Poradnik dla prawdziwych facetów


Poradnik dla prawdziwych facetów

Mam z tą książką własne porachunki: tydzień po jej lekturze kupiłem 24 metry przestrzenne świeżej brzozy, by łupać i układać ją przez dwa tygodnie. I powiem tylko tyle: kocham to robić!

Recenzentem opowieści norweskiego pisarza i dziennikarza Larsa Myttinga: „Porąb i spal. Wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie”, mogłem być tylko ja. Ania nie odczuła tej lektury na własnej skórze, we wszystkich kręgach, w każdym włóknie mięśni, a także w mózgu.

Ja – owszem.

Przeczytałem jednym tchem, bo to znakomita gawęda. Już wtedy wiedzieliśmy, że w naszym domu główny ciężar ogrzewania wezmą na siebie zbudowane od postaw piece. Miały być opalane drewnem (i są), miały dawać fantastyczne ciepło – i dają. O piecach napiszemy w odrębnych kilku felietonach, bo absolutnie warto.

Opowieść Myttinga czyta się jak świetny, dobrze udokumentowany reportaż. Dowiedziałem się z niej o kaloryczności drewna, o procesach spalania, o sztuce rąbania i składowania. O suszeniu, które wydawało mi się banalnie proste, czytałem z zapartym tchem. Jeszcze więcej radości z czytania dały fragmenty o składowaniu, budowaniu stosów drewnianych. Zamarzyliśmy, by mieć dokładnie taki sam i… udało się!

 

Postawiłem go z Anią, ale wcześniej należało całą przywiezioną brzozę porąbać, a zajęła nam pół podwórka! A jeszcze wcześniej, zgodnie z przykazaniami Myttinga, należało postawić drewutnię. I drewutnię też postawiliśmy! Znaczy: konkretnie postawił Pan Sławek, z zięciem Krzyśkiem.

Wracając do książki – „Porąb i spal” to świetna lektura dla mężczyzn, którzy chcą się wykazać. Ona wprost niesie człowieka do wielkich czynów, popycha do zakupu siekiery i ustawienia pniaka, a potem już nic tylko:

rąbać, rąbać, rąbać…

Najpierw nie boli nic, a niedługo potem boli wszystko. Najpierw mocujesz się z każdym kawałkiem pociętego drewna, bo nie wiesz, gdzie je stuknąć, żeby włożyć jak najmniej wysiłku i osiągnąć najlepszy efekt (w książce Myttinga to wydaje się takie proste), a potem – kiedy już wiesz, gdzie puknąć – rąbanie zaczyna sprawiać wielką przyjemność. Potem mija kilka dni i zaczynasz trafiać na odkładane wcześniej pniaki z mocno rozczapierzonymi, poskręcanymi włóknami. To dopiero jest sztuka – porąbać taką sztukę!

Mam kilka pniaków, którym nie dałem rady. Wyschły pod daszkiem drewutni (bo brzoza szybko butwieje i nie wolno jej trzymać na deszczu), a teraz czekają na ognisko i całopalenie. Później rąbałem również jesion, dąb, trochę sosny, ale brzozę wspominam najcieplej.

Książka Larsa Myttinga nie jest jednak praktycznym podręcznikiem dla drwali. To miejscami filozoficzna przypowieść o korzystaniu z dobrodziejstw natury, o miłości do przyrody i własnego ciała. To zapis historii Skandynawów – dziadków, ojców, synów, wnuków – dla których bycie sam na sam z sobą, obcowanie z metafizycznymi i czysto fizycznymi zjawiskami jest miarą osobistego stylu życia. To jednocześnie wielka pochwała ucieczki na wieś, życia w zgodzie z naturą, bliskości i tolerancji.

Zrobiła na mnie wielkie wrażenie, ukazała się w idealnym czasie – dokładnie wtedy, gdy była potrzebna. Norweski gawędziarz dopomógł mi w podjęciu wielu ważnych decyzji. Książkę polecam nieco bez sensu, wiem, ponieważ była w Polsce wielkim hitem. Ale muszę. Po prostu nie wolno jej przeoczyć.

Jacek

„Porąb i spal. Wszystko co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie.”. Wydawnictwo Agora. Cena 39,99 zł.

Czytaj również: Saga o paleniu w piecach

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Ucieczka na wieś. Pytasz... czy warto?
Następny Fioletowe ziemniaki, czyli dieta cud

Poczytaj więcej

Co na nas działa?

Podlaskie hygge

10 kwiatów najlepszych do wiejskiego ogrodu

Plastik już z nami nie wygra

Pochwała prostoty, czyli rzecz o wiejskich meblach

Rośliny nas ocalą. I zniszczą koncerny farmaceutyczne.

Czy warto mieć młynek do zboża?

Mam zielone palce. A Ty jakie masz?

Szczytowanie w spiżarni. Bardzo namiętny, letni tekst

Poranne mgły z lekką nutą melancholii

Przewodnik po ludziach: Pani Od Pierogów

Absynt. Kto jeszcze pamięta jego smak?

Ty piszesz, my odpowiadamy (2)

Siała Baba – zapraszamy do akcji!

Pokrzywowy krem miodowy – voilà!