Deski do krojenia chleba. Czar prostej pracy.


Deski do krojenia chleba. Urok prostej pracy

Mam swój sposób na stres: zmęczyć się fizycznie. I zaznać przy tym odrobiny przyjemności. Ponieważ na kopanie w ziemi jest za wcześnie, staję w pracowni przy stolarskim stole i dłubię w drewnie. Najlepiej wychodzą mi deski do krojenia chleba. Prymitywne i proste. Ale cieszą. Mogą służyć do krojenia, do serwowania wędlin i serów, do ozdoby. 

Są dowodem, że do szczęścia potrzeba naprawdę niewiele. Wystarczy kilka godzin pracy i skupienia, nie są potrzebne jakieś ekstremalne umiejętności, a efekty… mierzę potrójnie.

Po pierwsze – odpoczywam i nie myślę o kłopotach lub zobowiązaniach, które czają się gdzieś w kompie. Liczy się tylko kawałek drewna. Po drugie – wbrew pozorom, kosztuje to trochę wysiłku. I wreszcie po trzecie – własnoręcznie zrobione deski do krojenia chleba mają niepowtarzalny urok! A to jest największa satysfakcja dla faceta: zrobić coś, co podoba się… jego kobiecie.

Deski do krojenia chleba. Prosta robota

Deska do krojenia chleba – jak to ugryźć?

Przede wszystkim potrzebny jest fajny kawałek drewna. Deska grubości półtora-dwa centymetry lub grubsza, to ideał. A jakie drewno jest najlepsze? Twarde – szukajmy dębiny, jesionu, może być deska z drzewa orzecha włoskiego (ma piękne słoje), dobre są także deski z drzew owocowych. Może być również świerk lub sosna, choć w tym przypadku – z uwagi na obecność żywicy – powinniśmy sięgać po drewno mocno sezonowane.

Ważny szczegół! Jeśli chcesz zrobić deskę, szukaj drewna suchego. Jeśli jest świeże, odłóż gdzieś w domu, niech schnie w pokojowej temperaturze. Praca w świeżym drewnie sprawi, że po wyschnięciu może ono popękać lub wygiąć się.

My szukamy głównie starych desek. Na wsiach co chwila ktoś wymienia stare ogrodzenie, rozbiera wiekową  szopę lub stodołę. Z pewnością kopalnią surowca mogą być stolarnie, w których często po kątach zalegają skrawki drewna, bezużyteczne dla stolarzy.

Najpiękniejsze kawałki dostaliśmy od znajomych ze stolarni. Mamy też kilkanaście pięknych, wypalonych słońcem  starych desek pozostałych po rozbiórce ścian w stodole u zaprzyjaźnionego stolarza. Często zaglądamy ludziom na podwórka, idzie wiosna  i pewnie wkrótce znów znajdzie się coś ciekawego… 🙂

Jakich narzędzi potrzebujemy?

Teoretycznie wystarczy mała ręczna piła, tarnik i kilka pasków papieru ściernego. Jeśli jednak chcesz nadać swojej desce do krojenia chleba jakieś ekscentryczne kształty, przydadzą się narzędzia bardziej profesjonalne. O niektórych pisaliśmy już w tym poście.

Ja używam przede wszystkim wyrzynarki, która pozwala nadać deskom dowolne kształty. Tnie równo (trzeba dobrać odpowiednie ostrze), nie strzępi drewna. Poza tym tarników – głównie do zaokrąglania tych fragmentów, w których wyrzynarka radzi sobie nieco gorzej – oraz dwóch szlifierek z papierem ściernym o różnej gradacji. Warto pamiętać o maseczce ochronnej na twarz, bo szlifowanie wyzwala spore ilości pyłu. A pył z drzew liściastych może mieć właściwości rakotwórcze. Przydaje się także wiertarka z szerokimi wiertłami do drewna lub otwornicą, o ile planujemy w naszej desce otwór do jej zawieszenia.

Kolejność prac

Najpierw rysuję kształt przyszłej deski na materiale wyjściowym. Tu mamy pełną dowolność, decyduje wyobraźnia! Z pewnością warto poświęcić nieco uwagi układowi słojów, rysując linię cięcia w taki sposób, by nie tracić z faktury deski tego, co najcenniejsze – naturalnego układu przyrostów drewna. Liczą się wszelkie sęczki, słoje, zmiany barw.

Moje deski do krojenia chleba

Później, po wycięciu ostatecznego kształtu, długo szlifuję powierzchnię deski i jej boki. Uważam to zadanie za kluczowe, ponieważ nasza deska musi być supergładka jak pupa niemowlęcia! Kiedy jednak w desce (a to się zdarza zwłaszcza w starych klocach drewna) znajdują się jakieś naturalne lub mechaniczne zagłębienia, szpary lub wręcz dziury, nie warto ich niwelować. Dodadzą uroku i autentyczności!

Używam kilku rodzajów papieru ściernego. Ten oznaczony najniższą liczbą (np. 40 lub 80) służy bardziej do zdzierania wierzchniej warstwy drewna niż wygładzania. Prawdziwą i ostateczną gładkość uzyskuję dwoma gradacjami papieru – 180 i 220. Ta ostatnia dosłownie dopieszcza deskę.

Jak odświeżyć starą deskę do krojenia chleba?

Celowo dodaję tu ten akapit, ponieważ wiem, że nie wszyscy macie własną stolarnię i odpowiednie narzędzia, ale z pewnością w Waszych domach leżą dość stare lub wręcz wiekowe deski do krojenia chleba. Od najbardziej wyszukanych i oryginalnych po zwykłe z IKEI. Co można z nimi zrobić?

Można je znakomicie odświeżyć, przywracając im dawny blask. Jak? Niemal tak samo, jak przy produkcji nowej deski. Na początek obejrzyj swoje deski… Nie chcę Cię straszyć liczbą bakterii, które się w niej zagnieździły (miliard? więcej?), ale umówmy się – każda używana deska wymaga okresowej pielęgnacji.

Najpierw więc dobrze ją umyj letnią wodą. Potem użyj najlepszego, wypróbowanego przez nasze mamy i babcie sposobu – weź garść soli (najlepiej gruboziarnistej), posyp deskę, polej sokiem z cytryny i gąbką spróbuj pozbyć się nieczystości. Nie używaj detergentów.

Po wytarciu solą i cytryną możesz dodatkowo użyć octu, lekko opłukując nim deskę. Wytrzyj i następnie… znów wetrzyj w deskę trochę soli, pozostawiając ją nawet na kilka-kilkanaście godzin do pełnego wyschnięcia.

Moje deski do krojenia chleba_1

Teraz przychodzi czas na likwidację starych zadziorów i nacięć. Najpierw można lekko zedrzeć wierzchnią, najbardziej zużytą warstwę drewna, używając do tego szlifierki lub papieru ściernego o wspomnianych powyżej gradacjach (40-220). Polerujemy tak długo, aż cała powierzchnia stanie się wyjątkowo gładka i nie dadzą się wyczuć sterczące włoski drewna.

Po wypolerowaniu deskę należy zaimpregnować olejem. Jakim? Jak?

Impregnacja deski do krojenia chleba

Jest kilka sposobów olejowania deski kuchennej, każdy jednak zakłada użycie wyłącznie naturalnych środków. Nie używamy (a to częsty błąd) pokostu lnianego, ponieważ ma w sobie sporo chemicznych dodatków przyśpieszających wchłanianie i wysychanie. Najlepsze są oleje naturalne:

  • OLEJ LNIANY – najczęściej wykorzystywany, również przez nas. To bardzo dobry środek do zabezpieczania drewna. Ale po pierwsze powinien być świeży! Nie zabezpieczamy deski zjełczałym, starym olejem. Jego wadą jest to, że dość wolno schnie. I trzeba nałożyć kilka (2-4) warstw, z kilkudniowymi odstępami na wyschnięcie.
  • OLEJ KOKOSOWY – mówi się, że powinniśmy go nakładać na ciepło, rozgrzewając nieco przed olejowaniem. My jednak impregnowaliśmy deski dłonią – pod wpływem jej ciepła grudki oleju szybko się rozpuszczały. I przy okazji łączyliśmy przyjemne z pożytecznym, nawilżając własne dłonie.
  • OLEJ Z ORZECHÓW WŁOSKICH – podobno bardzo dobry, zwłaszcza, gdy materiałem jest drewno z orzecha włoskiego.
  • CIEKŁA PARAFINA – do kupienia w aptekach, dobrze działa także na nasze zdrowie. Parafina jest olejem mineralnym, neutralnym. Szybko schnie, mało kosztuje, absolutnie wystarcza do impregnacji. Nakładamy ją na zimno przy pomocy bawełnianej szmatki. Wcieramy poszczególne warstwy, a czynność powtarzamy kilka razy przez 4-5 dni – jeśli zeszlifowaliśmy naszą deskę aż do surowego drewna
  • OLEJ TUNGOWY – otrzymywany z nasion drzewa tungowego. Gęsty, stosowany często do impregnacji mebli… Jakoś nie mam do niego przekonania, zwłaszcza, że wybitnie mocno natłuszcza drewno. Ale szybko schnie, tworzy mocną powłokę, drewno po nim nie ciemnieje.

Czytałem, że niektórzy łączą dwa rodzaje olejów, zaczynając od lnianego, a kończąc na tungowym lub oleju z orzechów włoskich. Ale szczerze mówiąc nie próbowałem tego, to chyba przerost formy nad treścią.

PODSUMOWUJĄC:

Nie ma w tym wielkiej filozofii, jest zabawa, luz, odrobina adrenaliny i wiele radości. Polecam takie proste dłubanki w drewnie dla odprężenia i radości. Efekty, które osiągniecie mogą Was zaskoczyć 🙂

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Popracuj w drewnie, to działa!

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Kiedy powiesz sobie dość! Co na to endorfiny?
Następny Jak zrobić nalewkę... z wszystkiego?

Poczytaj więcej

Rośliny nas ocalą. I zniszczą koncerny farmaceutyczne.

Ciągle w zielone gramy… I ciągle nam się chce.

Pamiątki z dawnych lat. Pretensjonalny post o zagubionej historii

Ziemniaczany horror i podziemne duchy

Między TU a TAM. Jak znaleźć motywację do zmian?

22 postanowienia noworoczne (i każdy wybiera, które chce!)

Wiejskie bukiety: Ania gra letnimi kolorami

Opoka. Elewacja z historią sprzed tysięcy lat

Wibracje, aksamit i spokój

Jej Wysokość Egzaltacja. Znasz ją?

7 powodów, dla których warto wyprowadzić się na wieś

Post nadzwyczaj optymistyczny i kwiecisty

Korowód. Spacer między żytem, ogórkiem, bimbrem i wspólnotą

Buszujący w fasoli, czyli list otwarty do Nieobecnej

Jak założyć ogród od podstaw