Czytając Vincenta Severskiego


Severski

To już szósta powieść. Łącznie kilka tysięcy stron, wszystkie zapisane pokrętnymi intrygami szpiegowskimi i wszystkie pisane z pasją. I w każdej można doszukać się drugiego, trzeciego dna. Panie Vincencie, przez pana zarwałem już łącznie kilkadziesiąt nocy!

Czytam właśnie bardzo dobry „Odwet” Vincenta V. Severskiego i tak jak w przypadku jego wcześniejszych książek, spędzam kolejną noc nad lekturą i… gryzę paznokcie z nerwów i zazdrości. Severski pisze prostym językiem, nie udziwnia, nie tworzy piętrowych struktur retorycznych, ale niejeden dziennikarz i pisarz może mu pozazdrościć płynności narracji, logiki w budowaniu postaci i zdarzeń oraz zdolności tworzenia opisów. Uwielbiam tę jego maestrię, chciałbym tak umieć.

Perfekcyjny Severski

To są powieści detaliczne. Skupione na szczegółach jak najlepsze reporterskie książki. Budowane tak, abyśmy dokładnie widzieli występujące w nich postaci w bardzo realistycznym tle, wśród konkretnych przedmiotów, scen, przestrzeni, a nawet dźwięków i zapachów. Realistyczne nie tylko w obszarze wiedzy o technikach szpiegowskich i funkcjonowaniu służby specjalnych, ale też w sferze psychologii. Każda z postaci Severskiego, nawet te najbardziej nikczemne, to żywy, świetnie opisany człowiek.

Jak to u Severskiego – mamy ogrom bohaterów. Ale nie gubimy się w ich natłoku, po prostu chłoniemy każdy kolejny wątek, wiedząc, że przybliża nas do zakończenia. Severski nie maluje szerokim pędzlem słów – on fotografuje świat i bohaterów z precyzją dokumentalisty. I gdyby wprowadził nawet cały batalion postaci, jestem pewien – nie zginęlibyśmy w tej ciżbie. Każda ma swoją rolę, każda jest ważna i dobrze opisana. Nawet trzeci i czwarty plan ma u niego fory.

Podwójne dna

Czytam „Odwet” i tak jak we wcześniejszych powieściach Severskiego, szukam pierwowzorów postaci w naszym życiu politycznym i biznesowym. Jego teksty to swoiste pamflety na współczesność, na „dyktatorków”, na premierów, którzy nie dorośli do swoich ról, na ministrów, którzy knują intrygi, na kandydatów do świata polityki, którzy mają sporo za uszami, na szefów służb uwieszonych u paska polityków i bezradnych w swoim braku samodzielności.

Za to biję autorowi brawo: warto się pochylić nad tym światkiem i przetrawić każdą sugestię czy aluzję Severskiego. Ale…

To, że w kontraście do pospolitych politycznych mend ustawione są niemal wyłącznie takie postaci jak Konrad Wolski czy Roman Leski z Agencji Wywiadu – kryształowo czyste, mądre i z najwyższych półek patriotyzmu – to mnie trochę w tej narracji niepokoi. Jest jedna mądra sekcja, jeden wspaniały wydział i – nic więcej? Nie ma w tej elicie głupich, pazernych na władzę i zaszczyty, skorumpowanych agentów? Czy nie ma szpiegów, którzy są nieudolni, zawieszeni u czyjegoś paska? Nie ma ich w polskich służbach?

Czerń i biel

Severski idealizuje elitarny świat topowych pracowników wywiadu, przeciwstawiając im „całą resztę”. Z chęcią znalazłbym w tej grupie idealnych agentów jakąś szuję, kogoś głęboko schowanego w kieszeniach obcych służb, kogoś, kto stoi w totalnej sprzeczności z mitem kryształowego szpiega.

Gdyby założyć, że Severski odbija w literackim lustrze krajową rzeczywistość, można by zapytać dlaczego idealizowane przezeń elity wywiadowcze dla dobra swojego państwa, w sobie właściwy sposób, nie ujawniają skrajnie nieodpowiedzialnych zachowań i pospolitej politycznej bandyterki?

Dlaczego milczą, skoro racje moralne są po ich stronie?

________________________________

Fikcja czyli prawda

Oczywiście, wszystko to, o czym czytamy to fikcja literacka. Każdy może traktować powieści Severskiego jako historie „z kluczem” i wypada czuć radość, że autor celowo ten klucz nam podrzuca, byśmy dociekali, bawili się skojarzeniami, szukali nawiązań do rzeczywistości. To mocna strona jego literatury. Nie można (na szczęście) wykluczyć, że Severski lokując swoje wydarzenia w przestrzeniach literackiej fikcji, opisuje… prawdę. Że tak właśnie jest, jak on pisze.

A jeśli tak jest – to… pora umierać. Mechanizmy używania służb specjalnych do wewnętrznych rozgrywek personalnych zaprezentowane w „Odwecie” nadawałyby się do komisji śledczej w Sejmie, choć i wtedy zachodziłaby wątpliwość, czy przestępcy nie osądzają samych siebie…

Tajna sekcja w akcji

„Odwet” to świetnie skonstruowana powieść szpiegowsko-kryminalna. Mam do jej zakończenia (liczy 636 stron) jeszcze jedną noc i celowo odkładam tę przyjemność – to naprawdę świetna lektura. Tajna sekcja Agencji Wywiadu dostaje od premiera zlecenie zbadania przeszłości jego politycznego konkurenta, byłego szpiega o nieposzlakowanej opinii i prawym (ha, ha!) charakterze. Lawinę wydarzeń uruchamia jednak nie zachowanie Olgierda Rubeckiego, który chce startować w wyborach i poważnie zagraża partii rządzącej, lecz dwa zabójstwa polskich oficerów wywiadu, w Algierze i Baku. Co je łączy z kandydatem? Co je łączy z jego kochanką, też z elity Agencji Wywiadu?

Nieprzypadkowe podwójne morderstwo w Algierze, pierwotnie przypisywane islamskim terrorystom, śmiertelny i równie nieprzypadkowy atak serca polskiego agenta w Azerbejdżanie, włamania do wewnętrznych sejfów agencji, zdrady i korupcja, potajemne schadzki szpiegów i kochanków – wszystko w tej książce jest!

Severski doskonale zna procedury wywiadu, system i jego słabości, ludzi, zachowania i swoich bohaterów. To nie są Bondowie, mają swoje słabości, uczucia, tajemnice. Mają – jak Leski – masę nawyków i zabawnych przypadłości. Są zwyczajni i pomiędzy zwyczajnymi ludźmi się obracają.

Materiał na scenariusz filmowy

Jednego konsekwentnie nie możemy im odmówić: fachowości. Działają precyzyjnie, z głową, mają wyjątkowe zdolności analityczne, świetnie rozgryzają każdy problem. Wielka w tym zasługa opisów Severskiego – barwnych, konkretnych, ale też doskonałego psychologicznego rysu każdej postaci. Obcuję z nimi już trzy noce i… aż mi szkoda, że ostatnia noc zamknie mi całą historię.

„Odwet” to materiał na scenariusz kolejnego, po „Nielegalnych”, serialu telewizyjnego. Dobry kryminalno-szpiegowski wątek, wiele zwrotów akcji, wiele płaszczyzn i nietuzinkowych bohaterów. Gdyby w roli wybierającego się na emeryturę Leskiego mógł zagrać Marek Kondrat, byłbym wniebowzięty 🙂

Książkę polecam – na wakacje, na wieś i do poduchy. Co klasa, to klasa. Severski, wiadomo.

Jacek

PS. Ale jedną małą uszczypliwość jestem autorowi-perfekcjoniście winien… Dyrektor Edyta Polanowska jest w powieści kochanką Rubeckiego… Dlaczego więc na 94 stronie agenci Sekcji rozmawiają o niej jako… Poleskiej? 🙂

POLECAMY RÓWNIEŻ: Orzeszkowo 14: znakomity reportaż!

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Przewodnik po ludziach: Pani Od Pierogów
Następny Uważność, czyli kto umie w mindfulness?

Poczytaj więcej

Zapraszamy do środka: mieszkańcy naszego kredensu

Narzędzia do domowego warsztatu

Miłość prosto od krowy

Polska podzielona płotem durnej polityki

Wilno, Troki. Notatki z podróży.

Kaflove (5)

Nalewunia z młodych pędów sosny? Robi się!

Kaflove (2)

Deski do krojenia chleba. Czar prostej pracy.

Jak zrobić nalewkę… z wszystkiego?

Wibracje, aksamit i spokój

Uprawy na rabatach podniesionych

Pochwała świętego spokoju

Fioletowe ziemniaki, czyli dieta cud

Idę, dokąd idę