Zasada równowagi, czyli nie rób kwasów, kochanie


warzywa

Mieliście kiedyś gastroskopię? Tę niewątpliwą przyjemność wchłaniania giętkiej rury zwanej endoskopem? Ja miałem: przeuroczy pan doktor szukał we mnie helikobacter pylori – i po kwadransie mojego umierania znalazł. Było to w 2001 roku, a od tamtego czasu pamiętam (na zawsze) jedno jego zdanie…

Proszę słuchać swojego żołądka – powiedział do stojącego przed nim półprzytomnego pacjenta ze świeżo spenetrowanymi wnętrznościami. – Zabijemy tę bakterię, ale pan od tej pory będzie słuchał wszystkiego, co mówią panu żołądek i jelita. I będzie pan wiedział, co szkodzi, a co nie.

Jak to dawno temu…

To było osiemnaście lat temu, w czasach, gdy nie napisano jeszcze książek:

  • Jelita wiedzą lepiej
  • Food Pharmacy
  • Jelita, mózg i spółka
  • Zdrowe jelita
  • Kupa szczęścia
  • Na ratunek jelitom
  • Wzmocnij jelita
  • Szczęśliwe jelita
  • Sekretne życie jelit
  • Człowiek na bakterie

ani nawet

  • Śmierć czai się w jelitach

i…

  • O dialogu jelit z mózgiem

Pomyślałbym (i napisał), że przez prawie dwie dekady posunęliśmy się przeogromnie w stronę świadomego społeczeństwa, gdyby nie fakt, że przeczytanie choć jednej książki w roku deklaruje, według raportu Biblioteki Narodowej, zaledwie 37 procent Polaków. Można więc powiedzieć, że liczące po kilka tysięcy egzemplarzy nakłady książek o jelitach docierają do wyłącznie ekskluzywnie oczytanej elity. Szkoda. Zasadne byłoby napisanie jednej zbiorczej pozycji „Jelita i elita” i dedykowanie jej wszystkim, którzy cokolwiek czytają.

Moc mikroodżywiania

Wspomnienie gastroskopii przygnało mnie do klawiatury po lekturze ciekawej książki Marty Mieloszyk-Pawelec i Anny Augustyn-Protas pt. „Żyj 120 lat, czyli moc mikroodżywiania”. Jej fragmenty poświęcone jędrnej skórze, PMS-owi i menopauzie zgrabnie pominąłem – mam PMS poza sobą, no, może do spotkania z córkami 🙂 – ale na dłużej zatrzymały mnie wątki poświęcone zakwaszaniu organizmu.

Zakwaszanie miał na myśli kochany pan doktor Kasprzak, który zapuścił mi węża do żołądka i kazał go słuchać w przyszłości. Zdam więc krótką relację z długiej listy moich późniejszych grzechów: przestałem słuchać, gdy tylko przestała mnie męczyć zgaga, później znów słuchałem, później zapomniałem, że trzeba słuchać, a teraz słucham z przerwami…

Nie uczcie się ode mnie! Idźcie śladem Ani, która kontroluje swoją dietę i nie zakwasza 🙂 Ja na przykład uwielbiam i nie mogę powstrzymać się przed sięgnięciem po dojrzewające, twarde sery. A to samo zło.  Owszem, odstawiliśmy chemiczne kurczaki, wieprzowinę i chemiczną wołowinę, ale co pewien czas grzeszymy szynką – no nic nie mogę poradzić, że mi smakuje. Słodycze? Hmm… Jak mam się oprzeć żurawinie w czekoladzie albo ciastu? Jakże mam pożegnać kawę złamaną cukrem? Jak nie napić się wina?

Słuchaj żołądka

Karmimy wewnętrznego wroga, nie słuchając jelit, żołądka, nie czytając co dla nas dobre, a co złe.

Organizm musi mieć siły na neutralizowanie nadmiaru kwasów, wykorzystuje do tego celu naturalne mechanizmy i stara się samodzielnie regulować poziom pH. Jeśli w naszych tkankach zgromadzi nadmiar kwasów, szybko musi sięgnąć do systemu rezerwowego, czyli pobierać minerały skąd się da. A daje się je wyciągnąć np. z kości, co staje się pierwszym krokiem do osteoporozy.

Taka utajona kwasica metaboliczna może przybierać różne postaci: widzimy je w słabej odporności, bólach mięśniowych, rozdrażnieniu nerwowym, nadciśnieniu tętniczym, podwyższonym poziomie cholesterolu, infekcjach górnych dróg oddechowych i alergiach, w wypadaniu włosów i łamliwości paznokci. To objawy, które mogą się brać z nierównowagi miedzy kwasami i zasadami w naszym organizmie.

Jak odzyskać równowagę?

Po pierwsze – odrzucając część pokarmów, które sprzyjają kwasicy. Czerwone mięso, sery, słodycze i wszelkie cukry proste. Napoje typu cola czy energetyki. Przetwory z mleka krowiego. Pszenica w formie białego pieczywa.

Do listy grzechów dochodzi brak wysiłku fizycznego. Codzienna porcja ruchu przyspiesza procesy przemiany materii w tkance mięśniowej, dzięki czemu spalanie kwasów tłuszczowych i innych związków o odczynie kwaśnym następuje dużo szybciej. Grzechem wobec własnego organizmu jest przemęczenie i stres, który powoduje wzrost poziomu adrenaliny i kortyzolu – hormonów wzmagających reakcje kwasotwórcze. Kolejny problem to brak snu i niedostatek mikroelementów, choćby w formie suplementów.

Zmiana stylu życia pomaga – u nas ruch fizyczny stał się niewymuszoną codziennością i nie ruszamy się w zasadzie tylko wtedy, gdy pada. A pada rzadko. Dbamy o różnorodność pokarmów, zwłaszcza warzyw i owoców. Każdy dzień zaczynamy od owocowo-warzywnego smoothie. Jabłka i banany jemy kilogramami. Marchew również. Zielona fasolka, winogrona. Dobra oliwa do smażenia i oleje do sałatek – tylko rzepakowy, z pestek winogron lub z orzechów, tłoczone na zimno.

Pomagają w zachowaniu równowagi kwasowo-zasadowej kozie serki i mleko, awokado, pasta z soczewicy, szklanka wody z imbirem i sokiem z cytryny, fasola Jaś, buraki (to jest dopiero gigantyczne warzywo! ma ogrom właściwości), seler naciowy, szczypior, zupa krem z dyni. Jeśli makaron i chleb, to razowy, z grubo mielonej mąki. Świetne są cukinie, brokuły, bakłażany, pietruszka.

 

Ania na swoim blogu zrobiła z kwasów i zasad obszerną ściągę – polecam, warto z niej skorzystać!

Imbir i cytryna

Czy grzeszymy? Ja grzeszę, Ania dużo mniej. Nie jem białego pieczywa. Wyjątkiem są jedna-dwie bułki w miesiącu, kiedy chcę wrócić do smaków dzieciństwa (bułka z masłem, serem i kefirem). Cukier, słodycze, plaster szynki, ser – pisałem… Niestety…

Ale szczerze mówiąc: czuję się, mimo tych sporadycznych grzechów, w lepszej formie niż wtedy, gdy nie słuchałem swojego żołądka i Ani. Żołądek niemal natychmiast mówi mi, że coś jest nie halo, gdy zjem poza domem dania przygotowane np. na niewłaściwym tłuszczu: po prostu to czuję. Ratunkiem jest napój z imbirem i cytryną (imbir, cytryna, grejpfrut – odkwaszają).

Kluczowe jest, powtórzmy, słowo „równowaga”, co oznacza, że powinniśmy umiejętnie dobierać produkty kwaso- i zasadotwórcze. Mięso, drób, wędliny, masło i tłuszcze zwierzęce, jajka, ryż, mąka, ziemniaki, kawa, alkohol, tytoń – nawet jeśli nie mają bezpośrednio kwaśnego odczynu, ulegając przemianom materii wytwarzają dużo kwasów. Na drugiej szali trzeba zatem położyć produkty zobojętniające działanie kwasów – jak wspomniane powyżej buraki, banany, jabłka, melony, rzeżuchę lub pomidory. Mięso w zestawie z gotowanymi i surowymi warzywami nie ma już tak kwasotwórczego charakteru, jak bez nich.

Tylko hipster da radę?

W jednym z artykułów poświęconych kwasicy przeczytałem, że w codziennym pożywieniu 80 procent potraw powinno oddziaływać zasadowo albo przynajmniej neutralnie. Co w ostatecznym bilansie dnia musi oznaczać zmniejszenie ilości pokarmów oddziałujących kwasowo. Tu, jak zawsze, kłania się rola wody, która uaktywnia nerki i pomaga wydalać kwasy. Wypity do południa litr niegazowanej wody o niskiej zawartości sodu powinien załatwić problem.

Tyle teoria. Pytanie realisty: kto przed południem zdoła wypić litr wody? Na mnie nie liczcie! Takie założenia świetnie wyglądają w teorii, ale w praktyce, w pracy, w porannych działaniach domowych, przejazdach, wydają mi się naukową fantastyką. Nawet hipster jadący rowerem na Plac Zbawiciela nie wytrąbi litra wody 😉

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Weź nie pytaj rób kiszonki!

A TAKŻE TO: Sceny życia w upałach 

Foto:  Lubos Houskab1-foto z Pixabay 

1 komentarz

  1. Anonim
    1 października 2019
    Odpowiedz

    Widzę, że w „polecanych” są kiszonki, które podobno też odkwaszają.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Polskie globalne ocipienie. Rzecz o zacofaniu.
Następny Blog po roku, czyli pierwsza rocznica

Poczytaj więcej

Samotność na wsi, czyli masturdating z konieczności

Jarmark Kiermusy. Barachołka i tandeta.

Pochwała prostoty, czyli jesteśmy samowystarczalni. Prawie.

Green Days. Ania z Cebulowego Wzgórza ma żal.

7 przekleństw, które ciążą na wiejskim życiu

Czy warto mieć rekuperator? (2)

Orzeszkowo 14. Smakuję tę książkę.

Jak założyć ogród od podstaw

Deszcz perseidów. Czy Twoje niebo zasłania świetlny smog?

Trawnik mamy… skomplikowany

Kaflove (4)

Pełen sztos, czyli podlaska szkoła disco polo

Przewodnik po ludziach: Pan Od Ziół

Nie ma zmiłuj. Małżeńskie recepty na przetrwanie

Jak motyle! Lekki felieton weekendowy