10 największych banałów o życiu


10 najważniejszych banałów

Powtarzamy je każdego dnia. Do znudzenia. W niektóre gorliwie wierzymy, inne są częścią naszego języka. Brzmią banalnie i są banalne. Czasami bywają prawdziwe, a często są do podważenia. Oto 10 największych banałów o życiu.

1. Na coś trzeba umrzeć

Sam to powtarzam czasami, a przecież powtarzam bez sensu. Wiadomo, że trzeba umrzeć, że na coś i że nie ma zmiłuj. Na starość to także jest „na coś”. Ale… po co śmierci ułatwiać zadanie?

Moja babcia, dożywszy prawie stu lat, zamęczała przed śmiercią rodzinę: dajcie mi kieliszek wina, coś bym zjadła, na kawę mam ochotę. I odeszła. Nawet nie wiem, co było ostatnie, wino czy kawa? Ale pięknie odeszła. Nie pomogła śmierci w przechwytywaniu życia, można by powiedzieć – odeszła na własnych warunkach.

Najlepiej więc: albo znienacka, albo na własnych warunkach. Każda inna opcja to piekło.

2. Pieniądze szczęścia nie dają

Jak nie dają, skoro dają? Ułatwiają. Jeśli macie w sobie duszę marzycieli, to napiszcie mi w komentarzach – ile razy wydawaliście już główną wygraną z Lotto? Bo ja wydaję ją za każdym razem. Już samo to podnosi mi poziom endorfin, dołując go dopiero po wynikach losowania. Ale warto wydawać nawet takie wirtualne pieniądze!

I mówiąc wprost: dostęp do szczęścia jest łatwiejszy dzięki pieniądzom. Na przykład dzięki pieniądzom można zresetować umysł, problemy w małżeństwie, stresy w pracy i głupotę szefów podczas komfortowej eskapady do ciepłych krajów. Można doznać radości podczas koncertu, na który wydajesz fortunę. Można sprawić wielką frajdę sobie i ukochanej, kupując jej 25 fioletowych tulipanów – bez pieniędzy musiałbym je wyhodować lub ukraść; oba warianty nierealne. (Widzisz, Anuszko? Mogłem ukraść, ale wolałem kupić!)

3. Będzie, co ma być

No jasne. Hasło prosto ze sztandarów tumiwisistów. Co ma być, to będzie, jak i tak na nic nie mam wpływu, jestem tylko ziarenkiem piasku, trybikiem w machinie, po co się narażać, dziękuję, spadam.

Ten banał irytuje mnie do bólu! Jeśli chcemy, wszystko można zmienić, całe życie postawić do góry nogami albo przeciwnie, na nogach. Być może winna jest Doris Day i jej „Que sera, sera”:

Ale spodziewałbym się raczej, że to nasza spolszczona wersja „jakoś to będzie”. No bo jakoś będzie, zawsze jakoś jest, jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było. (A to już Szwejk.)

4. O gustach się nie dyskutuje

Mam wrażenie, podglądając ścianę hejtu w polskim Internecie, że dyskutuje się niemal wyłącznie o gustach! I po części się z tym zgadzam. Gust to kwestia do dyskusji, jak wiek. Jednym coś się podoba, innym nie – zawsze można o tym porozmawiać. Czasami wręcz trzeba, bo aż korci. 

5. W życiu piękne są tylko chwile

Piękny banał. Po pierwsze kojarzy mi się z Dżemem i Ryszardem Riedlem, a to dobre skojarzenie. Po drugie, to motto lekkoduchów, a ja lubię lekko sobie poduszyć. No i po trzecie: to prawda jest. Czym byłoby to nasze życiątko, gdyby nie fajne chwile co jakiś  czas? Najlepiej co chwilę!

6. Samo się nie zrobi

Prawda, choć smutna. Próbowałem wczoraj zostawić grabiom ich część sadu. Postawiłem oparte o jabłonkę, pokazałem co jest do zrobienia i poszedłem do domu zaparzyć nam kawę. O jakież było moje zdziwienie, kiedy wróciłem, a tu – nic! Nic nie zrobione, kompletnie nic! To ja tu chodzę, parzę grabiom kawę, a one nic!

Dopiero kiedy przyszła Ania, samo się zrobiło jakoś. I grabiom było łyso, i mnie trochę. Ale to było właśnie do udowodnienia: samo się nie zrobi. Trzeba najpierw zaparzyć kawę i krzyknąć po Anię. I wtedy się zrobi. We dwoje raźniej, nawet z grabiami.

To my tu poniżej, bez grabi. Ale razem.

10 najważniejszych banałów o życiu

7. Zdrowie jest najważniejsze

Jakbym słyszał moją Mamę. A czy ty w ogóle kalesony nosisz? Czapkę załóż! Zapnij się! Nie masz cieplejszych butów? A co masz pod spodem? W samej koszuli?

Mamo: zdrowie jest najważniejsze. Przyznaję Ci rację TERAZ. I przejąwszy od Ciebie ten troskliwy nawyk, w ten sam sposób terroryzuję dzieci. I wiem, że przyznają mi rację, kiedy skończę osiemdziesiątkę 🙂

8. Nie ma ludzi niezastąpionych

A wiecie, że ja długo myślałem, że nie można mnie zastąpić? Że jeśli nie ja, to kto? No bo kto, jeśli nie ja – nikt!

A potem się okazało: dali radę beze mnie. Raz, drugi… Nie ma niezastąpionych. Nie ma pewniaków, zawsze mogą Cię odstrzelić, zastąpić, poprosić kogoś innego… Stąd płynie prosty wniosek: nie warto napinać się przez całe życie. Trzeba czasem odpuścić, dać szansę innym, wiedzieć kiedy zejść ze sceny. I zejść, zniknąć siebie. Na trochę lub na dłużej.

Jeśli poznaliście kiedyś gorycz zwolnienia, wiecie jak to jest. Kuuu…wa! Całe życie im poświęciłem/am, zawsze do dyspozycji, zawsze na pierwszej linii, zawsze w gotowości! I teraz jakiś dupek (bo ci, co nas zastępują to zawsze są dupki) ma to wszystko przejąć, zająć się MOJĄ działką? Robić to co ja?

No właśnie tak. Tak ma być. Niech sobie radzą bez nas i niech dobrze wspominają. A my idziemy do przodu, bo w życiu najważniejsze są tylko chwile. (Wiem, Mamo, zdrowie też jest najważniejsze! Czapkę założę.)

9. Najważniejsze to, co jest w środku

Tak mówią dziewczyny zakochane w bardzo brzydkich lub w bardzo niedobrych  chłopakach. On ma w sobie to coś. W środku to ma. Schowane. I tylko czasami musi to przepłukać. Piwem lub wódeczką. Żeby połysk miało. Ale to złoty chłopak jest. Na zewnątrz. I od środka.

Przyznaję, że nie wiem co mówią chłopaki zakochane w brzydkich dziewczynach. Moja jest najpiękniejsza na świecie! (I tylko czasami musi to podkreślić mejkapem. Lub pazurami.)

10. Chcesz coś zmienić – zacznij od siebie

A dlaczego mam zaczynać od siebie, jeśli jestem idealny, a tylko świat wokół mnie oszalał? Idiotycznie nierealistyczny banał.  Segreguję śmieci. Ale barany wywożą je do lasu – niech oni najpierw zaczną od siebie – a straż leśna, wójt, radni, wszyscy mają to w dupie, ponieważ oni po lasach nie chodzą.

Choć jakby na to spojrzeć logicznie: banał mądry. Nie jem śmieciowego żarcia, bo to zuo. Czyli zacząłem od siebie. Nie biorę i nie daję w łapę – zacząłem od siebie. Nie wyprzedzam na ciągłej linii, oszczędzam wodę – zacząłem od siebie. Nawet obiadów nie gotuję – e, to chyba jest zły przykład… W każdym razie: często zaczynam od siebie, a tylko czasami od Ani 🙂

PODSUMUJMY. Jeśli jakiś kluczowy banał wyleciał mi z głowy, chętnie go poznam z Twoją pomocą w komentarzach. Jeśli nie, to umówmy się w najbardziej banalny sposób: odwaliłem dziś kawał dobrej, solidnej i nikomu niepotrzebnej roboty.

I pamiętaj – jest jeszcze jeden piękny banał – dobro powraca!

Właśnie dlatego my wracamy już w poniedziałek 😉

Jacek

4 komentarze

  1. beata
    8 marca 2019
    Odpowiedz

    Zabawy językowe i dbałość o czystoś języka to u nas w domu niejako hobby.
    Nie, żebym się czepiała, albo była złośliwa… To nie o to chodzi!
    Bardziej w formie zabawy „wzawiłeipokręcone”:
    Chodzi o sformułowanie:
    -„Nie ma ludzi niezastąpionych.
    A wiecie, że ja długo myślałem, że nie ma?”(w domyśle: ludzi niezastąpionych)
    Biorąc pod uwagę, że zaprzeczenie zaprzeczenia(bez interpunkcji) daje potwierdzenie, sformułowanie to oznacza więc: „(…)że są ludzie zastąpieni”? -chociaż w takim kontekście tego słowa nie użyjemy- ale chodzi o sens: ludzie, których można zastąpić.
    …po tych zawiłościach wracając więc do początku: jeśli chciałeś powiedzieć to, co później wyjaśniałeś, to raczej powinieneś powiedzieć:
    -Nie ma ludzi niezastąpionych
    A wiecie, że ja długo myślałem, że są?(w domyśle: ludzie niezastąpieni)
    ?
    To tyle co do formy! A co do sensu samego przesłania: też uważam, że nie ma ludzi niezastąpionych ALE jednak jak zwykle są wyjątki od reguł i np uważam, że mojego męża naprawdę NIKT nie mógłby zastąpić!

  2. beata
    8 marca 2019
    Odpowiedz

    Dodam jeszcze:
    Tak, odwaliłeś dziś kawał dobrej roboty!
    ???
    …a ja czytając i polemizując, też!
    ???
    Ps.
    …a liście czekają…

  3. 8 marca 2019
    Odpowiedz

    Hmmm… Ale tu nie ma chyba braku logiki. ? Sens jest taki: długo byłem przekonany, że nie ma ludzi niezastąpionych. Kto, jeśli nie ja? Ale po latach okazało się jednak, że są ludzie do zastąpienia…
    Muszę to jeszcze przekombinować ? Z grabiami!

  4. 8 marca 2019
    Odpowiedz

    Po namyśle i naradzie z grabiami, zmieniłem ? Dzięki ?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Ojagupiacipa, czyli z wyprawy baby do miasta
Następny Pompa ciepła. Męska rzecz! (2)

Poczytaj więcej

Absynt. Kto jeszcze pamięta jego smak?

Podlaskie hygge

Ten wpis się dla Ciebie spodoba

Samotność na wsi, czyli masturdating z konieczności

Tacy sami

Post nadzwyczaj optymistyczny i kwiecisty

Nieznośna lekkość ruchu… Prawie wiosna!

O wyższości świąt Wielkanocy nad świętami Bożego Narodzenia

Ty piszesz, my odpowiadamy (2)

Burza w głowie. Masz czasem takie dni?

Ucieczka z miasta: jak wybrać siedlisko?

Ile kosztuje wiosna na wsi? Porównaj swoje ceny!

Skrzynia i pasja, czyli historia, która nie trafi na śmietnik

Kaflove (1)

Deski do krojenia chleba. Czar prostej pracy.