Pełen sztos, czyli podlaska szkoła disco polo


Kto im to wszystko wymyśla? Jaki Wielki Rozum nad tym czuwa? Całkiem niedawno pisałem o zleceniu promocji regionu młodemu półgłówkowi, teraz hitem doniesień medialnych jest pierwsza w Polsce szkoła disco polo. Rzecz jasna – na Podlasiu.

Nie, mało mnie już dziwi, więc i pomysł z klasą disco polo jakoś szczególnie mną nie wstrząsnął. W kraju, w którym publiczna telewizja zleca produkcję filmu nie o Mickiewiczu, Sienkiewiczu, Słowackim czy Skłodowskiej-Curie, lecz o Zenku-królu-dyskoteki, nie dziwi już nic. Musimy być naprawdę bogatym państwem, jeśli w czołówce wydatków na kulturę możemy sobie pozwolić na publiczny sponsoring takich produkcji.

W nurcie disco polo

Ale zapowiedź utworzenia klasy discopolowej w liceum w Michałowie – jakby ktoś reflektował: zapisy ruszają wkrótce, nauka od września – to wejście na zupełnie nowy level. Za programy edukacyjne biorą się już nie tylko państwo pod rękę z Kościołem, ale i sam burmistrz Michałowa. Chwali go minister oświaty, chwalą go prawicowe media, a dyrekcja szkoły przekonuje, że to sposób na „rozwijanie pasji i zamiłowań uczniów”.

Cholerka, czemuż i komuż to Podlasie zawiniło? Dlaczego ma szczęście/nieszczęście do takich właśnie wydarzeń? Po kraju rozlała się fala medialnych doniesień, w Internecie rozlał się ściek memów i rysunków, a co żart to bardziej dla Podlasia obraźliwy. Wystarczyło, że minister oświaty chwaląc Michałowo wspomniał, że także liceum w Jedwabnem odtwarza klasę dbającą o przyszłość lokalnej młodzieży, a już Manuela Gretkowska pośpieszyła z pytaniem – klasa z profilem antysemickim?

Podlaska szkoła dla kiboli. Klasa dzieci wyklętych pod patronatem Burego. Wyższa Szkoła Lepienia Kartaczy w Białymstoku. Leci mem za memem, lecą heheszki, pół Polski naigrywa się z regionu i gmin, których jedyną wadą jest fakt, że świeci nad nimi podlaskie słońce…

Niezawodny, profesjonalny patronat muzyczny

Merytorycznie pomysł na klasę o profilu muzycznym w liceum jest pomysłem bardzo dobrym, choć nienowym. Pomysł na pierwszą w Polsce szkołę disco polo marketingowo jest znośny i nośny – wytwórnia muzycznej sieczki, Green Star, która mu patronuje, jest zapewne w siódmym niebie. Jej muzycy, w tym Marcin Miller, lider zespołu Boys, będą uczyć młodych ludzi jak pisze się takie piosenki:

Może nauczą ich grać? Może nauczą ich pisać po polsku (nie dam tobie odejść)? A może wykorzystają takie instrumenty, jak ten? Wzięty prosto z Demotywatorów – instrument muzyczny, na którym Zenek Martyniuk nagrał swoje największe przeboje:

Bóg disco polo i być może, miejmy nadzieję, przyszły rektor jakiejś wyższej uczelni o tym profilu, chwali się dziennikarzom TVN:

Nie znam nut. Umiem narysować klucz wiolinowy, wiem, jak wygląda cała nuta, półnuta, ćwierćnuta, ósemka, ale akurat do grania na gitarze potrzebne są akordy…

Czyli można. Nie potrzeba specjalnej klasy, wystarczy pasja, dobry słuch, ciężka praca.

La Scala z La Michałowa

Idea wychowania muzycznego licealistów w rytmie i na poziomach brzmieniowych muzyki disco polo jest ideą idiotyczną. Tak samo oceniam pomysł objęcia patronatem nad nią przez komercyjną wytwórnię, która promuje muzykę „trzech klawiszy”. Żebyśmy mieli jasność: w ten sam sposób skomentowałbym pomysł stworzenia klasy rockandrolla z Muńkiem Staszczykiem w roli patrona lub wykładowcy – nie o to chodzi w edukacji muzycznej!

Chwała burmistrzowi Michałowa, że otwiera nową specjalizację i że walczy o przyszłość młodzieży ze swojego środowiska. Ale ciekaw jestem, jak burmistrz widzi tę przyszłość w konkrecie… Będą zarabiali na weselach? Rozjadą się po Polsce i zaczną grać „na streetcie”? Zrobią chórki Zenkowi? Zagrają hejnał na ratuszu? A może – do kotleta w restauracji? Na dożynkach gminnych w Michałowie? To jest ten cel? Ta przyszłość świetlana?

Nie wierzę, że zyskując kwalifikacje w klasie muzycznej disco polo młodzież michałowska trafi do La Scali. Nie wierzę, że cokolwiek zrobi z tą specjalnością – taką naukę w liceum (nawet wyposażonym w studio nagrań) można przeżyć wyłącznie imprezowo, na pełnym sztosie. Jak Zenek, jak Boys, jak Akcent i cały ten milion discopolowych zapiewajłów.

Dziwię się ministrowi, że walcząc o edukację i Podlasie, nie zamyka w zarodku takich inicjatyw. Przyniosą więcej szkody niż pożytku. Wepchną się w nurt internetowych memów promujących region jako oazę ćwierćinteligentów biegających po ulicach ze swastykami, z disco polo i Jagiellonią na ustach, ze sztandarami z podobizną Burego i medalami za rozrzucanie konfetti nad tłustym zadkiem ministra Zielińskiego.

Dziwię się, bo mając w zanadrzu całą potęgę Puszczy Białowieskiej, wielkie, nieodkryte dla masowej turystyki tereny Suwalszczyzny, jeziora, lasy i ciszę, mając kuchnię podlaską, podlaskie wódki, Bug i podlaskie legendy, inwestuje się w kształcenie młodzieży na najniższym, urągającym inteligencji poziomie.

Dałoby się wymyślić sto doskonałych licealnych specjalizacji, a każda byłaby cenna w regionie, który może świecić w całej Europie, ale wybiera się najgłupszą. Najbardziej prostacką i haniebnie kontredukacyjną.

Jacek

POLECAMY TAKŻE: Zostawcie Podlasie w spokoju, urzędasy!

A TAKŻE: Ten wpis się dla Ciebie spodoba

 

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Herbatka dla dwojga? Nie, dziękujemy
Następny Hortiterapia i ja, starzejąca się wszerz

Poczytaj więcej

Tarnina. Jaśnie Pani Tarka lub Ciarka.

Dwoje na ławeczce. Medytacje w stylu joga-country

Odetchnij od miasta

Czy warto mieć rekuperator? (1)

Zrób wewnętrzny raban. Nie gromadź stereotypów.

Ja chcę na dwór! Jaki jest Twój bilans powietrzny?

O wyższości świąt Wielkanocy nad świętami Bożego Narodzenia

Dziewiętnasty, dzień dobry

Trawnik mamy… skomplikowany

20 rad na bezsenność. Możesz już ziewać.

Hortiterapia i ja, starzejąca się wszerz

Siała Baba – zapraszamy do akcji!

Polskie globalne ocipienie. Rzecz o zacofaniu.

Pompa ciepła. Męska rzecz! (2)

Narzędzia do domowego warsztatu