
27 wrz Wiejskie Dancing In The Rain
Kobieta zmienną jest. Jeśli chce, zrobi z siebie stóg siana, a kiedy indziej – wyzywającego wampa. Nie wiem, do której kategorii zakwalifikować Anię po wczorajszej sesji modowej: wamp czy stóg? Wybierzmy więc wariant pośredni – panie, panowie, oto sesja tańczącej w deszczu! Z kaloszami i parasolem.
Zacznijmy od opisu sytuacji. Miał być wiejski crossfit, miała być orka od rana, ja na szpadlu, Ania na kolanach. Wojna z chwastami, wydobywanie podziemnych struktur perzu, zrywanie darni i mchu…. Patrz: łąka kwietna.
A tymczasem… Ranek powitał nas deszczem, budząc ambiwalentne odczucia. Z jednej strony radość, bo nie trzeba iść do szpadla, a woda przyda się wszystkim – nie padało od tygodni. Z drugiej zaś przykrość, bo co tu robić w taki zapłakany dzień, jak żyć, panie prezesie, jak żyć?
Dancing in the Rain
Jako metodę na przetrwanie wybraliśmy więc wariant alternatywny – idziemy na dwór, ale nie po to, by kopać, lecz by radować serca kolorami. Kolory miały być dwa: niebieski i… niebieski. Lub szary, ale z niebieskim. Na tę okoliczność Ania dość dawno temu kupiła niebieściutką pelerynkę za trzy złote i byłaby w niej pewnie do wieczora, gdyby nie odbicie w szybie:
– Co to-to jest?! – krzyknęła z rozpaczą w głosie. (Szyba milczała nieubłaganie.) – Zawodnik sumo? Kura wysiadująca? Stóg siana? Ja nie mogę tak wyjść do ludzi!
– Ale nikt cię tu nie zobaczy – zaoponowałem, dość sennie zresztą.
– Jak to nikt? A szyba? A ty??! I potem cały świat! Ściągam to z siebie, bierzemy parasol.
Teza, iż parasol ma właściwości wyszczuplające, wydała mi się równie niepodważalna, co odważna, ale niech jej będzie. Parasol wyszczupla w stanie złożonym – przyjąłem – i potrafi unieść kobietę w stanie rozpostartym. W sensie fizycznym i metaforycznym. Na przykład tak:
Dobrze rozpostarty parasol w sesji fotograficznej wiejskiej blogerki-szafiarki ma także właściwości maskujące. Potrafi zasłonić twarz, wszelkie krzywizny, wypukłości i tężyzny fizyczne (tu Ania ma prawdziwy kompleks, waży 55,5 kilo i chętnie poddaje się każdej formie maskowania), a ponadto wdzięcznie uzupełnia postać i doświetla ją błękitem.
Moda Za Miastem: państwo ruszają w niepogodę
Poszliśmy zatem w świat, wlokąc za sobą psy i koty – zdziwione, że państwo ruszają tyłki w niepogodę – i szukając pleneru dorównującego urodzie modelki, a nawet ją przewyższającego. Niestety: w naszej okolicy nic pięknego poza Anią i (od biedy) ziemianką nie występuje, zmuszeni więc byliśmy robić zdjęcia przy byle jakich obiektach.
To zdjęcie, z jakże typowym dla szafiarek układem stópek (bardzo o to dbamy), ma obrazować modę wiejską z jej praktycznymi walorami. Albo walonki, albo ogrodnicze klapki, albo kaloszki – na deszcze i słotę nie ma nic lepszego. Ania wybrała wariant kaloszowy, dobierając do obuwia klasyczną wiejską sukienczynę z wzorkiem.
– Tylko go koniecznie pokaż! Dziewczynki są takie jak ja!
Są, przyznaję. Ania spróbowała nawet odtworzyć ten ruch sceniczny, ale z miernym skutkiem. A właściwie bez skutku 🙂 Zobaczcie sami:
Kiedy już wydawało mi się, że szczyt jesiennej żenady właśnie mamy za sobą, padł pomysł konceptu romantycznego. Kwiaty we włosach (potargał wiatr), ciepłe powłóczyste spojrzenia, żółte liście i lekko wydęte usteczka. Tak ma być i koniec.
I było. Może nie spełniliśmy wszystkich założeń koncepcyjnych, ale wyszło jakoś tak:
Alarmująca kobiecość
Sesja modowa Anny-szafiarki, zamiast w strugach deszczu (Dancing In The Rain słabo w Bociance wychodzi…), kończyła się lekkim kapuśniaczkiem. Niebezpiecznie zbliżało nas to do szpadla i klęcznika ogrodniczego (im mniejszy deszcz, tym większe prawdopodobieństwo, że można zacząć pracować, a tego oboje nie chcieliśmy); wybawieniem okazała się więc trzecia poranna kawa – może zacznie padać mocniej i wtedy złapiemy krople? – a następnie pomysł, by jednym zdjęciem oddać cały kobiecy charakter mojej wybranki.
Na tej fotografii wszystko jest prawdziwe. I parasol, i gospodyni, i sytuacja. I tylko deszcz pełni tu dwuznaczną rolę. W deszczu kobiecość może być alarmująca!
EDIT ANI: Co to znaczy, że kobiecość jest alarmująca??? Hę?
Nie wyjaśnię tego pojęcia inaczej niż na prostym przykładzie. Kiedy dziewczyna wychodzi na dwór w czasie mżawki, a włosy ma podatne na skręcanie, po dziesięciu metrach wygląda jak mokra Włoszka, a po piętnastu krzyczy: – Zajebię ten deszcz!
Wszystko przez to, że nie zabrała parasolki. Na szczęście Anuszka jest inna, nigdy nie przeklina (chyba, że przy dzieciach) i jej alarmująca kobiecość nigdy nie eksploduje, ponieważ jako pedantka ZAWSZE ma pod ręką parasol, czapkę lub torebkę dla osłony. Kiedy czuje się pewna siebie, nawet w czasie mżącej mżawki zachowuje się tak:
Widzicie to??? Lenistwo, wiejskie nieroby nic nie robią, prawda?
No fakt: w czasie deszczu nic. Wczoraj robiliśmy NIC, a dokładniej nic poza seksem, seksem i jeszcze raz seksem.
Żartowałem 😉
Chciałoby się mieć 50 twarzy Greya, albo choć 40, ale niestety – na seks na wsi trzeba sobie zapracować: kopaniem szpadlem, wyciąganiem perzu, zaparzeniem kawy, sypaniem płatków róż pod stopami, udaną sesją zdjęciową albo choć dobrym tekstem na blog…
Aniuuuu… Ten tekst jest dobryyy? Co? Poooowiedz…
Jacek
PS. Ciekawe i dziwne, że w ogóle nie piszemy tu o seksie. Wieś nie ocieka erotyką? A takie Skiroławki?
POLECAMY RÓWNIEŻ: Modeling męski
I JESZCZE TO: Co nosi Strach Na Wróble?
I POSŁUCHAJCIE TEGO… 🙂 Dancing In The Rain… Na dobry dzień…
Lidka
Posted at 09:09h, 27 wrześniaAleż ociera, ocieka….pełno bo w tych opisach Wybranki, w tych niedomówieniach, w tych zachwytach wiejskim życiem…to słodkie, przyjemne i bardzo stymulujące….chyba zaraz założę kalosze i wyciągnę mojego Wybrania na spacer in the rain…? pozdrawiam moją ulubioną parę!
Lidka
Posted at 09:13h, 27 wrześniaNo i pełno poprzekręcanych liter… mówiłam, że to bardzo stymulujące?! Mam nadzieję, że połapiecie się co poeta miał na myśli ?
Jacek
Posted at 11:59h, 27 wrześniaSię połapaliśmy 🙂 I dziękujemy za ociekające wyznanie 😉 Pozdrawiamy naszą Ulubioną Czytelniczkę 🙂