Przewodnik po ludziach: Pan Od Wina


Winnica w takim miejscu? Na wschodzie, tak blisko polskiego bieguna zimna? Na skraju Podlasia? Jeśli wakacyjne szlaki zaprowadzą Was za Bug, wpadnijcie do Mielnika po jedno z najlepszych win w Polsce!

Zaczynamy nasz „Przewodnik po ludziach” niejako na przekór przewodnikom po miejscach (zabytkach, szlakach, miastach, regionach, atrakcjach – niepotrzebne skreślić). Dlaczego? Ponieważ mamy wrażenie, że wszystko już o wszystkim napisano. O ludziach, którzy tworzą klimat, charakter i duszę tych miejsc wiemy mało, a czasami nie wiemy nic.

To nie jest więc pomysł na opasłe życiorysy wielkich, pomnikowych postaci. „Przewodnik po ludziach” to bardziej reporterskie impresje na temat osób, które mieliśmy okazję poznać. Albo takich, których poznawanie dopiero rozpoczęliśmy. A zaczęliśmy od Mielnika, od spotkania przed furtką przy ulicy Popław 3.

Winnica w Mielniku

Pan od wina z Mielnika

Trzeba dzwonić – numer telefonu wypisany jest na tablicy przed winnicą, a my podajemy go pod tekstem. Uroku winnicy nie strzeże żaden pies, furtka jest otwarta, choć najlepsze widoki na rzędy winorośli rozciągają się z miejsca dostępnego tylko za zgodą właściciela. Mikołaj Korol, mimo swojej siedemdziesiątki z okładem, szybko podąża z piwnicy i wita nas w budynku winiarni jak starych przyjaciół.

Poznaliśmy Mielnik przed czterema laty. Krąży o nim opinia, że przypomina Kazimierz Dolny nad Wisłą – to ocena nieco na wyrost – ale trzeba przyznać, że wieś położona jest urokliwie. Z Góry Zamkowej roztacza się widok na wijący się zakolami Bug, w pobliżu nie brakuje wzniesień, dolinek i… warszawskich rejestracji. To atrakcyjne miejsce na letni lub całoroczny dom. Cicho, sennie, dużo zieleni i zadbanych siedlisk. Tak tu jest jesienią:

Przewodnik po ludziach_2

Jesteśmy kilka kilometrów od granicy z Białorusią, tuż obok Podlaskiego Parku Krajobrazowego Przełomu Bugu, u stóp góry Uszeście – moreny czołowej o wysokości 204 metrów.

Mielnik to duża wieś, która prawa miejskie straciła w 1934 roku po ponad pięciu wiekach od uzyskania miejskiej lokacji, ale wsi wcale nie przypomina. Ulice, place, chodniki, cerkiew, kościół, synagoga, kopalnia kredy – to wszystko tworzy klimat małego miasteczka, którego coraz większym symbolem staje się Winnica Korol.

Rolnik szukał żony

Pana Mikołaja zna pewnie połowa Polaków. Był jedną z najbarwniejszych postaci telewizyjnego programu „Rolnik szuka żony” – i młodszą o trzydzieści lat żonę rzeczywiście znalazł, ale po sąsiedzku, bez pośrednictwa mediów. Występy w show uczyniły go jednak osobą rozpoznawalną, a w ślad za tym mocno wypromowały jego wina.

Nie jest to reklama na wyrost, powiedzmy od razu. Mikołaj Korol tworzy prawdziwe winiarskie arcydzieła, doceniane w międzynarodowych konkursach. Z wykształcenia inżynier chemik, ma nos do wina i zna się na nim – pierwsze swoje wino wyprodukował w domowych warunkach ponad 35 lat temu. Miał ekologiczny sad, prowadził gospodarstwo rolne, a pierwszych 20 krzewów winorośli posadził  w 1995 roku.

8 lat do sukcesu

Winnica Korol powstała jednak dopiero w 2011 roku – pan Mikołaj kupił w Niemczech 900 sadzonek winorośli, posadził na zboczu przylegającym do góry Uszeście i… przyjęły się znakomicie. Spływająca ze wzniesienia wilgoć plus bardzo dobre warunki nasłonecznienia i bogata w składniki odżywcze gleba stały się od tamtego czasu gwarancją znakomitej jakości wina.

Rok po założeniu winnicy Mikołaj Korol skończył studia podyplomowe z enologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był już sporo po sześćdziesiątce…  Dziś jego winnica to sześć hektarów upraw, nowoczesna winiarnia z wielkim pomieszczeniem do degustacji, mały hotelik, który służy działalności enoturystycznej i tysiące butelek wspaniałego wina ze szczepów Solaris, Johaniter, Hibernal, Pinot Noir i Regent.

Przewodnik po ludziach_1

Przewodnik po ludziach: uciekamy przed mrozem

Kupujemy jego wina od 2016 roku. Przeżyliśmy więc równolegle z Mikołajem Korolem kilka zim, wiosen i lat, śledząc jak mu się wiedzie i jaki wpływ ma pogoda na stan jego zbiorów i jakość wina. Tak jak u nas w sadzie i ogrodzie, tak i u Korola dała popalić susza 2017 roku. Wcześniejszy rocznik był nieziemsko dobry, wielokrotnie nagradzany, o roku 2017 lepiej zapomnieć. Następny rok okazał się jednak dla wina niezwykle łaskawy – dużo dobrych, świetnie wygrzanych w słońcu winogron i jeszcze lepsze trunki.

Już dziś mielnickie wina z rocznika 2018 zbierają nagrodę za nagrodą. Na zboczach winnicy wystartowały tymczasem owoce tegoroczne: zapowiada się urodzaj, choć jeszcze w maju Korolowie walczyli z… mrozem. Nam w ciągu jednej nocy majowe minus 7 ścięło wszystkie kwiatostany i zalążki owoców. Winnicę uratowała technologia: wielka dmuchawa, która pompowała ciepło z płomienia butli gazowych na odległość ponad stu metrów. Przez najtrudniejsze trzy godziny w nocy wtłaczano w dolinę tysiące metrów sześciennych powietrza o temperaturze ponad stu stopni. Udało się uratować całość uprawy!

Patrzę na dokonania mielnickiego winiarza z podziwem i lekką zazdrością, samemu przymierzając się (w swoim czasie) do pójścia w podobną stronę. Nie żałuję, że zrezygnowaliśmy – to wspaniały biznes, ale i ogromnie wymagający. Trzeba mieć odpowiednią lokalizację, dużo pieniędzy na inwestycje, wiedzę enologiczną i cierpliwość. Umówmy się, że zabrakło nam wyłącznie cierpliwości 😉

Jacek

Mikołaj Korol, Winnica Korol, Mielnik, ul. Popław , Tel.: 604273338, e-mail: [email protected]

POLECAMY RÓWNIEŻ: Odetchnij od miasta

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Sceny z życia w upałach
Następny Burza w głowie. Masz czasem takie dni?

Poczytaj więcej

Odliczamy do wiosny…

Przegląd myśli podręcznych

Ucieczka na wieś. Pytasz… czy warto?

Miłość prosto od krowy

Jak suszyć zioła?

Nocne refleksje o partnerskiej dojrzałości

Układam pasjans z życia

Tacy sami

Tynk z gliny: samo zdrowie i ekologia

Moda Za Miastem, czyli o tym jak Ania została szafiarką

Green Days. Ania z Cebulowego Wzgórza ma żal.

Pochwała prostoty, czyli jesteśmy samowystarczalni. Prawie.

Rok za rokiem. Białystok bije. Trzeba się bać.

Równonoc. Jest, jak jest. Było, jak było.

Piszę o wszystkim, co mi leży na wątrobie