Moda Za Miastem: co dziś nosi strach na wróble?


Hej, zróbcie coś! Ania naprawdę chce zostać wiejską szafiarką! Popularność pierwszej sesji mocno ją rozzuchwaliła, dziś publikujemy kolejną, a w planach jest dalszych szesnaście! W tym jedna, o zgrozo, ze mną! Jestem przewidziany jako model w sesji „Widły Style Hot Trends”. Nie wiem jeszcze o co chodzi, ale mam już przygotowane skarpety. Od tego się zacznie!

Ta sobota zapowiadała się jak każda inna Nieśpieszna, leniwa, słoneczna. I właśnie to słońce okazało się zdradzieckie: – To będzie dzisiaj – usłyszałem zamiast „dzień dobry”. – Zbieramy się, są piękne chmury, jest słońce, prawie złota godzina. Bierz aparat, mam pomysł.

Moda Za Miastem – co nosi strach na wróble?

Przyznaję, że temat wydał mi się mocno ekscentryczny. Ania ledwie posiadła umiejętność układania stópek w pozycji „topowa szafiarka”, a już rzuca nam obojgu wielkie wyzwanie – jak ubrać stracha na wróble? Jak pokazać, co nosi się w świecie strachów, co jest passé, a co trendy? Jaką kreację wybrać? Jakie dodatki, jaki kapelusz, jaką koszulę?

Oj ja głupi… Myślałem, że my naprawdę pójdziemy zbijać z desek Pana Stracha (to potrafię), stawiać go w sadzie (nie ma po co, bo i tak nie będzie owoców z powodu, że mróz) i przyodziewać w jakąś starą flanelową koszulinę, ale nie!

Strachem Na Wróble postanowiła zostać ONA!!! I naprawdę została. Strach musi być zwiewny, musi szumieć i nawet pokrzykiwać, stać na pewnych nogach i najlepiej, żeby był straszny. Albo żeby choć palił fajkę – podobno szpaki nie lubią dymu. Nie wiem, jak ona to zrobiła, ale w czasie sesji spełniła wszystkie te warunki! Była zwiewna, szumiała i pokrzykiwała, stała na pewnych nogach, była po swojemu straszna, no i paliła – co akurat w Ani przypadku jest najmniejszym problemem 🙂

Zaczęło się tak:

Moda za miastem 1

Oto idzie człowiek, który pragnie zostać kultowym Strachem Na Wróble i jednocześnie królową szafiarek 😉

EDIT ANI:Czyli ja. Zwróćcie uwagę na tyłozgięcie koszuli. To nie wiatr smagający moje ogorzałe wiejskie plecy, to mój grzebień. Wystaje i zawadza, i nikt go nie widzi. Gdybym była prawdziwą gwiazdą Instagramu, zastrzeliłabym fotografa śmiechem. Ale pozycja „na Stracha” już jest całkiem OK, prawda?

Nasz poranny dialog w drodze na sesję plenerową wyglądał mniej więcej następująco:

Ania:Zrobisz mi najpierw takie zdjęcie, gdy przesuwam dłonią po kłosach zbóż. Prawdziwa szafiarka dałaby się sfocić w takiej pozie! I wrzuciłaby na Instagramie podpis, że płynie pośród łanów jako ta łania. Czy jakoś tak. Koniecznie z hashtagiem #laniastyle.

Ja:Ale będziesz musiała iść na czworakach.

Ania:Dlaczego?

Ja:Bo żyto jeszcze niskie tego roku. I nie sięgniesz kłosów.

Ania:No to ja nie wiem. Wymyśl coś, przecież jesteś facetem. Zbuduj jakąś platformę albo wykop rów mariański, cokolwiek. Musimy mieć klasę, styl, słowo „szafiarka” zobowiązuje. Przynajmniej mnie. 

Wymyśliłem. Proszę bardzo: (Ł)Ania na wybiegu. Spełnia wszystkie kryteria straszności, ptaki omijają ją na kilometr.

Moda za miastem 2

Przyznajcie, jest OK? Sięga kłosów? Sięga. Straszy? Straszy. I odstrasza! A powiedziałbym nawet, jako facet, że z perspektywy ptaków – dostrasza! Każdy ptak chciałby posiąść takiego stracha! 🙂

My, szafiarze

Po godzinie włóczenia się między kroplami porannej rosy (u nas, gdy mówimy poranek, to jest równie dobrze czwarta rano, jak i dziewiąta; w tym przypadku dziewiąta), zdobyliśmy się na iście szafiarskie ujęcia. Proszę bardzo! Taki on jest – mój kochany Strach Na Wróble!

Szafiarka

No i stópki. Stópek szafiarki nigdy za wiele!

Szafiarka

Nie ma zmiłuj: podczas wiosennej sesji prawdziwa szafiarka musi też znaleźć chabry z poligonu. I znalazła.

A ja się cieszę, że w planach plenerowych Ania nie przewidziała takiej sekwencji, gdy Józef Toliboski zrywa dla swojej ukochanej Barbary Niechcic zwiędłe nenufary, bo musiałbym się sporo naszukać 🙂 A tak tylko Jacuś zębami – myk – i chabry są 😉

Poniżej z kolei Strach Na Wróble pokazuje swoje silne podstawy: buty w stylu country grunge i spodnie w stylu Ostatnie Tchnienie Szafiarki – z dziurami, dziarami i pijawkami.

EDIT ANI:O co Ci chodzi z tymi pijawkami?

No, że piją.

A to już przedwyborcza agitka. Ania pokazuje kolory partii, na którą zamierza głosować 🙂 Państwo zgadują.

Nagła zmiana

A tu tymczasem przyplątał się jakiś pies. Kompletny brak wyczucia, brak szacunku dla pracy i Stracha, brak kindersztuby – przyszedł i zaczął całować.

Bo ciężkie jest życie szafiarki. To właśnie chcieliśmy udowodnić.

To takie szarobure z lewej to resztki kota. Też ma parcie na szkło 🙂

No i właśnie. Dotarliśmy do końca. Sesja ciągnęła się w nieskończoność, światłość wiekuista jęła zanikać (kto jeszcze, k…a, kuma znaczenie słowa „jęła”???), a szafiarka pokazała nam to, co topowe szafiarki zwykle skrywają na backstage’u czy innym off-the-record. Oto naga prawda o fotosesjach #topszafiarsfrompoland.

Oto, co naprawdę myślą kobiety z szafy: 

I na prawdziwy koniec: zestaw scen miłosnych Stracha Na Wróble prosto z Podlasia. Gdybyście nagle w swoich sadach i ogrodach zauważyli jakiś niedobór szpaków czy innych wyjadaczy owoców, wiedzcie, że to jest właśnie to – Ania działa! Stoi, straszy i działa.

Jak każda szanująca szpaki szafiarka. 

Dziękujemy za uwagę. Zbieramy się do snu.

Sesji pt. „Jak ubrać się na wybory” nie będzie. Musicie radzić sobie sami.

Jacek 

PS. Dalibóg, minęło już kilkanaście godzin od naszego porannego spotkania w plenerze, a ja ciągle nie wiem, jakie było przeznaczenie tego koszyka.

Aniu!?! Na fajki? Na grzebień? Może na kwiaty? Czy na flaszkę jakąś?

EDIT ANI: – Każdy Strach Na Wróble trzyma w takim koszu sumę wszystkich strachów. 

Aha.

2 komentarze

  1. Mariola
    26 maja 2019
    Odpowiedz

    Bardzo przyjemnie czyta się Waszego bloga.
    Fajni z Was ludzie:) pozdrawiam

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Ile kosztuje wiosna na wsi? Porównaj swoje ceny!
Następny Polska podzielona płotem durnej polityki

Poczytaj więcej

Samotność na wsi, czyli masturdating z konieczności

Ja chcę na dwór! Jaki jest Twój bilans powietrzny?

Przegląd myśli podręcznych

Żenujące sieci, Orange i T-Mobile: wstydźcie się!

6:45 itd. Wyznania (nie)młodego blogera

Pohulanka na skraju kraju

Fotografie czy wspomnienia? Wybór należy do siebie.

Kaflove (2)

Green Days. Ania z Cebulowego Wzgórza ma żal.

Grabiami mając zmęczone prawice… Zwierzenia osobiste.

20 rad na bezsenność. Możesz już ziewać.

Weź nie pytaj! Rób kiszonki, to proste!

Poradnik dla prawdziwych facetów

Zawieje i zamiecie, czyli historia tubki z klejem

Fioletowe ziemniaki, czyli dieta cud