Ogrodowy rozdrabniacz do gałęzi… Kupić?


rozdrabniacz do gałęzi_1

Przepraszam, że tytuł i zdjęcia nie są dziś odpowiednio lifestyle’owe, ale uprzedzaliśmy – wieś to nie jest wybieg dla modelek. Tu się albo zasuwa, albo zapyla, albo śpi. Można też… trochę się posprzeczać o standardy wiejskiego życia.

Posprzeczaliśmy się trochę… Czy warto wydać pieniądze na ogrodowy rozdrabniacz do gałęzi? Gorącą dyskusję na ten temat prowadziłem w prywatnym czacie na Facebooku, polemizując z Mirką, która zarzuciła mi, że taki „park maszynowy” to przerost formy nad treścią. Zacytujmy:

Szkoda pieniędzy na fanaberie. Na prawdziwej wsi gałęzie po prostu rąbie się siekierką, pali, ale raczej nie mieli. Wydaje mi się, że chcesz przenieść miejskie, ogródkowe zwyczaje na wiejski grunt, a to trochę bez sensu. Kompletnie bez sensu!

Czy  ogrodowy rozdrabniacz do gałęzi ma sens?

Hmmm… Sam biłem się z podobnymi myślami, gdy stanąłem naprzeciw wielkiej sterty drewna do porąbania, a mój przyjaciel Tomek podrzucił mi link do pierwszorzędnej łuparki. Po co będziesz się męczył z tą siekierą? Rach-ciach i wszystko sobie połupiesz, elektrycznie.

Wybrałem siekierę i nie żałuję! Chodzę z nią teraz czasami i rozglądając się po obejściu, pytam – co by tu jeszcze porąbać? Bo to świetna, relaksująca, ciężka praca. Polecam każdemu. Wiejski CrossFit!

Ale jeśli chodzi o rozdrabniacz, nie jestem już taki stanowczy. Pewnie byłoby mi bliżej do koncepcji Mirki, gdybym ubiegłej jesieni nie przepuścił przezeń kilkuset gałęzi, patrząc jak rośnie sterta równiuteńko posiekanego mulczu. To ma sens! Przyśpiesza pracę, która wykonywana ręcznie zajęłaby mi tydzień, nie dając ani odpowiedniej dozy zmęczenia, ani specjalnej frajdy.

Doceńmy postęp!

Tak sobie myślę, że być może my z Anią faktycznie stoimy w lekkim rozkroku pomiędzy tym, co miejskie, a tym co wsiowe, prastare. Chcemy wsi z jej świeżością, ciszą, bliskością natury. Ale jednocześnie nie umiemy zrezygnować z tego, co na tej wsi po prostu ułatwia życie. Czy musiałbym toczyć spór z Mirką w sprawie wyboru: kuchnia na węgiel czy płyta indukcyjna? Prawda, że to irracjonalne?

Pewnie da się żyć na wsi bez kosiarki (przez pierwsze dwa lata kosiłem trawę wyłącznie kosą – też miłe zajęcie) i piły motorowej. Wytrzymaliśmy tydzień bez elektryczności; nawet nie było źle. Można sobie wyobrazić wieś bez samochodu (z trudem, ale jednak), ekspresu do kawy i stu innych rzeczy. Ale właściwie… w jakim celu? Co przez to osiągniemy?

Postęp techniczny jest OK, powiedziałbym, że jest OK szczególnie na wsi, gdzie niemal z wszystkim musisz radzić sobie samemu, bez fachowców. Stawiasz płot – potrzebujesz przykręcić kilkaset wkrętów. Śrubokręt urwie ci rękę po pierwszej setce. Dylemat: kosa czy kosiarka rozstrzyga równiuteńko przycięty trawnik. Tak samo oceniam problem: kupić rozdrabniacz do gałęzi czy nie kupować… 🙂

Dlaczego rozdrabniamy gałęzie?

To jest punkt wyjścia. Rozdrabniamy w kilku celach. Przede wszystkim –drobno posiekane gałązki i całkiem spore gałęzie szybciej się kompostują. Jeśli chcemy mieć bardzo dobrą kompostową ziemię w ciągu maksymalnie krótkiego czasu, powinniśmy rozdrabniać wszystkie odpadki. Nawet skoszoną trawę, liście, nie mówiąc o odpadkach z kosza pod zlewem. Rozdrabnianie przyśpiesza rozkład materii.

rozdrabniacz do gałęzi_3

Po drugie, powstały po rozdrabnianiu mulcz można wykorzystać jako osłonę dla brył korzeniowych wielu roślin. W naszym ogrodzie obsypujemy nim rododendrony, hortensje, borówki. I po trzecie rozdrabnianie to najlepsza forma utylizacji gałęzi, dużo lepsza od ich palenia, co w gospodarstwach wiejskich i na ogródkach działkowych robi się nagminnie.

Jaki rozdrabniacz do gałęzi?

Na rynku znaleźliśmy kilkanaście modeli, w cenach od około 300 do 1500 złotych. Głównym kryterium była moc silnika. Najczęściej spotykana są rozdrabniacze z silnikiem elektrycznym o mocy 1,2 do 2,8 kW. Tych mniejszych nie polecam, o ile w przewidywanej przyszłości mielibyście rozdrabniać gałęzie grubsze niż 1 cm.

My kupiliśmy rozdrabniacz o mocy 2,5 kW z silnikiem elektrycznym. Tuż obok były urządzenia spalinowe z mocą sięgającą nawet 6 KM, ale wydały nam się przeskalowane w stosunku do naszych potrzeb.

rozdrabniacz do gałęzi_2

Warto zwrócić uwagę na konstrukcję elementu tnącego. W tańszych rozdrabniaczach gałęzie cięte są przez noże – to działa dobrze, ale tylko wtedy, gdy tniemy łodygi bylin i drobne gałązki. Dużo lepsze działanie mają rozdrabniacze z napędem ślimakowym lub w formie walca zębatego. One rozprawią się nawet z gałęziami o sporej grubości.

Kupując zwróć też uwagę czy wybrane urządzenie wyposażone zostało w bieg wsteczny, pozwalający wyciągnąć zakleszczone gałęzie. Wbrew pozorom, zdarza się to bardzo często – wsteczny bieg jest w takich sytuacjach wybawieniem.

Jak to działa w praktyce?

Nasz rozdrabniacz do gałęzi oznakowano marką NAC, ale wiem, że dokładnie takie same rozdrabniacze sprzedawane są pod markami MacAlister czy PP. Teoretycznie powinien rozdrabniać gałęzie o średnicy do 4 centymetrów, ale odradzam podejmowanie takich prób. Włożyłem raz, udało się. Włożyłem drugi raz i musiałem godzinę siłować się z wyciąganiem i wydłubywaniem gałęzi ze ślimaka. Gałęzie 3-centymetrowe rozdrabnia natomiast z wielką łatwością.

Nie jest to urządzenie, które wystarczy nastawić raz i działa. Przy suchych gałęziach, mieli wszystko na bardzo drobne kawałki. Ale wystarczy włożyć bardzo elastyczne i cienkie wierzbowe witki, by ślimak po prostu przepuszczał je między elementami ciernymi , bez cięcia. Wtedy trzeba przykręcić śrubę regulującą prześwit w młynku i ponownie odkręcić go, gdy chcemy przepuszczać grubsze gałęzie.

Urządzenie pracuje cicho, nie przegrzewa się. Jest dość ciężkie, ale na szczęście wyposażono je w stelaż na dwóch kółkach.  Ustawiam je z reguły blisko kompostownika, gdzie zbieram stertę gałęzi i tam rozdrabniam.

rozdrabniacz do gałęzi_4

Do urządzenia sprzedawcy dodają zwykle plastikowy pojemnik, co podnosi jego cenę o około sto złotych. Nie polecam, lepiej podstawić zwykłą torbę i w niej wynosić rozdrobnione gałązki. .

Ta maszyna jest wydajna, nieskomplikowana (pod warunkiem zaniechania walki ze zbyt grubymi konarami), działa szybko. Gdybym miał podziabać siekierką wielką stertę gałęzi, które zgromadziliśmy późną jesienią i na przedwiośniu, pracowałbym pewnie przez dzień-dwa. Tymczasem praca przy rozdrabnianiu zajęła mi około dwóch godzin. Efektem była wielka ilość drobno posiekanych gałązek, wrzucona bezpośrednio do kompostownika…

Link do urządzenia w cenie 458 złotych. Nam udało się kupić taniej, w promocji…

Jacek

Fot. (1) MarcelRules z Pixabay 

2 komentarze

  1. beata
    15 marca 2019
    Odpowiedz

    A co robicie z cztero centymetrowymi gałęziami?
    I grubszymi?

    • 15 marca 2019
      Odpowiedz

      Grubsze tniemy piłą lub rąbiemy, idą na opał. Nie mamy jak przerobić ich na zrębki, a rąbać siekierką na takie drobiazgi to jednak strata czasu 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Siała Baba - zapraszamy do akcji!
Następny 6:45 itd. Wyznania (nie)młodego blogera

Poczytaj więcej

Powrót do korzeni

Czas ziół. Jak zrobić herbatę Tuarega i nalewkę na kwiatach dziurawca?

Popracuj w drewnie. To działa!

10 największych banałów o życiu

Przewodnik po ludziach: Pani Od Pierogów

Ty piszesz, my odpowiadamy (2)

Czytam, czytam, aż Wióry Lecą!

Wiejski CrossFit, czyli ćwiczenia na okrągło

Dziewiętnasty, dzień dobry

Jej Wysokość Egzaltacja. Znasz ją?

Trawnik mamy… skomplikowany

Dwoje na ławeczce. Medytacje w stylu joga-country

Moda Za Miastem: modeling z kosą i lnem

Post nadzwyczaj optymistyczny i kwiecisty

Najpierw samochód. Jakikolwiek. A potem wszystko inne ;-)