Czas ziół. Jak zrobić herbatę Tuarega i nalewkę na kwiatach dziurawca?


Jak zrobić

To jest czas ziół, pamiętacie? Pamiętacie. Warto więc wyrwać się na wieś, na łąkę, do znajomych, warto choćby posadzić kilka sadzonek mięty na balkonie i przyciąć je w odpowiednim momencie. Dziś fajne pomysły na miętę i dziurawiec.

My już po pierwszym pokosie. Najpierw pod sekator poszła mięta. Żeby pięknie odrastała w następnych tygodniach, trzeba ją przycinać nad drugim od dołu poziomem liści. Warto wyczekać na moment tuż przed pojawieniem się kwiatów, a kosić ją o poranku – wówczas gromadzi w sobie najwięcej olejków eterycznych i właściwości.

Czas ziół!

Mięta bardzo szybko i mocno się rozrasta, czego doświadczamy na skalnym zielniku: posadziliśmy dosłownie kilka krzaczków, a po roku mamy kępę ziela na prawie dwóch metrach kwadratowych! Jeśli szkoda Wam powierzchni w małym ogródku, najlepszym rozwiązaniem jest posadzenie mięty w donicach i wkopanie ich w ziemię. To skutecznie zahamuje ekspansję.

Teoretycznie w sezonie można dokonać 2-3 zbiory mięty, ale w praktyce widzimy, że udaje się pozyskać o 1-2 więcej. Mięta rośnie błyskawicznie, jeśli nie przesuszamy gleby wokół niej – w przeciwieństwie do wielu innych ziół lubi wilgoć. Uwielbia również silne nasłonecznienie.

Uprawiamy głównie miętę marokańską, bo ma najfajniejszy – najpełniejszy smak i aromat.

Mięta marokańska

To popularna odmiana mięty zielonej, uprawiana w rejonie Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu od ponad dwustu lat. Jest podstawą zielonej herbaty Tuarega, niezwykle pachnącej i przyrządzanej na słodko. Bardzo słodko!

Jak zaparzyć herbatę Tuarega?

Jola Lipka, nasza nieodżałowanej pamięci przyjaciółka, znakomita fotografka, przewiozła kiedyś z Maroka sadzonki lokalnej mięty. Powiedzmy wprost: przemyciła je, bo legalny przewóz sadzonek tej mięty był (jest nadal?) zakazany. Parzyła herbatę dokładnie tak, jak parzy się ją w Maroko: czajnik trzeba dosłownie „wypchać” liśćmi mięty i zieloną herbatą, zalać wodą i gotować na wolnym ogniu przez co najmniej dziesięć minut.

Do tego cukier, naprawdę duża ilość cukru – Marokańczycy uwielbiają słodkości, nic więc dziwnego, że przesładzają również herbatę. Zgodnie z rytuałem herbatę do niewielkich szklaneczek leje się bardzo powoli z pewnej wysokości, zaczynając nalewanie tuż nad krawędzią szklanki i podnosząc czajnik coraz wyżej. Herbata lekko studzi się w trakcie nalewania i napowietrza. W dobrym tonie jest przelać herbatą szklankę – to symbol obfitości.

Kiedy zaczynaliśmy pić ten napój na tunezyjskiej Saharze i wśród gorących murów marokańskiego Taroudantu, wydawało nam się, że nie ma nic gorszego niż popijać gorącą, przesłodzoną herbatę w wielkim skwarze. Błąd! Tak sporządzona herbata Tuarega wspaniale schładza organizm, orzeźwia i dodaje sił w upale – działa dokładnie odwrotnie niż zimne napoje.

Zgodnie z arabskim rytuałem wypada wypić trzy szklaneczki herbaty Tuarega:

Pierwsza jest gorzka jak życie.

Druga mocna jak miłość.

Trzecia – słodka jak śmierć.

Herbatę sączymy powoli i jak każe obyczaj Tuaregów – w ciszy. Delektujemy się nią, jej smakiem i zapachem. Dopiero po wypiciu trzeciej szklaneczki zaczynają się rozmowy…

Czas ziół: miętokosy

Oryginalnych odmian mięty  jest co najmniej kilkadziesiąt. Od kędzierzawej i czekoladowej przez jabłkową, truskawkową aż po dymną, imbirową i ananasową. Ale mówiąc szczerze, zamiast doszukiwać się w mięcie dalekich zapachów owocu, a mniej czuć jej oryginalny, głęboki aromat, wolimy stawiać na miętę miętową 🙂 Powinna silnie pachnieć i orzeźwiająco smakować. Popularna mięta pieprzowa, którą również uprawiamy, spełnia te wymagania, ale nie dostarcza tak silnych wrażeń, jak marokańska.

Mięta pieprzowa

Zrobiliśmy więc solidne miętokosy i suszymy zioła na poddaszu stodoły, które stało się naszą suszarnią. Ale miętę suszymy też w kuchni, dla radości, zapachu i ozdoby:

Ususzyliśmy pokrzywę, zrobiliśmy syrop i nalewkę z młodych pędów sosny, zrobiliśmy olejek z glistnika (jaskółcze ziele), sporządziliśmy pokrzywowy krem miodowy, a teraz przyszedł czas na kwiaty dziurawca.

Dziurawiec na depresję

Przyroda nas zaskakuje. Przed dwoma laty dziurawiec miał kwiaty dopiero w lipcu i kwitł dość długo, do połowy sierpnia. Przed rokiem było go na łąkach mało, bardzo mało. W tym roku, gdy przyszedł czas ziół, nie ma może zatrzęsienia, ale – zakwitł już na początku czerwca! W tym roku w ogóle wegetacja jest mocno przyśpieszona.

Ta bylina, zwana także zielem świętojańskim, rośnie na skraju lasów, na niekoszonych łąkach i polanach. Ma nieocenione właściwości, przede wszystkim jest naturalnym antydepresantem, czyli wspomaga nas w chwilach kryzysu. W poprzednim wpisie o kryzysie pisał Jacek – byłoby mu pewnie lżej, gdybym wyciągnęła flakonik dziurawcówki i poczęstowała go kilkoma kropelkami, ale nie mam! Całe nasze zapasy albo rozdaliśmy, albo wypiliśmy 🙂 

W dziurawcu można znaleźć całą masę olejków eterycznych, kwasów organicznych, sole mineralne, pektyny, choliny, fitosterole, witaminę A, B4 i C. Ma dużą zawartość hypercyny (czerwonego barwnika), która jest flawonoidem. Zawarte w zielu dziurawca garbniki bakteriostatyczne działają przeciwbiegunkowo. Ziele leczy zaburzenia depresyjne, można je stosować w stanach zapalnych jelit i żołądka, przy bólach brzucha, biegunce, w schorzeniach dróg żółciowych i żołądka.

Dziurawiec ma korzystny wpływ na zaburzenia krążenia i nadciśnienie tętnicze, pomaga w leczeniu kamicy i innych chorób układu moczowego, leczy stany zapalne stawów, bezsenność, migrenowe bóle głowy, anginę, przeziębienia, zapalenia oskrzeli, stosuje się go w leczeniu chorób nowotoworowych…

Wystarczy? Tych dobrodziejstw jest jeszcze więcej, bo dziurawiec to roślina bardzo uniwersalna! Teraz jest czas ziół i warto zebrać jak najwięcej kwiatów dziurawca!

Jak zrobić nalewkę z kwiatów dziurawca?

Zanim oddam klawiaturę specowi od nalewek, opowiem, co warto i można zrobić z dziurawca. Przede wszystkim – napary i odwary. Napar z dziurawca robi się prosto: dwie łyżki suszonego ziela (jeśli zbieracie, to liście, drobne łodygi plus kwiaty) trzeba zalać dwiema szklankami wrzątku i pozostawić pod przykryciem przez 20 minut. Pijemy ziółka trzy razy dziennie, nie przekraczając normy połowy szklanki na jeden raz. Kuracja antydepresyjna przy tej metodzie powinna trwać przez co najmniej 7 tygodni.

Odwar też nie jest skomplikowany: jedną łyżkę dziurawca zalewamy szklanką wody i podgrzewamy przez 5 minut, nie dopuszczając do wrzenia. Po wystudzeniu przecedzamy i popijamy. Najlepiej również trzy razy dziennie. Zarówno odwar, jak i napar możemy sobie dosłodzić miodem, pamiętając, by nie dodawać go do gorącego napoju.

Teraz nalewka, proszę pana:

EDIT JACKA: Nalewka na kwiatach dziurawca należy do grupy nalewek prostych i leczniczych, więc nie wytwarzamy jej hektolitrami, lecz bardzo skromnie. Potrzebujemy około 50 gramów kwiatów (można użyć dwa razy większej ilości rozkwitających młodych pędów), które wkładamy do słoja (ja kwiatów ziół nie opłukuję, bo szkoda zawartości!) i zalewamy 0,5 litrem spirytusu nalewkowego. Taki spirytus ma moc około 65 procent i idealnie nadaje się do nalewek.

Odstawiamy słój w ciemne miejsce na dwa tygodnie, a następnie odcedzamy (gaza lub filtr do kawy) zawartość, wyciskając kwiaty lub łodyżki. Do nalewki dodajemy płynny miód – każdy według własnego uznania, mnie wystarcza około 150 gramów. Nalewka nie traci smaku, miód doskonale balansuje cierpki posmak dziurawca i ostrość spirytusu. Używa się leczniczo, kieliszek-dwa dziennie. Nie więcej! Dziękuję za uwagę.

Czas ziół: jak zrobić olejek z dziurawca?

Uzupełnię Jacka i dodam, że dziurawiec w formie nalewki działa skuteczniej niż w formie herbatek i odwarów. Dlaczego? Zawarta w nim hyperycyna uaktywniana jest albo przy pomocy alkoholu, albo przy wsparciu oleju. Jeśli nie gustujecie w nalewkach, można sobie pomóc przy pomocy maceratów olejowych.

Olej dziurawcowy to nie jest najbardziej wykwintna rzecz na świecie, ale któreż lekarstwo jest wykwintne? Potrzebne jest około 100 gramów kwiatów dziurawca, pół litra oleju słonecznikowego lub lnianego, 2-3 łyżeczki spirytusu. I – co ważne – ciemne butelki do przechowywania maceratu!

Kwiaty dziurawca wkładamy do słoika, wlewamy spirytus starając się skropić nim jak najwięcej kwiatów; można też przemieszać. Lekko podgrzewamy olej (nie więcej niż do 30 stopni) i zalewamy nim dziurawiec. Następnie zakręcamy mocno słój i zostawiamy go w jasnym miejscu (może być nawet na słońcu) na dwa tygodnie. Ważna uwaga: codziennie wstrząsamy zawartością.

Zdziwi Was zapewne, jak szybko z żółtych kwiatków uwolni się czerwony barwnik i olej będzie miał przepiękny rubinowy kolor! Po dwóch tygodniach przecedzamy całość przez gazę, wyciskamy zioła i rozlewamy (koniecznie) do butelek z ciemnego szkła. Olej trzymamy w chłodnym i ciemnym miejscu.

Do czego służy olej dziurawcowy? To świetny środek do oczyszczania twarzy, a więc – można go używać zewnętrznie. Jako lek pomaga w stanach zapalnych żołądka, w stanach depresyjnych, nerwicach, przy wyczerpaniu. Obniża poziom cholesterolu we krwi, pobudza wydzielanie żółci.

Ważne ostrzeżenie!

Dziurawiec przygotowujemy latem, ale używamy raczej jesienią i zimą, kiedy ekspozycja słoneczna jest dużo mniejsza niż teraz. Ziele dziurawca ma właściwości fotouczulające. Hyperycyna, która tak piękni go barwi w maceracie i nalewce sprawia, że skóra staje się wrażliwsza na promieniowanie UV. Jeśli pijemy dużo dziurawca, zwiększa się jego stężenie w naszym ciele i mogą wystąpić podrażnienia skóry.

Z dziurawcem nie mogą też przesadzać osoby chore na wątrobę. Herbata z dziurawca może zmniejszać skuteczność przyjmowanych leków, nie można jej popijać w trakcie stosowania chemioterapii w chorobach nowotworowych, a także przy stosowaniu antykoncepcji hormonalnej.

Poza wszystkim jednak – dziurawiec leczy, pomaga, sprawia, że świat staje się radośniejszy. To ziele dla znerwicowanych i smutnych, idealne na jesień i zimę, doskonałe na stan smuty.

Ania

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rośliny nas ocalą

2 komentarze

  1. TN
    27 czerwca 2019
    Odpowiedz

    Mili moi, taka jedna rada dla nalewkowców. Oprócz „wyciągania” spirytusem tych wszystkich ekstraktów, liczy się też kolor nalewki. Zawsze warto spróbować zalać sprytem tylko na 24h i porównać. Z doświadczenia wiem, że smak prawie nie odstaje ale za to ten kolor! A dlaczego? Tajemnica.

    • 27 czerwca 2019
      Odpowiedz

      Dziękujemy 😀 Zastosujemy się! I daj nam jeszcze dobre rady na orzechówkę!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Burza w głowie. Masz czasem takie dni?
Następny Przewodnik po ludziach: Pan Od Ziół

Poczytaj więcej

Ekologiczny ogród: brzydkie słowo na literę G

Czy warto mieć rekuperator? (2)

Moda Za Miastem: co dziś nosi strach na wróble?

Pochwała prostoty, czyli rzecz o wiejskich meblach

Kaflove (5)

Ten wpis się dla Ciebie spodoba

20 rad na bezsenność. Możesz już ziewać.

AAAAlergię w dobre ręce oddam!

Czy podniesione rabaty mają sens?

Skrzynia i pasja, czyli historia, która nie trafi na śmietnik

Ściągamy sok z brzozy. Jest świetny!

Zawieje i zamiecie, czyli historia tubki z klejem

Poranne mgły z lekką nutą melancholii

Obkładamy się cyrankami ostrożnie, aby nie zepsuć glasu!

Zrób wewnętrzny raban. Nie gromadź stereotypów.