fbpx

Tani prąd dla rolnika

Podwyżki cen prądu dotknęły nie tylko mieszkańców miast i przedsiębiorców, ale także rolników. Jak poradzić sobie ze zwyżką kosztów? W co zainwestować, żeby mieć tańszy prąd?

Tani prąd dla rolników to temat tylko pozornie marginalny. Współczesne gospodarstwa rolne potrzebują coraz więcej energii – polscy rolnicy zużywają dziś ponad 6 procent krajowej produkcji energetycznej.

Szacuje się, że koszty prądu stanowią w gospodarstwie rolnym 12 procent łącznych kosztów. Statystyczne gospodarstwo wiejskie konsumuje od 20 do nawet 450 procent energii więcej niż jego odpowiednik w mieście. Miejski dom zużywa około 1500 kWh rocznie, gospodarstwa rolników przekraczają zużycie 22 tysięcy kWh…

Trudno o tani prąd

Teoretycznie rolnictwo jest sektorem uprzywilejowanym w sferze wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Każde gospodarstwo wiejskie ma więcej możliwości wytwarzania energii ze słońca, wody i wiatru niż jego miejski odpowiednik. Już tylko korzystanie z jednego źródła OZE zmniejsza koszty utrzymania, będąc jednocześnie sposobem na ochronę lokalnego środowiska.

Na drugim biegunie są jednak koszty energii. Odbiorcy korzystający z wiejskich sieci dystrybucyjnych płacą za energię więcej niż odbiorcy w mieście i odbiorcy przemysłowi. Opóźnienia w modernizacji sieci rozdzielczych mocno wpływają na jakość dostaw prądu, wyższe straty energii elektrycznej czy częstsze przerwy w dostawach.

Szansą dla obszarów wiejskich stają się zatem nowoczesne technologie energetyki  odnawialnej: kolektory słoneczne, pompy ciepła, małe elektrownie wiatrowe, mikrobiogazownie. Wsparciem mogą służyć także mikrosieci, czyli współpraca grup rolników produkujących energię elektryczną. Właściciele gospodarstw rolnych zyskują dzięki temu niezależne zasilanie na wypadek przerw w dostawach energii, a dzięki własnym źródłom zasilania mogą efektywnie wykorzystywać taryfy energetyczne, czerpiąc moc w godzinach tańszych dostaw, korzystać z własnej energii lub sprzedawać ją do sieci.

Oszczędności tkwią w taryfach

Rolnicy mogą korzystać z taryf energetycznych C lub G. Przy tej drugiej taryfie można pozostać, gdy gospodarstwo rolne zużywa relatywnie mało prądu, taryfa C przeznaczona jest dla przedsiębiorców. Mieszczą się w tej grupie właściciele szklarni, chłodni, ferm kurzych, chlewni czy pieczarkarni. Gospodarstwo ma zamontowane dwa liczniki – jeden na potrzeby życiowe domowników, drugi do obsługi urządzeń produkcyjnych.

Podwyżki cen prądu w taryfie C sięgną w tym roku 11,6 procent (najdrożej ceni się Tauron, którego cena energii wzrasta o 12,9 proc.). Mówi się o rekompensatach dla rolników, ale… poczekajmy aż z mówienia pojawią się konkrety.

 

W taryfie G można oszczędzać dzięki dwu strefom korzystania z energii. Niestety, spośród 14,5 miliona gospodarstw domowych w Polsce tylko 2 mln odbiorców korzystają z tej opcji. A szkoda, bo dzięki niej można zaoszczędzić nawet 10 procent kosztów na rocznym rachunku za energię.

 

W taryfie nocnej u operatorów można kupować tańszy prąd pomiędzy godziną 22.00 a 6.00, a także w godzinach szczytu 13.00-15.00. Są dostawcy energii, którzy oferują strefę tańszego prądu także w weekendy. Wówczas  warto jednak dobrze przekalkulować, czy to się opłaca.

Tańszy weekend oznacza z reguły droższe zakupy prądu w ciągu tygodnia. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na szerokie korzystanie z energii w sobotę i niedzielę, a ograniczenie jej konsumpcji w dniach roboczych, oszczędności mogą być spore.

Kogo interesuje tani prąd z OZE?

Według raportu OZERISE (to program „Odnawialnych źródeł energii w gospodarstwach rolnych” pod patronatem ministra rolnictwa), 62 procent rolników rozważyłoby możliwość zainwestowania w alternatywne źródła energii.

Rolnicy zdają sobie sprawę z kosztów takich inwestycji: panele fotowoltaiczne o mocy 25 kWh to dzisiaj koszt około 100 tysięcy złotych brutto. Ale… Rolnicy inwestujący w fotowoltaikę mogą też liczyć na 25-procentowe odliczenie od podatku gruntowego. Ulgę można rozliczyć w ciągu 15 lat. Jeśli rolnik jest VAT-owcem, może odliczyć podatek VAT od zakupu i montażu urządzeń. Wszystko to sprawia, że kupując panele słoneczne można liczyć na około 48 procent upustu.

Inwestycja w fotowoltaikę może się zwrócić nawet w piątym roku pracy i przynosić zyski przez kolejnych 20 lat. Producenci ogniw fotowoltaicznych dają dziś 15-20 lat gwarancji na swoje produkty i twierdzą, że efektywność układu po 20 latach spadnie do 80 procent. To dobry wynik.

Tani prąd – jakie efekty?

Energię wyprodukowaną przez własną elektrownię słoneczną można „zmagazynować” w systemie energetycznym i odkupić ją następnie z rabatami sięgającymi 70-80 procent, zależnymi od wielkości instalacji.

Oczywiście, spora część kosztów energii elektrycznej pozostanie, ponieważ rozliczenie z upustami obejmuje wyłącznie ulgi w części zmiennej rachunku (energia i przesył), a części stałe taryfy pozostaną. Nie zmienia to jednak faktu, że fotowoltaika na wsi się opłaca, a rachunki za prąd będą znacząco niższe.

Czy rolnicy staną się prosumentami? Ten proces już się rozpoczął, wiele osób zgłasza się do programu „Mój Prąd”, chcąc skorzystać z finansowego wsparcia w wysokości do 5.000 złotych. Jest o co walczyć, jest sens starać się o własną elektrownię słoneczną. Dziś bowiem aż 88,7 procent polskich gospodarstw rolnych wykorzystuje prąd jako dominujące źródło energii. 60 procent korzysta z węgla, 45,2 procent wykorzystuje energię z gazu, a 19,9 proc. pali drewnem.

Jacek

Foto: PublicDomainPictures z Pixabay

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz