Proszę, nie rdzewiej. Męskie zdrowie po 40.


Męskie zdrowie po 40

Spotkałem wielu ludzi, którzy przeżuwali życie. Wstyd przyznać – w większości mężczyzn. Robili kariery, ale nie potrafili powiedzieć po co. Przede wszystkim: pracowali ponad stan, ale… nie widzieli głębszego celu tej pracy. Prowadzili biznes i zapominali, że jest jeszcze coś poza nim.

Albo przeciwnie – wracali punktualnie po swoich ośmiu godzinach nudy w urzędzie i zasypiali w fotelu z ciepłymi kapciami na nogach, z gazetą i pilotem lub bez. Za główny cel stawiali sobie weekendowe przekopanie grządek na działce i grill od maja do października.

Z kobietami jest nieco inaczej. Ich życiowe cele częściej, poza pracą, uwzględniają także dom, dzieci, macierzyństwo. Ich niemal genetyczną cechą jest wielozadaniowość. Zawsze mają jakiś cel i powinność, którą trzeba spełnić. I dlatego mam wrażenie, że kobiety rdzewieją mniej. Prawdopodobnie też wolniej. (Choć, jak mówi Ania, starzeją się szybciej od mężczyzn. Prawda?)

 Czy widzisz, że Twój facet rdzewieje?

Wstaje. Równym krokiem zmierza w stronę smartfonu. Odczytuje maile. Odpisuje. Idzie siku. Myje zęby. Nad zlewem zjada kanapkę i popija gorącą herbatą. To ja lecę – mówi . I leci. Kiedy wróci – nie wiem. Czekać z obiadem – nie wiem, zdzwonimy się.

Wraca. Równym krokiem. (Albo nie.) Późno lub później. Rzuca teczkę i kurwami, że wszyscy wokół to idioci, a on sam musi się z nimi użerać. Siku. Lodówka. Piwo-whisky/cola-wino. Kanapka. Maile. Ostatnia służbowa rozmowa. Kanapa. Pilot. Chrapanie. Mycie. Siku. Dobranoc kochanie. A jakbyś chciała coś-ten, to mnie obudź. I wyłóż mi koszulę, poproszę, mam jutro ważne spotkania. I wydaje się, że to by było na tyle 🙂

Rdzewieć można na wiele sposobów. Przede wszystkim – gnuśniejąc. Znam człowieka, który był niezwykle, totalnie wręcz aktywny w godzinach 8-16, po czym wracał do domu i stawał się bezmyślną amebą. Zmyć naczynia. Odkurzyć. Pokroić chleb na kolację. Włączyć Wiadomości. Zasnąć. I od rana znów na pełnym gazie. Tylko w pracy, bo potem już nie, nigdy.

Męskie zdrowie po 40. Jak nie zardzewieć na stare lata?

Nie wyobrażam sobie przejścia na emeryturę. Dlaczego? Ponieważ nie ma chyba nic gorszego niż zamknąć za sobą ostatni dzień pracy i nie wiedzieć – co dalej. Rdza murowana! I z tego powodu tak zasadne jest pytanie – jak się przed nią obronić? Jak przygotować się do życia po pięćdziesiątce, sześćdziesiątce i później?

Z tego też względu postanowiłem spisać sobie najważniejsze kroki, które warto wykonać, by nie rdzewieć ani za młodu, ani na starość. Muszę tu jednak poczynić małe zastrzeżenie: to nie jest zbiór mądrości i własnych doświadczeń. To raczej  spis zadań, które z pewnością także ja sam ciągle jeszcze muszę wykonać. A na pewno w punktach 4, 8 i 10. 🙂

12 kroków skutecznej walki z rdzą

  1. Odkryj zawczasu nową pasję. Jakąkolwiek, choćby w skali mikro, a najlepiej – nie mającą żadnego związku z Twoim życiem zawodowym.
  2. Ćwicz wielozadaniowość. Życie nie kończy się na pracy i na jednym etacie (kobiety pracują na kilku). Dlatego bądź pomysłowy. Jeśli lubisz podróżować, planuj podróże z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, szukaj niekonwencjonalnych miejsc i środków transportu. Żyj swoją podróżą dużo wcześniej niż na nią wyruszysz. Jeśli lubisz fotografować – rób codziennie, systematycznością robota, jedno dobre zdjęcie w tzw. złotej godzinie; to zmusi Cię do wyjścia z domu o świcie lub zmierzchu. W przeciwieństwie do innych szukaj sobie wielu zróżnicowanych zajęć. Nie bądź monotematyczny! To dotyczy również partnerskich zadań w domu: warto się nimi podzielić!
  3. Graj w coś! Między innymi z tego właśnie powodu wróciliśmy oboje do gry w karty, ponieważ to świetny relaks i wciągająca pasja. Ale możesz też wypróbować inne zabawy – choćby mało w Polsce popularną grę w bule. Pokażemy ją wiosną.
  4. Dbaj o swoje zdrowie. Trudno się przyznać, że coś Ci dolega, bo to takie niemęskie? Serio? A przecież wystarczy sobie wyobrazić , że jest to jedno z prawdziwie męskich zadań. I dlatego co dwa lata po pięćdziesiątce – echo serca. A wcześniej, obowiązkowo, badanie prostaty (i oznaczenie poziomu antygenu PSA), i do tego kolonoskopia. I dorzuć jeszcze stałe mierzenie ciśnienia, EKG. A także szeroka morfologia raz do roku. Okulista i stomatolog – są równie ważni jak oglądanie własnej skóry. O diecie nie wspominając, pisaliśmy o tym w minionym tygodniu.
  5. Ucz się. Uważasz, że to brzmi dziwnie? Nie szkodzi. I nie musi wcale chodzić o regularną naukę, zrobienie kolejnego fakultetu. Jest tak wiele kursów online w dowolnych dziedzinach, że każdy znajdzie coś dla siebie. W jakim celu? Po pierwsze, by poszerzyć horyzonty. Po drugie, by zdobyć nowe doświadczenia, umiejętności. I wreszcie po trzecie (i chyba najważniejsze) – by wesprzeć na przykład swoją nową pasję albo dziedzinę, w którą warto by się zaangażować, lecz brakuje Ci niezbędnej wiedzy. Zapamiętaj przy okazji: nie ma złego czasu na naukę!
  6. Pisz. Albo chociaż rozwiązuj krzyżówki. Myśl abstrakcyjnie. Albo na przykład zagraj w szachy. Wszystko jest dobre, co zmusza nasz mózg do intensywnego wysiłku. Dlatego warto się zmusić do każdej intelektualnej aktywności. 
  7. Interesuj się przyszłością, nie przeszłością. Bądź pomysłowy – jest tyle koncepcji na życie po pięćdziesiątce, że z pewnością trafisz na coś, co wyjątkowo Ci odpowiada.
  8. Wprowadź do życia nowe zasady. Utrzymuj w swoim życiu stabilną powtarzalność i stałe reguły. Dlaczego reguły i powtarzalność mają znaczenie? Ponieważ są to istotne czynniki sprzyjające długowieczności.
  9. Patrz na rzeczy i wydarzenia z innej perspektywy. Spróbuj docenić różne gatunki muzyki (my, rockandrollowcy, odkryliśmy, ile wspaniałych przeżyć daje muzyka klasyczna!), kupuj nieznane produkty w sklepie spożywczym i próbuj ich smaku. Doceniaj różne punkty widzenia i staraj się je zrozumieć. I przede wszystkim nie bądź zrzędliwym tetrykiem – wyluzuj!
  10. Bądź społeczny. Nie chowaj się za własnym fotelem i pilotem, wyjdź do ludzi, poznaj nowych znajomych, pogadaj o innych sprawach niż gehenna Twojej pracy.
  11. Odpoczywaj inaczej niż zwykle – nie nudź się na kolejnym urlopie! Drink z palemką na plaży w Chorwacji to jest żaden odrdzewiacz! Pewnie, że smaczny – ale pusty.
  12. Bez względu na wszystko, bądź interesujący. To ważne – Twoja kobieta, rodzina i znajomi muszą być zawsze Ciebie ciekawi. Zaskakuj ich – błyskiem w oczach, gdy zaczynasz mówić o czymś, co Cię zafascynowało. Nową lekturą, której nikt jeszcze nie przeczytał. Pomysłem na wakacje, garderobą, zachowaniem, klasą, odrobiną szaleństwa. Stać Cię na to.

PODSUMOWUJĄC. Prawdopodobnie nie ma nic smutniejszego niż ktoś, kto żyje bez pasji, przeżuwając kolejny dzień w taki sam sposób jak wczoraj. Z pewnością nie ma też smutniejszego partnerstwa niż partnerstwo z osobą, która sama sobie nie podnosi poprzeczki, stoi w miejscu. Mamy przecież wszechświat do wypróbowania! Tysiące drobnych i wielkich celów przed nami, różnorodne zadania, różne emocje.

A zatem: nie daj się rdzy! Rdza zżera tylko stare żelastwo i ludzi, którzy nie wiedzą jak z nią walczyć. Ja się staram. A Ty?

Jacek

GODNE UWAGI! W TYM KLIMACIE POLECAMY RÓWNIEŻ:

Wyciągnij pomocną dłoń. Do siebie.

Jak ułożyć plan na życie?

4 komentarze

  1. Monika
    19 lutego 2019
    Odpowiedz

    Ja walczę. Mój mąż walczy…. Ale moi rodzice… Nie widzą potrzeby. Oboje maja 60tke+ i większość dni spędzają tak jak opisałeś (oboje pracują za biurkiem). Kilka dni ich odmienia kiedy my im coś zorganizujemy lub jadą na tydzień wczasów za granicą. Sami nie potrafią wyluzowac, poszukać nowej pasji czy choćby smaku (conajmniej od 20 lat jedzą taki sam żółty ser, taki sam jogurt itd). Mają pieniądze. Mają zdrowie….. Ale jakby nie żyją… Skąd to się bierze?
    Wespre się Twoją listą kiedy znowu z nimi porozmawiam na ten temat. Dziękuję!

    • 19 lutego 2019
      Odpowiedz

      Z rodzicami tak właśnie jest, skądś to znamy… Ważne, żeby z takiego stanu nie weszli w emeryturę, bo to niemal natychmiast postarza: mamy wśród bliskich takie właśnie przypadki. Ludzie słabo aktywni do ostatniego dnia, bo wydawało im się, że na emeryturze wszystko nadrobią, a potem… Stagnacja zupełna, nic się nie chce i pierwsze kłopoty ze zdrowiem. Trzeba ich przyzwyczajać do pasji, działania, ruchu.

      W Poznaniu była taka para emerytów (jedno z nich już nie żyje), którzy prawie każdego dnia chodzili do kina (wkrótce poznańskie kina dały im darmowy abonament na przedpołudniowe projekcie) i po każdym filmie pisali recenzję do swojego zeszytu, robili zdjęcia, żyli tym wydarzeniem. Każdego dnia! Nie wiem, przez ile lat, ale wydaje mi się, że co najmniej przez dwadzieścia. I to też jest sens życia. Widać było, że są szczęśliwi.

  2. Ewa
    20 lutego 2019
    Odpowiedz

    W punkt. Koniecznie muszę pokazać mężowi 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Nieznośna lekkość ruchu... Prawie wiosna!
Następny 10 najlepszych książek, które przeorały młody mózg

Poczytaj więcej

Polska podzielona płotem durnej polityki

Fioletowe ziemniaki, czyli dieta cud

Ty piszesz, my odpowiadamy (2)

Moda Za Miastem: modeling z kosą i lnem

Niebo w wielkim mieście

Czym tak pachnie? Pieczemy chleb z bakaliami!

Bądź ekomaniakiem. Buduj oczyszczalnię! (2)

Jak założyć ogród od podstaw

Jaki powinien być lekarz idealny?

Ucieczka na wieś. Pytasz… czy warto?

Sangha. Leśny Festiwal Hipokrytów uważam za zaorany

Kaflove (2)

Jak suszyć zioła?

Nie ma zmiłuj, Panie Dziadku!

Green Days. Ania z Cebulowego Wzgórza ma żal.