobrze świadczył o swoim twórcy? Może jest tylko (aż!) pomnikiem ludzkiej pasji? I coraz częściej dostrzeganą atrakcją Podlasia?

Decyzję o przyszłości tego miejsca pozostawia synowi. Niech decyduje. 

Jeśli zawiodą Was wakacyjne wojaże w rejon Siemiatycz, rzućcie okiem na kasztelik, poznajcie jego twórcę. Pan Jerzy prawie stamtąd nie wychodzi – nawet, jeśli przetnie sobie szlifierką  „do żywego” kawałek dłoni, wraca na swój zamek i buduje go dalej.

Adres – wieś Olendry 86, przy drodze nr 640, za Siemiatyczami. Warto zobaczyć samą wieś, pięknie schowaną w pobliżu Bugu i – jeśli szukacie fajnego miejsca na Podlasiu – z kilkoma domami na sprzedaż…

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Mit motywacji – nawet nie wiesz, ile można osiągnąć

2 komentarze

  1. Małgorzata
    6 sierpnia 2019
    Odpowiedz

    Będę tam już za parę dni.Podziwiam takie osoby !Chętnie poznam i dorzucę cegiełkę ,:)

    • 6 sierpnia 2019
      Odpowiedz

      Fajne miejsce i sympatyczny Pan 😀

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Sangha. Leśny Festiwal Hipokrytów uważam za zaorany
Następny 10 kwiatów najlepszych do wiejskiego ogrodu

Poczytaj więcej

Deszcz perseidów. Czy Twoje niebo zasłania świetlny smog?

7 przekleństw, które ciążą na wiejskim życiu

Jak motyle! Lekki felieton weekendowy

Życie. Część II. Wydanie poprawione.

Tacy sami

Kaflove (5)

Przeklęty żywioł uderza w nocy

Tak daleko do sąsiada. Jak radzisz sobie z depresją?

Sceny z życia w upałach

Czym tak pachnie? Pieczemy chleb z bakaliami!

Nocne refleksje o partnerskiej dojrzałości

Skrzynia i pasja, czyli historia, która nie trafi na śmietnik

Skrzyp. Idealny sojusznik zdrowych paznokci, włosów i skóry

Dziewczynka z książeczkami, czyli Ania wspomina lektury młodości

Ściągamy sok z brzozy. Jest świetny!