Odetchnij od miasta


Bogusławska

Chyba spóźniłem się z tą książką. Wydano ją w ubiegłym roku, mnie dopadła na półkach dopiero teraz. Ale warto ją polecić, zwłaszcza teraz, przed wakacjami.

W odkrywaniu Polski nie jesteśmy z Anią słabi, przyznaję. Oboje najpierw jako dziennikarze, a później jako mocno zaangażowani w życie naszych firm, spędziliśmy w podróżach mnóstwo godzin. Nie jestem pewien, ale z racji zawodowych zainteresowań i na przekór kolejarzom, zdążyłem obejrzeć większość polskich dworców, nawet tych najmniejszych. Lekką ręką licząc – tysiąc obiektów…

Poznaliśmy z Anią wschodnią część Polski, szukając najpierw miejsc na billboardy i pracując dla lokalnych samorządów, a później poszukując siedliska dla siebie. Ja znam Bieszczady, Ania świetnie rozpoznała Warmię i Mazury, ja znam od podszewki Wielkopolskę, ona – Pomorze Szczecińskie. Polubiliśmy Kaszuby i Lubelszczyznę, a chyba najmniej znamy Świętokrzyskie. Po jednej z cyklicznych akcji T-Mobile znamy na wylot całe polskie wybrzeże, a z czasów studenckich Tatry, Sudety i Beskidy.

Odetchnij od miasta – przecierałem oczy ze zdumienia

Mogę zatem powiedzieć, że spełniamy podstawowe kryterium, które powinno nas od książki Aleksandry Bogusławskiej odpychać. Po prostu – z uwagi na skalę własnych doświadczeń – nie podpadamy pod reklamowy slogan jej wydawcy: „Obejrzyj Polskę, jakiej nie znasz”. Wydaje nam się, że Polskę znamy dobrze. Lub bardziej.

A jednak… podczas lektury „Odetchnij od miasta” otwierałem oczy ze zdziwienia. To naprawdę tak wygląda? To naprawdę w Polsce? Przecież byliśmy kilka kilometrów obok! Dlaczego tego nie widzieliśmy?

Bogusławska2

„Odetchnij od miasta” Aleksandry Bogusławskiej to zbiór reporterskich relacji ze spotkań z ludźmi, którzy otworzyli hen na krańcach naszego świata swoje „domy gościnne”. Celowo używam słów, którymi operuje autorka – to nie jest przewodnik po polskiej agroturystyce, wersalkach, pościeli z kory i wspólnych łazienkach. To podróż po DOMACH, w których mieszkają wspaniali gospodarze, w których króluje przyjazna, rodzinna atmosfera, które obliczone są pod wymagającego (ale bez przesady) klienta.

Te wymagania (bez przesady…) są dosyć osobliwe. Święty spokój. Atmosfera. Dobre jedzenie. Cisza. Zieleń. Bliskość natury. Swojski klimat. Luz. Wiejskie życie. Odpoczynek. Ekologia. I czasami pieszczota dla duszy – dobre słowo, czystość, uśmiech, serdeczność.

To jest właśnie przewodnik po takich miejscach. Niektóre znamy – Folwark Wąsowo, Uroczysko Zaborek, Siedlisko Gacanek, Kawkowo czy Pan Tu Nie Spał. Inne są zdumiewającym odkryciem, już same ich nazwy intrygują:

  • Beskid Masala
  • Łan Sztuk
  • Luliraj
  • Glendoria
  • Siódmy Las
  • Agrozagadka
  • Przechowalnia Marzeń
  • Ptasie Radio Brzozów
  • Kwaśne Jabłko
  • Chata Morgana

Bardzo dobrym pomysłem jest podział tej książki na kilka podstawowych profili. Świetna Kuchnia – wiadomo, dla miłośników dobrego jedzenia. Dla Dzieciaków – oczywiste, raj dla młodych, a to nigdy nie jest takie proste. Święty Spokój – coś jakby dla nas. Inspiracja – miejsca z wartościowymi warsztatami, można się wiele nauczyć. I na koniec Wiejskie Życie, gdzie gospodarze pokazują mieszczuchom jak naprawdę żyje się na wsi.

Plusy i minusy

Jeśli czuję jakiś niedosyt po lekturze „Odetchnij od miasta”, to chyba wiąże się on z nierównomiernością prezentacji. Część domów gościnnych została opisana w formie pełnoprawnych mikro-reportaży i wywiadów, część z nich to jednak tylko krótki, dość lakoniczny, choć sympatyczny, opis. On wystarcza jako zachęta do odwiedzin – i pod tym względem przewodnik spełnia swoją rolę – ale po części zamyka nam dostęp do ciekawych (być może) historii. Chciałoby się poznać wszystkich bohaterów tej książki, zmierzyć się z ich fascynacjami, poznać ścieżkę sukcesów i sprawdzić, dlaczego nie wszystko im się udało.

Walorem opowieści Aleksandry Bogusławskiej są natomiast zdjęcia. Dużo fajnych zdjęć, świetnie ilustrujących dokonania bohaterów, ich siedliska, pomysł na życie lub historię tego życia. Widać, że jest to świat bliski Bogusławskiej – sama jest autorką bloga Duże Podróże, pomagając innym odnaleźć się w zakątkach świata.

Warto mieć tę pozycję w swojej bibliotece przed wakacjami. W „Odetchnij od miasta” zaprezentowano aż 62 wyjątkowe lokalizacje w wielu regionach kraju. Najwięcej na Warmii i Mazurach oraz w Sudetach, zaskakująco mało w zachodniej i centralnej Polsce. Blado jest reprezentowane Podlasie (tylko cztery interesujące miejsca) i dość marnie pas od Lublina do Poznania. Ale może to jednocześnie pokaz ciągot ludzi takich jak my, którzy uciekają z miast w tereny mało zurbanizowane, pagórkowate i lesiste, z charakterem, wodą lub górami?

Nietuzinkowe miejsca i ludzie

To druga z książek o polskich uciekinierach na wieś, którą tu prezentujemy. Autorką pierwszej jest Natalia Sosin-Krosnowska, ale to jednak inny typ opowieści, nastawiony na emocje i prezentację historii oraz dokonań ludzi, którzy uciekli z miast w nową, niepewną przyszłość. Przewodnik Bogusławskiej ma inne cele – nie zachęca do ucieczki na wieś, podpowiada raczej, by szukać świetnej atmosfery i wspaniałych miejsc na wypoczynek w Polsce – takiej, jakiej nie znamy.

I to się autorce udało, przyznajmy. Prowadzi nas do miejsc, które tworzą nietuzinkowi ludzie i w okolice, których sami pewnie byśmy nie odkryli. Pozwala poznać fascynującą Polskę: gościnną, piękną, nietuzinkową. Nie są to jednak „turystyczne hurtownie” – to domy z charakterem, duszą, pomysłem i klimatem.

Za późno dotarłem do tej książki, być może wcześniej miałaby ona pewien wpływ na nasz blog, jego kształt i formułę. W końcu my też wyjechaliśmy, by „odetchnąć od miasta”. Tyle, że na dłużej niż jeden urlop!

„Odetchnij od miasta” gorąco polecam. Jeśli szukacie wspaniałych miejsc na letni wypoczynek – ta książka  jest jak kopalnia. Można ją eksplorować przez lata.

Jacek

Aleksandra Bogusławska „Odetchnij od miasta. 62 wyjątkowe domy gościnne w Polsce”, Wydawnictwo Buchmann, cena 39,99 zł.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dziewczynka z książeczkami

A TAKŻE: Pochwała świętego spokoju

2 komentarze

  1. 5 sierpnia 2019
    Odpowiedz

    Dziękuję bardzo za wspaniałą recenzję mojej książki 😉
    Zgadzam się też z zarzutami. O niektórych miejscach rzeczywiście udało się tylko wspomnieć bo starałam utrzymać balans między ilością miejsc (żeby to jednak był przewodnik), a literackimi walorami (żeby było co poczytać).
    Co do rozłożenia miejsc na mapie Polski: mam świadomość, że w niektórych regionach są na mojej mapie pustki. Nie wszędzie udało mi się domy gościnne znaleźć. Możliwe, że po prostu nie dotarłam do odpowiednich źródeł, wiem też że pojawiły się nowe domy, ale wtedy tak sytuacja dla mnie wyglądała 🙂
    W każdym razie, wspaniale że książka się podobała! Wszystkiego dobrego!

    • 6 sierpnia 2019
      Odpowiedz

      Wszystkiego dobrego! Życzymy kolejnych takich książek!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Nalewunia z młodych pędów sosny? Robi się!
Następny Ekologiczny ogród: brzydkie słowo na literę G

Poczytaj więcej

Zrób wewnętrzny raban. Nie gromadź stereotypów.

Jak motyle! Lekki felieton weekendowy

Krótki wpis o zabijaniu

10 kroków do własnego domu na wsi

Jej Wysokość Egzaltacja. Znasz ją?

Ty piszesz, my odpowiadamy (2)

Kaflove (5)

Czym tak pachnie? Pieczemy chleb z bakaliami!

Najpierw samochód. Jakikolwiek. A potem wszystko inne ;-)

Tynk z gliny: samo zdrowie i ekologia

Burza w głowie. Masz czasem takie dni?

Odetchnij od miasta

Ten wpis się dla Ciebie spodoba

Opoka. Elewacja z historią sprzed tysięcy lat

Moda Za Miastem: co dziś nosi strach na wróble?