Teraz, k…, ja!


Za rok będziesz żałował, że nie zacząłeś dzisiaj.

Przeczytałem to zdanie w Sieci i je kradnę. Nie chcę żałować. Nie chcę czekać, nie ma sensu. Jeśli mamy mierzyć się z własnymi marzeniami, jeśli chcemy coś zmieniać, odwlekanie decyzji jest zwyczajną stratą czasu.

Jeśli masz plan w stylu „Zmienię to” – znaczy: zacznij zmieniać już dziś. Wyznacz cel, albo choć rozpocznij myślenie o celu. Zapełnij pierwszą kartkę własnymi propozycjami.

Co zamierzasz osiągnąć, w jaką stronę pójść, co zmienić?

Masz rację, tak wyglądają wszystkie postanowienia noworoczne. Czyli spisy zadań, do których wracamy co roku, obiecując solennie, że już od stycznia, od pierwszego dnia w Nowym Roku – wszystko się zmieni.

Nie.

Prawdziwa przemiana dzieje się tu i teraz, tej nocy, tego dnia. Albo-albo.

Albo czujesz olśnienie, działasz, otwiera się przed Tobą nowa przestrzeń.

Albo żyjesz po staremu.

______________________________

Takie decyzje podejmuje się po namyśle, ale: twardo.

Jednorazowo. Stanowczo.

Ja sam miałem chwile zwątpienia. Bo tak jak jest, jest dobrze. Praca, dom, święty spokój. Myślałem o swojej roli, o tym co potrafię, co chciałbym robić do końca świata. Nie w kontekście awansów, karier, ale raczej – dla własnej przyjemności. Co sprawiłoby mi przyjemność?

I widziałem wiele ścieżek. I wspólnie z Anią wybrałem tę jedną.

Pomysły… Zmiana miejsca zamieszkania, stylu życia, okoliczności, to tylko narzędzia. Postaw sobie pytanie o cel: co TAM będzie się działo, co planujesz zrobić, jak i z czego, i dlaczego, i dla kogo będziesz żył? 

Wiesz, jaką mam odpowiedź na to ostatnie pytanie: dla kogo będę żył?

Odpowiadam: dla siebie. Piszę to z egoistyczną premedytacją. Dla dzieci, rodziny, wnuków, korporacji czy dla własnego biznesu żyje się do tego jedynego w swoim rodzaju momentu, w którym mówisz sobie pod nosem – Teraz, kurwa, Ja! TKJ!!! Teraz pora pomyśleć o sobie, zobaczyć siebie za lat dwadzieścia i cieszyć się tym widokiem.

To się liczy zwłaszcza wtedy, kiedy kończysz pięćdziesiątkę. Kiedy patrzysz na świat innym, spokojniejszym wzrokiem. I goląc się rano zagadujesz do siebie z wielkim pytajnikiem – CO DALEJ?

Podpowiadam: zmień swój świat. TKJ nie oznacza braku empatii, nie oznacza zamknięcia się na  bliskich, na rodzinę, przyjaciół. Oznacza wyłącznie Twój osobisty wybór: CHCĘ ŻYĆ WŁAŚNIE TAK. Po swojemu.

Wybierz to, co jest Ci najbliższe. Zgodne z Twoją naturą. Zgodne z wiedzą, którą udało Ci się zgromadzić, z doświadczeniami życia i filozofią, której hołdujesz. Nie idź wbrew sobie, nie szukaj wytłumaczeń – że nie da się, że nie wolno, że nie ma szans.

Wszystko się da. Wszystko potrafisz.

Jacek

9 komentarzy

  1. Anna
    12 stycznia 2019
    Odpowiedz

    Dziękuje za te słowa…

  2. 12 stycznia 2019
    Odpowiedz

    Jeśli są istotne – tym większą mam przyjemność, że powstały.
    Serdeczności!

  3. Ania
    23 stycznia 2019
    Odpowiedz

    Weszłam do Waszego Nieba jak jeszcze było jasno, rozsiadłam się jak u siebie no i wyjść nie mogę 🙂 Bardzo tu u Was miło w organizm, duszę i serce 🙂
    Będę wpadać 🙂
    JAH BLESS
    Ania

    • 23 stycznia 2019
      Odpowiedz

      Rozgość się i sobie siedź do rana 🙂
      Miło nam Cię gościć.
      A jeśli nas adres mailowy nie zwodzi, to… Ukłony dla Jah-Jah 🙂
      Byliśmy na jednym roku… jak to dawno…

      • Ania
        24 stycznia 2019
        Odpowiedz

        No nie myli 🙂 Jaki ten świat znowu mały 🙂 Dżadżysław dziękuje i pozdrawia serdecznie 🙂

  4. Iwona
    16 marca 2019
    Odpowiedz

    Witam Was ciepło,
    Zaczęłam obserwować Was już kilka tygodni temu i szczerze zazdrościć. Ja powiedziałam sobie te słowa TKJ już jakiś czas temu, może rok, może dwa już upłynęło. I przyjrzałam się temu co robię, gdzie jestem i czy chce tak dalej… I głośno krzyknęłam nie!!! A że już w tym roku kończę magiczną 50 – tkę to chyba mądrości mi trochę przybyło haha. Na początku miałam mglisty plan, z którego wiedziałam jedno: chcę na wieś, może góry, zwierzaki, ogród permakulturowy, dom gościnny, kominek, taki zarys. No i zgodnie z tym co piszecie założyłam zeszyt, w którym zapisywałam moje pomysły. Czas leci, a ja ,tworzę w mojej głowie ten dom, ten ogród, ci może goście. Ale czegoś brakuje, coś mi z tyłu głowy chodzi…. I wiecie co, doznałam olśnienia! Taki grom z jasnego nieba, może Waszego Nieba 🙂 Chce mieć alpaki! Przypomniało mi się, że już kiedyś się w nich zakochałam, to była miłość od pierwszego wejrzenia! Taka co zdarza się rzadko haha. Tylko wtedy nie było jeszcze TKJ. Teraz jest jedno i drugie i ogromna motywacja do działania.Już mam plan, znalazłam gospodarstwa, które prowadzą szkolenia i kolejne pomysły, alpakoterapia, pomoc dzieciom, dorosłym z problemami, może wytwarzanie zdrowych kołderek i poduszeczek (bo wełna z alpak jest idealna dla alergików). Od dwóch dni chodzę jak nakręcona i zastanawiam się czy to uczucie to pasja? No więc działam! Latem jedziemy z mężem w poszukiwaniu tego miejsca, gdzie my i alpaki będziemy czuć się dobrze :). Już napisałam mejle do osób prowadzących szkolenia, już mam adresy, które chcemy odwiedzić. Jest dużo do ogarniania. Kochani dziękuję za wsparcie emocjonalne, za motywację do działania i za to, że jesteście! Będę Was „śledzić” dalej bo pięknie piszecie, i co najważniejsze: to rezonuje ze mną! To mój styl i moja bajka – jak to się mówi potocznie. Przesyłam uściski! Iwona

    • 16 marca 2019
      Odpowiedz

      Przyjemnie jest rezonować 🙂 Nawet wtedy, gdy – tak jak u nas teraz – zacina wiatrem i deszczem …
      Dziękujemy i gratulujemy wyboru! W jednym z programów „Daleko od miasta” Natalii Sosin-Krosnowskiej był bardzo ciekawy reportaż o parze (znanej kiedyś z telewizji), która rzuciła wszystko i wyprowadziła się na wieś właśnie po to, by hodować alpaki. Bardzo fajny pomysł, atrakcyjne i wesołe zwierzęta, sama radość. Ale wierzymy, że jest sporo do ogarniania. Bo jest. Jak zawsze na wsi 🙂
      Powodzenia!

  5. magda
    16 marca 2019
    Odpowiedz

    właśnie jestem na etapie tkj! i to najbardziej cudowny, ekscytujący i zaskakujący okres w moim życiu. Jestem na początku drogi w odnalezieniu siebie ?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Idę, dokąd idę
Następny Ucieczka na wieś. Pytasz... czy warto?

Poczytaj więcej

Sangha. Leśny Festiwal Hipokrytów uważam za zaorany

Plastik już z nami nie wygra

6:45 itd. Wyznania (nie)młodego blogera

Jak zrobić nalewkę… z wszystkiego?

Ziemniaczany horror i podziemne duchy

Szczytowanie w spiżarni. Bardzo namiętny, letni tekst

Ekologiczny ogród: brzydkie słowo na literę G

Przeklęty żywioł uderza w nocy

Do tych łąk szeroko nad Niemnem rozciągnionych…

Piszę o wszystkim, co mi leży na wątrobie

Korowód. Spacer między żytem, ogórkiem, bimbrem i wspólnotą

10 najlepszych książek, które przeorały młody mózg

Kaflove (1)

Ile kosztuje życie na wsi? Ceny w lipcu.

Polska podzielona płotem durnej polityki