Prąd ze słońca. Sprawdzamy czy fotowoltaika się opłaca! (2)


Fotowoltaika
Czy prąd ze słońca się opłaca

Czy warto zbudować własną mini-elektrownię? Jaki jest jej sens ekonomiczny? Jak dostosować swoje życie do rytmu… pracy słońca? O tym dzisiaj.

Wspomniałem, że mamy na dachu prąd ze słońca: mikroinstalację o mocy 10 kW. Zajmuje większą część pokrycia dachowego o długości 20 metrów. Jej montaż trwał trzy dni, wykonała go firma Soldar z Ozorkowa, którą bezinteresownie polecam – po prostu zrobili swoją robotę bardzo sprawnie i bardzo fachowo, spokojnie więc mogę polecić ich usługi.

Prąd ze słońca: jaki dach, jaka orientacja?

Nasz dach z panelami ustawiony jest idealnie w stronę południa. W Centralnej Europie promieniowanie słoneczne jest największe właśnie w kierunku południowym. Przy montażu paneli fotowoltaicznych w kierunku południowo-zachodnim (bardzo częsta orientacja dachów w Polsce) przy kącie 30o jesteśmy w stanie efektywnie wykorzystać 95 procent rocznego promieniowania słonecznego.

Jeśli planujecie montaż paneli na własnym dachu, przyjrzyjcie mu się bardzo uważnie o różnych porach dnia. Warto zwrócić uwagę czy dachu nie przesłaniają korony drzew w pobliżu lub inne budynki. My, żeby zwiększyć nasłonecznienie, obcięliśmy część gałęzi na jednym z jesionów: był zbyt wysoki i jesienią w szczycie słońca – zasłaniał kilka paneli.

Warto przyjrzeć się ruchowi słońca w stosunku do budynku, na którym chcecie ulokować mikroinstalację. Latem słońce wstaje bardzo wcześnie i panele uruchamiają się kilkanaście minut po wschodzie. U nas pracują bardzo wydajnie od świtu aż do godziny 18, kiedy słońce znika za budynkiem stodoły stojącej na zachodzie. Jesienią i zimą czas pracy paneli znacząco się skraca, a tym samym zmniejsza się dzienna produkcja energii.

Mówiąc precyzyjnie: o ile latem w pełnym słońcu przez cały dzień nasza instalacja potrafi wyprodukować 65-70 kWh energii, o tyle późną jesienią ta wielkość zmniejsza się już do poziomu 35 kWh/dzień. Im lepsze jest ustawienie budynku względem słońca, tym większy mamy pożytek z instalacji.

Panele na każdym dachu?

Gdybyśmy ułożyli nasze panele na konstrukcji dachowej obory przed jej remontem, całość zawaliłaby się w kilka minut. Jeden panel waży średnio około 30 kilogramów, nasza więźba dachowa z trudem utrzymywała azbestowe pokrycie, więc każde jej dociążenie stawałoby się samoistnym zagrożeniem…

Modernizując  dach obory musieliśmy zatem przewidzieć wartość dodatkowego obciążenia i zagęściliśmy krokwie. Warto o tym pamiętać zwłaszcza w przypadku starszych budynków i lekkiego poszycia dachowego. Dodatkowe kilogramy plus silny napór wiatru mogą wyrządzić konstrukcji mocną krzywdę.

A może trackery solarne?

Instalacja fotowoltaiczna osiąga najlepsze rezultaty, gdy panele ustawione są prostopadle do kierunku promieniowania słonecznego. W przypadku wielu dachów jest to albo trudne, albo wręcz niemożliwe. Instalację fotowoltaiczną można w takim przypadku zamontować na trackerach.

To urządzenia, które zwiększają efektywność działania paneli – dzięki nim system fotowoltaiczny (lub kolektor termiczny) podąża za faktycznym, najmocniejszym w danym momencie nasileniem promieniowania. Słońce wstaje, a nasz zestaw paneli dostosowuje się do kierunku i kąta padania promieni słonecznych. Orientacyjny Koszt trackera na 10 paneli to około 10 tysięcy złotych.

Trackery mogą być jedno- lub dwuosiowe, mają automatyczne sterowanie, są bezobsługowe, często wyposaża się je w czujniki wiatru, które pozwalają ustawić zestaw paneli pod odpowiednim kątem i zmniejszyć opór w zderzeniu z porywami wichru. Aby zapewnić im stabilność, trzeba je jednak posadowić na sporym fundamencie: ma on zwykle wymiary 2 x 2 x 0,5 m.

Nie ukrywam, że pierwotnie zamierzaliśmy postawić trackery na starych, żelbetowych słupach od niedoszłej stodoły, zwiększając i powierzchnię operacyjną, i efektywność instalacji. Na słupach miała być ustawiona instalacja o mocy 30 kW. Na szczęście, projekt nie został zrealizowany.

Mózg pracy Twojej elektrowni: inwerter

Jeśli mnie teraz zapytacie, jak dokładnie powstaje prąd ze słońca, to się poddam 😉 Bo nie wiem i szczerze mówiąc – nie szukam tej wiedzy. Panele słoneczne wytwarzają napięcie stałe, a żeby móc z niego korzystać, trzeba je dostosować do napięcia przemiennego, dostępnego standardowo w naszych gniazdach elektrycznych. Tym zajmuje się falownik, zwany często inwerterem. Żeby go dobrze opisać, posłużę się cytatem  z fachowców z portalu ColumbusEnergy.pl:

Inwerter automatycznie przekształca napięcie stałe w przemienne o odpowiedniej wartości. Na rynku znajduje się wiele rodzajów tego urządzenia. Wśród nich są te z transformatorem, beztransformatorowe, jedno- lub trzyfazowe, centralne i łańcuchowe, zewnętrzne i wewnętrzne, modułowe, sieciowe bądź wyspowe.

W przypadku niewielkich instalacji fotowoltaicznych dla domów jednorodzinnych potrzebny jest falownik (inwerter) o małej mocy, dostosowany do dziennej produkcji i zużycia prądu. Jego sprawność oraz zgodność z wszystkimi typami modułów PV pozwoli uzyskać maksimum prądu z paneli słonecznych. Najlepsze urządzenia dostępne na rynku osiągają sprawność aż 97%-98%.

Inwerter to urządzenie bardzo cenne dla użytkownika, pozwala nie tylko zmienić napięcie, ale też dostarcza wiele cennych informacji. My korzystamy z inwertera marki Fronius. Dzięki niemu wiem, ile prądu wyprodukowały nasze panele od samego świtu, mam dane z całego roku i miesiąca, mogę poznać maksymalne i minimalne napięcie, jakie wystąpiło w instalacji, mogę więc kontrolować cały system produkcji prądu.

Są inwertery, które pozwalają kontrolować poziom energii pobieranej z sieci energetycznej, dzięki czemu można zweryfikować jaką ilość prądu kupiliśmy od dostawcy i ile energii wprowadziliśmy do sieci. Możemy to zrobić w cyklu dobowym, tygodniowym, miesięcznym i rocznym.  

Prąd ze słońca zmieni Twoje przyzwyczajenia

Tak jak pisałem w pierwszej części – montaż instalacji fotowoltaicznej zmieni Twoje domowe przyzwyczajenia. Przyznam, że w pierwszym i drugim roku, zwłaszcza jesienią i zimą, nie braliśmy tego pod uwagę na serio… Co to oznacza? Że wykorzystywaliśmy energię maksymalnie, ale nie wtedy, kiedy świeciło słońce. I w związku z tym rachunki wcale nam nie malały…

Posiadanie małej farmy solarnej wymaga pewnych zmian organizacyjnych w gospodarstwie. Włączam ogrzewanie podłóg rano, gdy tylko robi się jasno i pojawia się słońce. Pralka pracuje za dnia, kiedyś – głównie wieczorami. Piec elektryczny, którego rzadko używamy do podgrzania temperatury w salonie (wolimy użyć drewna) włączany jest tylko za dnia. Większe prace z użyciem elektronarzędzi – tylko, gdy świeci słońce.

Instalacja produkuje energię wtedy, kiedy świeci słońce. Przekazuje ją do wszystkich odbiorników w gospodarstwie domowym, a nadwyżkę do sieci.

Cały sens posiadania paneli solarnych polega na tym, by korzystać z prądu wtedy, gdy trwa jego produkcja.

Wcześniej i później, jeśli nie masz własnej sieci i akumulatorów, musisz sięgnąć po energię ze spółki energetycznej. Czyli płacisz.

Jak i czy skorzystać z dotacji państwowej? O tym w kolejnej części. A na razie napawajcie się tą radością: prąd z reklamy całkowicie za darmo!!! 😉 I Życzmy sobie, by kiedyś tak było… 

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ucieczka z miasta: jak wybrać siedlisko?

Fot. Sago63 (Flickr), Grégory ROOSE z Pixabay, Charlie Wilde z Pixabay 

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Prąd ze słońca. Sprawdzamy czy fotowoltaika się opłaca!
Następny Fotowoltaika. Jak się przygotować? Jak dostać dotację?

Poczytaj więcej

Niebo w wielkim mieście

Mam zielone palce. A Ty jakie masz?

Do tych łąk szeroko nad Niemnem rozciągnionych…

Jak zbudować ziemiankę? Sprawdź to! (2)

Teraz, k…, ja!

Narzędzia do domowego warsztatu

Baba znika z domu na 4 godziny i co?

Pochwała prostoty, czyli jesteśmy samowystarczalni. Prawie.

Tynk z gliny: samo zdrowie i ekologia

Poranne mgły z lekką nutą melancholii

Cherry bounce: nalewkowy flagowiec Pana Jacka

Deszcz perseidów. Czy Twoje niebo zasłania świetlny smog?

Jak motyle! Lekki felieton weekendowy

Pan Z Kosą. Na co pozwala męski honor?

Krótki wpis o zabijaniu