Pompa ciepła. Męska rzecz! (2)


Pompa ciepła 3

Pompa ciepła przeszła chrzest bojowy w naszym domu w grudniu, kiedy temperatura otoczenia schodziła nocą poniżej 15-20 stopni na minusie. Pytaliśmy wówczas naszych gości – i jak jest, ciepło macie w pokojach? Odpowiadali zgodnie: jak w uchu!

Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Po pierwsze – kiedy instaluje się urządzenie takie jak pompa ciepła, podobnie jak w przypadku każdego typu ogrzewania, trzeba zwrócić szczególną uwagę na stan ocieplenia całego budynku. W naszym przypadku wąskie gardła były dwa: nieogrzewane poddasze i nieogrzewany pokój przylegający do pomieszczeń mieszkalnych z zainstalowanym ogrzewaniem podłogowym.

Pompa ciepła to także ciepła woda użytkowa

Długo nie mogliśmy osiągnąć satysfakcjonującej nas temperatury. Na początku zrzucaliśmy wszystko na karb wyziębionego budynku. Nie był ogrzewany nigdy wcześniej, mury świeże, tynki i posadzki jeszcze pełne wilgoci. Wystartowaliśmy w końcu października, pierwsze prawdziwie chłodne dni wystąpiły w listopadzie, a termometry w ogrzewanych wnętrzach stale wskazywały +16 do +18 stopni. Mało.

Przy okazji – dodajmy – grzaliśmy również wodę użytkową. W tej roli pompa ciepła spisywała się znakomicie. Podgrzewała wodę do zadanych 50 stopni w ekspresowym tempie. To funkcja, o której nie wspominałem we wcześniejszym wpisie: pompa ciepła podgrzewa także zbiornik z wodą do kąpieli i jest w tym bardzo efektywna i szybka.

Pompa ciepła i ogrzewanie podłogowe

Drugi warunek, który trzeba spełnić przy okazji montowania pompy ciepła, to fachowe ułożenie rurek ogrzewania podłogowego. My wybraliśmy ten wariant, choć można było zastosować zwykłe kaloryfery. Ciepło idące od podłogi ma jednak zupełnie inną jakość, jest znacznie przyjemniejsze.

Tutaj kluczowe jest odpowiednio ciasne ułożenie rurek – my rozłożyliśmy je gęsto, w odstępach około 6-10 centymetrów, na całej przestrzeni. Przyznajemy, że nie szukaliśmy tu oszczędności, bo wiemy już z wcześniejszych doświadczeń, że oszczędzanie na dobrej jakości instalacjach odbija się negatywnie na kosztach eksploatacji.

Pompa ciepła 1

Ogrzewanie podłogowe zostało więc ułożone w pokojach, kuchni i łazienkach. W zamontowanej przy jednej ze ścian  skrzyni, która spina wszystkie połączenia, znajdują się zawory dostępu do poszczególnych sekcji. Można więc wyłączyć z ogrzewania każde z pomieszczeń lub każdy z pojedynczych obwodów (w pokojach zainstalowane są po dwa obwody rur).

Rury ogrzewania podłogowego zostały wypełnione glikolem, nie wodą. Powód jest prosty: gdybyśmy musieli zimą wyjechać z domu na dłużej, płyn w rurkach nie zamarznie.

Pompa ciepła – sterowanie

Na ścianie w jednym z pokoi umieszczony został sterownik, którego zadaniem jest pobór danych do pomiarów ciepła wewnętrznego i sterowanie pompą ciepła. To niewielka skrzyneczka, która jest mózgiem wszystkich operacji. Można dzięki niej ustawić pożądaną temperaturę, można określić kształt tzw. krzywej grzewczej, ustalić cykle grzania, a także cel pracy.

Pompa ciepła 2

Celem może być ogrzewanie pomieszczeń, grzanie ciepłej wody użytkowej lub wychładzanie pokoi. Tej funkcji jeszcze nie stosowaliśmy! Polega na chłodzeniu znajdującego się w rurkach glikolu, a przez to – ochładzanie podłogi. Latem można w ten sposób zmniejszyć temperaturę pomieszczeń o około 2-3 stopnie.

Pompą ciepła można także sterować wirtualnie. Potrzebna jest do tego aplikacja na smartfon (w naszym przypadku multiMATIC), dzięki której nie zbliżając się do sterownika możemy wykorzystywać wszystkie jego funkcje. Mamy przy tym dostęp do informacji np. o poziomie zużycia energii elektrycznej do ogrzewania pomieszczeń lub wody, o temperaturach wewnątrz i na zewnątrz urządzenia, o problemach z działaniem pompy.

Pompa ciepła – eksploatacja

Jak z wszystkim, pracy z pompą ciepła trzeba się trochę nauczyć. To trzeci czynnik efektywności. Na pewno sporo trwa pierwotne rozgrzanie płyty grzewczej, czyli całej powierzchni podłogi. U nas trwało to sporo ponad miesiąc.

Pisałem na wstępie, że mieliśmy trudności z dojściem do docelowej temperatury. Przyczyna tkwiła nie w pompie ciepła, lecz słabej izolacji ogrzewanych pomieszczeń. Kiedy ułożyliśmy na stropie jedną (a będą dwie) warstwę styropianu, temperatura w ogrzewanych pokojach natychmiast się podniosła. Kiedy obłożyliśmy ścianę pokoju graniczącego z nieogrzewanym (jeszcze, bo będzie ogrzewane) pomieszczeniem, znów zanotowaliśmy wzrost temperatury.

Podobnie jest z bezwładnością ogrzewania podłogowego, w którym posadzka wykonana jest z kamienia lub płytek. Musi upłynąć co najmniej jedna doba, żeby system zdążył osiągnąć oczekiwany poziom ciepła. My jednak, kiedy zanosi się, że przyjadą do nas goście, dwa dni wcześniej włączamy w ich pokojach ogrzewanie.

Na co dzień, gdy nie ma gości, trzymamy ciepło w pokojach na poziomie około 12 stopni. Ogrzewanie wody wyłączyliśmy zupełnie – mierzymy jej temperaturę w aplikacji. Średnio wynosi około 18 stopni. Podgrzanie jej do poziomu 50 stopni zajmuje około 2-3 godzin.

Czy pompa ciepła hałasuje?

Pytaliśmy o to dostawcy, ponieważ ile osób, tyle opinii w Internecie. Nie pamiętam już odpowiedzi, ale w sumie wydaje mi się ważniejsze nasze bieżące doświadczenie.

Odległość między oknami naszego domu a pompą ciepła to około 11 metrów. Przy zamkniętych oknach nie słyszymy dosłownie nic. Kiedy jesteśmy na dworze, a pompa pracuje, słychać ją, owszem, ale nie jest to dźwięk inwazyjny, który przeszkadza. Coś szumi, po prostu. W budynku, do którego przylega pompa jest podobnie: będąc w środku nie mamy świadomości jej pracy.

Możemy to sobie pięknie porównać:

  •   0 dB: cisza (próg słyszenia), laboratorium akustyczne
  • 10 dB: szelest liści przy łagodnym wietrze
  • 20 dB: szept
  • 30 dB: bardzo spokojna ulica bez ruchu
  • 40 dB: szmery w domu
  • 42 dB: poziom hałasu naszej pompy ciepła (Vaillant)
  • 50 dB: szum w biurach
  • 60 dB: odkurzacz
  • 70 dB: wnętrze głośnej restauracji, wnętrze samochodu

Pompa ciepła – koszty eksploatacji

Nasze dane nie będą dziś do końca miarodajne, ponieważ w pierwszym etapie (listopad) pompa ciepła służyła głównie do solidnego wygrzania pomieszczeń. Później przyszedł bardzo mroźny grudzień i przy temperaturach poniżej 20 stopni (przez łącznie 3-4 doby) włączała się zapewne grzałka podgrzewająca glikol.

Nie możemy też operować wartościami w złotówkach z prozaicznego powodu: korzystamy z paneli fotowoltaicznych i w ciągu dnia za część pracy pompa ciepła odpowiada u nas energia słoneczna. Pobór prądu z sieci PGE następuje dopiero nocą, a wtedy (i w weekendy) – mamy nocną taryfę.

Może więc łatwiej będzie nam pokazać zużycie kilowatogodzin, każdy będzie mógł przeliczyć to sobie według własnych kosztów zakupu energii. W grudniu, kiedy rozgrzewaliśmy jeszcze pomieszczenia i wystąpiły naprawdę przykre mrozy, system zużył 1037 kWh. W styczniu, po ociepleniu ściany i stropu, zużycie energii elektrycznej zmalało do 797 kWh. Z kolei w lutym wyniosło 404 kWh.

Myślę więc, że kiedy cały budynek będzie ogrzewany i będzie miał też zaizolowane poddasze, sezon zimowy powinniśmy zamknąć w wartościach 2500-3000 kWh. Producent ocenia wprawdzie, że będzie to zużycie roczne na poziomie 4800 kWh, ale w naszym przypadku dojdzie jeszcze dodatkowe źródło ciepła – kominek z systemem dogrzewającym poddasze. Po cichu liczę więc, że będą to koszty nieco niższe.   

Design pompy ciepła

Chcę o nim wspomnieć, ponieważ jestem mile zaskoczony zarówno gabarytami, jak i wyglądem urządzeń, które nam zamontowano. W pierwszym wpisie porównałem pompę  ciepła do odwróconej lodówki – z wyglądem jest tak, że pompa po prostu… lodówkę przypomina.

Pompa ciepła 4

Jest elegancka, spokojnie mogłaby stać w korytarzu lub wręcz w narożniku kuchni. Jeśli schować rury instalacyjne (u nas nie było takiej potrzeby), byłaby po prostu kolejnym meblem.

Pompa ciepła – mity

Obawialiśmy się trochę tego rozwiązania. Przede wszystkim z powodów czysto ekonomicznych. Ale to pierwszy mit, który pękł. Każde ogrzewanie dużego domu kosztuje.  Nawet drewno, którego mamy w okolicy pod dostatkiem, to koszt. Pelety bardzo ostatnio podrożały, gaz przestał być tani (ziemnego gazu nie mamy), energia elektryczna niedługo stanie się luksusem, a o węglu lub oleju opałowym nawet nie myślę.

Hałas to drugi z mitów, który upadł. Jest tak mały, że nie przeszkadza mi.

Inny mit to zastosowanie pompy ciepła wyłącznie do ogrzewania pomieszczeń. Nieprawda. My grzejemy także wodę, a jak napisałem – mam nadzieję latem schładzać dzięki pompie nasze pokoje.

Ostatni mit – gabaryty. Tu zdziwienie było chyba największe. Pompa stojąca przed budynkiem jest niewiele większa od psiej budy 🙂

Czas montażu

Dokładnie – dwa dni. Tyle zajął montaż pompy ciepła i jej podłączenie do istniejącej instalacji ogrzewania podłogowego. Przyznaję jednak, że później niezbędne okazały się kolejne wizyty instalatorów, ale miały one związek wyłącznie z ustawieniami sterownika i moją dociekliwością.

Gdybym miał to podsumować w godzinach, napisałbym: łącznie około 25-27 godzin. Bardzo dobry czas. Zwłaszcza w ocenie klienta, który wyskoczył w ostatniej chwili przed sezonem grzewczym i chciał wszystko teraz-zaraz-już.

* * *

Czy mamy układ z producentem? Chcę o tym wspomnieć, ponieważ jeden z Czytelników naszego bloga, wywołał mnie w komentarzach do tablicy. Jego lekka pretensja podważała niezależność moich ocen, ponieważ w jasny sposób pisałem, iż producentem pompy ciepła, którą zainstalowaliśmy, jest marka Vaillant. Czy zatem ten tekst jest przez markę sponsorowany?

Nie jest. W żaden sposób! Podaję linki do Vaillanta nie dlatego, że zawarliśmy z nimi układ, ale z powodu mojej subiektywnej i wysokiej oceny ich pracy. Gdyby to skopali, napisałbym: skopaliście to.

Nie wydaje mi się, abyśmy tu, w gronie dorosłych ludzi, musieli bawić się w niedomówienia. Piszę o konkretnej pompie ciepła, jej producent ma nazwę. Szanuję to, że dostarczyli mi urządzenie, które dobrze działa. Szanuję ich wysiłek, dlaczego więc mam nie wspomnieć o nich dobrym słowem?

Każdy z Czytelników bloga ma oczywiste prawo do swoich wrażeń i opinii. Szanuję także i to. Ale chcemy zachowywać się wobec Was uczciwie: chwalić to, co nam się podoba i dobrze działa, ganić to, co szwankuje. Jeśli kiedyś pojawią się tutaj artykuły partnerskie, pisane w porozumieniu z markami, na pewno dobrze to zaznaczymy.

Ale pozwólcie nam mieć prawo do własnych, subiektywnych ocen, w każdej dziedzinie. Nigdy nie zrobimy kryptoreklamy, żadnej marce. Mówimy to jasno.

Vaillantowi dziękujemy za kilka zdjęć, które wykorzystaliśmy z ich strony internetowej. Mam nadzieję, że nie będą mieli nic przeciw. I dziękujemy – Panie Tomku, Panie Zenku – za dobrą pracę. (Przy okazji: pan Zenek zostawił nam w prezencie coś jakby pół litra Ducha Puszczy… domowej roboty… uuuuch… to jest dopiero pompa ciepła!)

Jacek

POWRÓT DO PIERWSZEJ CZĘŚCI TEKSTU: Tutaj

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni 10 największych banałów o życiu
Następny Kąpiele leśne. Jak czerpać zdrowie z natury.

Poczytaj więcej

Powrót do korzeni

Kiedy powiesz sobie dość! Co na to endorfiny?

Dwoje na ławeczce. Medytacje w stylu joga-country

Wiejski CrossFit, czyli ćwiczenia na okrągło

Najpierw samochód. Jakikolwiek. A potem wszystko inne ;-)

Opoka. Elewacja z historią sprzed tysięcy lat

Weź nie pytaj! Rób kiszonki, to proste!

Ekologiczny ogród: brzydkie słowo na literę G

Ściągamy sok z brzozy. Jest świetny!

6:45 itd. Wyznania (nie)młodego blogera

Pochwała świętego spokoju

Ty piszesz, my odpowiadamy (2)

Obkładamy się cyrankami ostrożnie, aby nie zepsuć glasu!

Teraz, k…, ja!

7 powodów, dla których warto wyprowadzić się na wieś