Kaflove (5)


Kaflove

Ciepło pieca kaflowego jest nie tylko bardziej przyjemne od ciepła pochodzącego z innych źródeł, ale też zdrowsze i zdecydowanie głębiej odprężające. Dlaczego piec tak dobrze na nas działa?

Tajemnica tkwi w kaflach i cegle szamotowej oraz ich zdolnościach kumulacyjnych. Piec to bryła zamknięta przystosowana do spalania bez przewietrzania i bez wylotów gorącego powietrza. Oddaje ciepło wyłącznie poprzez promieniowanie. Zadaniem dobrego pieca kaflowego jest wytworzenie w krótkim czasie dużej ilości ciepła, a następnie zmagazynowanie go i powolne oddawanie do otoczenia.


Źródło ciepła


Ciepło pochodzące z żaru na palenisku wypełnia kanały dymne i ogrzewa wkład szamotowy. We wstępnej fazie spalanie ma gwałtowną formę, ograniczaną stopniowo przez dopływ powietrza aż do całkowitego zamknięcia. Temperatury w palenisku dochodzą w tej ostatniej fazie do poziomu 600-1100 stopni, co powoduje szybkie nagrzewanie się wkładu szamotowego (w branży ciepłowników i zdunów określa się to mianem rozgrzania masy kumulacyjnej). Wskutek 2-godzinnego wytwarzania ciepła piec może ogrzewać pomieszczenie przez 10-12 godzin, a bywa, że znacznie dłużej.



Ciepło pieca kaflowego ma bardzo pozytywny wpływ na atmosferę i klimat pomieszczenia, w którym został on umieszczony. Poczucie komfortu związane jest z charakterem promieniowania: ogrzany od środka piec przekazuje swoje ciepło głównie poprzez radiację. Promienie cieplne przenikają w naszą stronę przez cząsteczki powietrza – minimalnie je nagrzewając – cała energia wchłaniana jest przez nasze ciało oraz przez inne przedmioty znajdujące się w pobliżu pieca.


Innymi słowy: samo powietrze wydaje się chłodniejsze (nie ulega jonizacji), ciepłe są natomiast otaczające nas przedmioty oraz nasze ciało. Wchłaniamy energię z pieca kaflowego dokładnie tak, jak wchłaniamy latem promieniowanie słoneczne.


Źródło przyjemności


Specjalista od ciepłownictwa, pieców i kominków – Marcin Piwowarczyk z portalu kominek.org,pl – opisuje ten wpływ ogrzewania piecowego w sposób następujący:


„Właściwie zbudowany piec kaflowy przekazuje ciepło przez promieniowanie i konwekcję w proporcjach odpowiadających ludzkiemu organizmowi. Organizm człowieka oddaje bowiem 42% energii cieplnej przez promieniowanie, a 26% przez konwekcję. Dlatego też przeważający dopływ energii cieplnej przez promieniowanie jest dla niego odczuwalny z przyjemnością i zapewnia komfort.


Radiacja ma jeszcze jedną wielką zaletę w stosunku do konwekcji – brak ruchu powietrza powoduje, że w pomieszczeniu nie są tą drogą przenoszone różnego rodzaju cząstki przepalonego kurzu, alergeny, drobnoustroje i grzyby. Ściany wnętrza, co także jest istotne, nie pochłaniają całkowicie energii promieniowania. Absorbują ją w dużym stopniu (ok 80%), jednakże część jest odbijana i przekazywana dalej.


Podwyższona temperatura ścian podnosi komfort cieplny pomieszczenia, działa na człowieka pobudzająco, zdrowo i wywołuje wrażenie przytulności. Zachowana jest także równowaga cieplna w pomieszczeniu, co powoduje, że nie powstają ruchy prądów, a temperatura jest wyrównana i nie ma odczucia „suchości”.


Szczególne znaczenie dla odczuwania komfortu ma oddziaływanie cieplne ścian, które działa na organizm ludzki całą powierzchnią, dzięki temu unika się – jak w przypadku konwekcji – napromieniowania wybiórczego, czy to dolnej (w przypadku ogrzewania podłogowego), czy to górnej (w przypadku kratek nawiewnych) części ciała.


Analiza ogrzewania radiacyjnego wykazała, że różnica pomiędzy podłogą, a sufitem wynosi maksymalnie 1-2C. Przy ogrzewaniu konwekcyjnym różnica wynosi także 1C, ale na 30-35 cm wysokości. Przykładowo dla pomieszczenia o wysokości 280 cm różnica temperatur wyniesie 8 stopni, czyli amplituda jest bardzo duża.”


Te opinie potwierdzają badania austriackiego Instytutu Doświadczalno-Badawczego Zdunów , współpracującego z kilkoma organizacjami medycznymi. Naukowcy dowodzili, że dzięki promieniowaniu radiacyjnemu z pieców kaflowych przy takiej samej temperaturze, jak w przypadku ogrzewania np. kaloryferami, odczuwamy ciepło znacznie intensywniej.


Źródło odprężenia


W przypadku pieca kaflowego dochodzi do jeszcze silniejszego uwydatniania się określonych stref cieplnych w pomieszczeniu. Temperatury powietrza mierzone w pokoju z piecem są z reguły niższe niż w pomieszczeniach ogrzewanych z innych źródeł, ale za to otaczające nas powierzchnie są znacznie cieplejsze. Poprawia się również (podwyższa!) wilgotność powietrza.


Samo powietrze także zachowuje się zdecydowanie inaczej. Kiedy ogrzewamy pokój kaloryferem,  unosi się ono do góry i opada w dół już lekko schłodzone. Cyrkulacja w tym przypadku jest znacznie większa – tymczasem piec kaflowy sprawia, że ruchy powietrza ogrzanego i schłodzonego odczuwamy dużo słabiej. Tym samym redukuje się skala krążenia pyłów, alergenów, kurzu.


Austriacy zbadali też reakcje ludzkiego ciała na różnego rodzaju typy ogrzewania. W badaniach jako „najprzyjemniejsze” wskazywano ciepło pochodzące z pieców kaflowych. Aby uniknąć zarzutu „subiektywności” tych ocen, uczestników badań poddano kolejnym eksperymentom.


Badano między innymi wpływ ciepła radiacyjnego z pieca kaflowego na odporność organizmu. Ubrane w kurtki z zestawem sensorów osoby uczestniczące w badaniu najpierw relaksowały się z pozycji leżącej, a następnie poproszono je, by błyskawicznie wstały. Taki test jest dla każdego organizmu pewnym obciążeniem, co widać zwłaszcza po wzroście tętna i ciśnienia krwi.


Wyniki tego badania wykazały, że puls osób badanych miał niższy poziom w pomieszczeniach ogrzewanych piecem kaflowym niż w miejscach, które ogrzewano innymi urządzeniami.


Źródło spokoju


Ciekawe były też badania związane z poziomem napięcia psychicznego w pomieszczeniach ogrzewanych różnymi systemami. Oceniano tzw. liczbę oddechowo-pulsową. Kiedy jesteśmy odprężeni stosunek liczby uderzeń serca do częstotliwości oddechów mieści się w przedziale 3 do 4. Tyle uderzeń pulsu przypada na jeden oddech. Kiedy dochodzi do stresu, częstotliwość bicia serca szybko wzrasta i jest wyższa od częstotliwości oddechów.


W pomieszczeniach z piecem kaflowym odprężenie po stresie – czyli powrót do właściwej liczby oddechowo-pulsowej – następowało dużo szybciej niż w pokojach ogrzewanych kaloryferami.


Kochajmy piece!


Jak my odczuwamy ogrzewanie piecem? Odpowiem krótko: wspaniale. Komfort cieplny jest zaskakujący; wychowani w blokach z kaloryferami mamy poczucie, że to jest jakiś Kosmos. Ja sam jestem ciepłolubny, wcześniej lubiłem zimową atmosferę, w której pokojowy termometr pokazywał 23-24 stopni, a to dla mnie oznaczało satysfakcjonujący komfort cieplny.


Nasz ukochany piec, ocieplacz rodziny


Dziś, kiedy piszę te słowa, w moim pokoju termometr pokazuje niespełna 20 stopni i nie czuję chłodu. W salonie poniżej mamy 21 stopni i tam jest po prostu bosko. Ciepłe są ściany, meble, mamy wrażenie, że ciepło nas otula, ale nie powiedziałbym, że jest gorąco. Jest dobrze, tak, jak powinno być.


Sam piec także jest fantastycznym urządzeniem. (Historię budowy opisywaliśmy we wcześniejszych odcinkach tego cyklu.)Pomijam przyjemność rozpalania ognia (dla szukających odpowiedzi – popiołu z drewna jest bardzo mało, wybieramy go ostatnio raz w miesiącu!), pomijam możliwość przytulenia się plecami do ciepłej powierzchni pieca i pomijam względy estetyczne – jakości ciepła, jakiej doświadczamy, nie da się porównać z żadnym innym. Nie umiem tego określić, zdefiniować, może najlepiej byłoby powiedzieć po prostu: błogie ciepło. Ciepełko.


I to wszystko o piecach. Mam nadzieję, że przekonałem Was, że warto je stawiać, a już na pewno, że nie warto ich na siłę likwidować. Ogrzewanie podłogowe także jest świetne, ale… co piec, to piec.


Nasze piece postawił najfajniejszy zdun na Podlasiu, Marcin Korniluk. O tym, co robi, pisze skromnie: ogranicza nas tylko ogień… 🙂 Jego stronę Ale Grzeje! możecie podejrzeć na stronie Mistrza.


Jacek


SZYBKI POWRÓT DO PIERWSZEJ CZĘŚCI TEKSTU: Jak zbudować piec kaflowy_1

POLECAMY RÓWNIEŻ:


Świetny portal o zduńskich opowieściach, dużo o historii


Portal CzysteOgrzewanie.pl i bardzo ciekawy poradnik o czystym ogrzewaniu

2 komentarze

  1. Asia
    23 lutego 2019
    Odpowiedz

    Witam, dziękuję za tę serię wpisów o piecach. Ja już dawno postanowiłam że u mnie w domu (drewnianym) będzie piec zamiast kominka. Dużo czytałam o tym, ze to najzdrowszy typ ogrzewania dla czlowieka. Dobrze przeczytać o tym od użytkowników pieców! Zastanawia mnie tylko jedno. Rozumiem, że żywy ogień jest tylko na początku palenia, bo potem to o żar chodzi – on daje ciepło? Jeżeli tak jest, to trochę szkoda mi – lubię w kominkach i kozach właśnie wpatrywanie się w ogień i trzask płonących polan. Teraz mam kozę w mieszkaniu w kamienicy – glownie jako element ozdobny wnetrza, dla widoku ognia. Ale w domu chciałabym mieć piec. Tylko co z tym ogniem? Jak jest u Was?

    • 23 lutego 2019
      Odpowiedz

      W procesie spalania jest kilka faz. Upraszczając… Pierwsza, o której piszesz, to płomień, który jeszcze nie daje wielkiego ciepła, ale wspiera odparowanie wilgoci. W kolejnej fazie zaczynają się spalać gazy, wszystkie części lotne, a w ostatniej, kluczowej dla powstawania ciepła następuje spalanie „koksu”, czyli przepalonego już drewna. Zaczyna się palić niebieskawym płomieniem, daje dużo ciepła.

      Generalne wszystkie te fazy występują w każdym palenisku, czy to w kominku, czy w piecu. Nigdy nie jest tak, że kominek do końca strzela wielkimi płomieniami.

      Jeśli chcesz widzieć ogień, zamontuj w piecach, tak jak my, drzwiczki ze szklanym, ognioodpornym wkładem. Wtedy widzisz jak wszystko pięknie się pali. My to widzimy i to jest piękne. Ale piec to nie tylko ozdoba, piec pracuje. Płomienie i żar cieszą oko aż do końca, choć nieco inaczej to widać niż w kominku, ale też nieco inne są funkcje obu urządzeń.

      W tym wszystkim ważne jest, naszym zdaniem, coś innego. Mianowicie: rodzaj ciepła, które dostarcza piec. Z niczym go nie porównasz. Do kozy się nie przytulisz, nie usiądziesz obok, wiadomo, a piec daje nieograniczone możliwości. I do tego to ciepło jest inne niż kominkowe – mieliśmy kominek, mamy porównanie. Piec kaflowy to jest mistrzostwo świata, choć oczywiście tak jak kominek wymaga większego zachodu niż kaloryfery 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Zawieje i zamiecie, czyli historia tubki z klejem
Następny Między TU a TAM. Jak znaleźć motywację do zmian?

Poczytaj więcej

Ekologiczny ogród: brzydkie słowo na literę G

Wibracje, aksamit i spokój

Pamiątki z dawnych lat. Pretensjonalny post o zagubionej historii

Pompa ciepła. Męska rzecz! (2)

10 kroków do własnego domu na wsi

Czy podniesione rabaty mają sens?

Baba znika z domu na 4 godziny i co?

10 kwiatów najlepszych do wiejskiego ogrodu

Obkładamy się cyrankami ostrożnie, aby nie zepsuć glasu!

Cherry bounce: nalewkowy flagowiec Pana Jacka

Nie ma zmiłuj, Panie Dziadku!

Pochwała prostoty, czyli rzecz o wiejskich meblach

Kaflove (3)

Jak zbudować ziemiankę? Sprawdź to! (2)

Kaflove (1)