Piszę o wszystkim, co mi leży na wątrobie


Jak oczyścić wątrobę

Pofolgowaliśmy odrobinę podczas wczorajszych Walentynek. Dwa spore kawałki ciast w kształcie serc plus domowy sernik plus cydr… Jak to mówią: naszło nas na słodkie. A ja wcześniej – dwie kawy na sojowym mleku i pączek z żurawiną… Uff…

Najgorzej, że te skubane węglowodany wchodzą zawsze nie tam, gdzie powinny! Gruba Berta, największa armata II Wojny  Światowej, to od wczoraj przy mnie pikuś. 🙂

Zawsze, kiedy czuję się tak bardzo ciężarna jak podczas minionego wieczoru, zastanawiam się co na to moja ukochana wątroba? Jak sobie daje radę, jak pracuje?  Co o mnie myśli? Wczoraj musiała chyba myśleć źle.

Moja wątroba jest niemową. Twoja zresztą też.

Pełni ponad 400 funkcji, a nigdy nie skarży się, nie boli, nie ćmi i nie krzyczy. Kilka lat temu zrobiłam jej kurację oczyszczającą, używając polecanej gorzkiej soli. Trudno mi powiedzieć, czy i w jakim stopniu to pomogło – ja, jako całość, czułam się lepiej, lżej.

Jej zadaniem jest między innymi zatrzymywanie szkodliwych produktów przemiany materii i usuwanie toksyn. Pracuje przy wychwytywaniu i wydalaniu z organizmu konserwantów, syntetycznych leków, sztucznych dodatków i wszelkiego innego zła. Ciekawe, że tak rzadko rozmawiają o niej z pacjentami lekarze. Nie powstają o wątrobie – tak licznie jak o jelitach – książki i poradniki.

Zanim wzięłam się za wątrobową kurację, szukałam wiedzy u doktora Google’a, pytając: jak oczyścić wątrobę? – i znajdując nieskończoną ilość diet i sposobów na regenerację. Oczyszczanie przy pomocy rodzynek i czosnku. Regeneracja z użyciem buraków, grejpfrutów, karczochów, propolisu, oliwy z oliwek. Do tego odstawianie leków i alkoholu, całkowita rezygnacja z mięsa itp.

Nie istnieje jedna, skuteczna metoda

Wierzę w te sposoby, bo za każdym kryje się zapewne samo dobro, ale mam wrażenie, że nie istnieje jeden, wyjątkowa odpowiedź na pytanie: jak oczyścić wątrobę? Prawdziwy efekt może dać połączenie wielu metod w jedną naturalną całość. Gorzka sól czy faszerowanie się rodzynkami to mogą być tylko elementy spójnego działania.

Tworzące wątrobę hepatocyty, które uczestniczą w metabolizmie białek, węglowodanów, żelaza, miedzi, lipidów i witamin, gromadzą tłuszcz. Czasami – dużo tłuszczu. W wynikach jednego z badań przeczytałam niedawno, że otyłość brzuszna towarzyszy nadmiarowi tłuszczu, który zgromadziły hepatocyty. Masz oponkę – masz równocześnie nadmiernie przetłuszczoną wątrobę.

I teraz uwaga – jeśli zmniejszymy masę ciała o zaledwie 5 do 20 procent, zredukujemy tym samym zawartość tłuszczu w wątrobie o 60 do 80 procent!

Z pewnością odciążać wątrobę można na wiele sposobów. Ponieważ jednak nie da się całkowicie uniknąć spożywania chemii w produktach spożywczych, ponieważ trudno zrezygnować z  wina i nie da się totalnie odstawić kawy, leków i słodyczy, trzeba postawić na koncepcję:

Jedz z głową!

Dzisiaj, po wczorajszym obżarstwie, mamy dzień głodówki. Nie takiej totalnej, bo przecież pijemy wodę z imbirem i cytryną, a na obiad będzie kefir 🙂 Kiedyś powiedzieliśmy sobie, że trzeba ratować się własnymi rękami, sięgając po pomoc lekarzy jak najrzadziej, a najlepiej w ogóle.

Jak oczyścić wątrobę? Co oznacza włączenie trybu „Jedz z głową”? Przede wszystkim – myślenie o tym, co kładziemy na talerz i w jakiej formie. Nie jestem zwolenniczką ekstremizmów: każdemu mogą się przytrafić Walentynki z kilogramem ciasta w brzuchu – trudno. Ale w ślad za obżarstwem musi pójść coś w kontrze. Głodówka to może być jeden z elementów tej gry. Nie jedyny.

Żadnych ciężkostrawnych potraw. Godne uwagi są w pierwszej kolejności: marchew, seler, pietruszka, pomidory, kalafiory, szpinak i  kiszonki. Przede wszystkim jednak buraki w każdej postaci – buraki kochają wątrobę z ogromną wzajemnością – a najlepiej pod postacią świeżego soku.

Staramy się także jeść mniej soli i więcej, dużo więcej ziół, które pobudzają wydzielanie soków żołądkowych i żółci (mięta, kminek, majeranek, tymianek, oregano i jałowiec).

Co warto odstawić?

Niemal całkowicie odpuściliśmy mięso i tłuste mleko. I generalnie wszystko, co jest przetworzoną żywnością rodem ze sklepów i fast foodów.

Powinniśmy jeszcze zupełnie odstawić  twarde sery (Jacek płacze w tym momencie, bo w lodówce jest OSTATNI kawałek goudy) i jeszcze bardziej radykalnie wyciąć cukier (ściślej – ksylitol), a postawić na ryby (stawiamy), owoce morza (postawiliśmy) i oliwę (zrobione).

Alkohol? Toksyczna, czyli ciężka dla męskiej wątroby dawka to już około 80 gramów czystego etanolu, co w praktyce oznacza litr wina lub np. 6 piw. Nie wydaje mi się, i piszę to nie tylko z sympatii do faceta, który uwielbia swoje dwa kieliszki czerwonego wina przy wieczornym pisaniu postów, by umiar w piciu piwa lub wina mógł zaszkodzić. Czytałam chyba tyle samo materiałów o szkodliwości spożywania alkoholu, ile tekstów o jego dobrodziejstwie – zawsze kluczowe w nich było słowo umiar.

A przy okazji alkoholu – kiełki oraz młode szparagi, dzięki zawartym w nich aminokwasom i minerałom, znakomicie wspierają wątrobę w neutralizacji etanolu. Warto wiedzieć.

Jak oczyścić wątrobę? Błogosławiony nie tylko ostropest

Z pewnością jeszcze bardziej godne uwagi niż szparagi są nasiona ostropestu, o których już tutaj pisaliśmy. Ich główny składnik to sylimaryna, która wzmacnia osłonę hematocytów i nie pozwala na przenikanie do niej toksyn. Podpowiadam, by kupować nasiona i mielić je samodzielnie tuż przed spożyciem, dodając do koktajli warzywnych i owocowych. Ostropest uszczelnia błony komórkowe wątroby i regeneruje hematocyty. Wydaje mi się pewniejszym źródłem sylimaryny niż liczne paraleki, obficie reklamowane w telewizji.

Dobrze działa sok z rzodkwi, szoty z kurkumy (łyżeczka kurkumy z niewielką ilością wody i koniecznie pieprzu – rano). Świetne są wyciągi z pędów kwiatowych karczocha, obniżające przy okazji poziom cholesterolu. Odtruwanie wątroby wspiera także pierzga. Pyłek pszczeli obniża poziom enzymów wątrobowych, zabezpiecza komórki wątroby przed szkodliwym wpływem toksyn.

Dobrą robotę wykonuje także oliwa z oliwek, działająca żółciotwórczo. Spróbujcie łączyć oliwę z sokiem z grejpfrutów (trzy łyżeczki oliwy i sok z jednego grejpfruta, mieszamy i pijemy wieczorem), to także jedna z terapii odtruwających wątrobę.

A jeśli chodzi o suplementy?

Suplementować  się czy nie? Suplementować.  Myślę, że (zwłaszcza zimą) nie ma innej rady. Naturalne substancje powinny wystarczyć, gdy mamy w nadmiarze świeże warzywa i owoce, prosto z własnego ogródka, nie pryskane żadną chemią. Czy wolne od chemii są warzywa ze stoisk w supermarketach? Obawiam się, że słabo.

My bierzemy dużą, codzienną dawkę witaminy C z dziką różą (1000 mg), do tego witaminę D3 i K2, po tabletce Chela Mag B6 (magnez i witaminy z grupy B), a Jacek dodatkowo potas i głóg w tabletkach. Działa dobrze na serce. Branie głogu w tabletkach nie zmienia oczywiście naszych przyzwyczajeń do popijania herbaty z owoców głogu i delektowania się głogową nalewką 🙂

Reasumując: nie spodziewajcie się, że stan Waszej milczącej wątroby poprawi się wskutek działania jednego z czynników lub jednej, cudownej diety. Nie ma tak lekko. Działa jedynie całość.

Czy widzimy  efekty? Jeśli spojrzeć przez pryzmat badań krwi, które robimy, to tak. Jeśli spojrzeć przez pryzmat samopoczucia – również. Wyłączywszy dni takie, jak wczoraj 🙂

Ania

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Nie ma dnia bez warzyw i owoców

Samo dobro – tarnina!

Czytaj również o oczyszczaniu wątroby tutaj. 

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Pamiątki z dawnych lat. Pretensjonalny post o zagubionej historii
Następny Nieznośna lekkość ruchu... Prawie wiosna!

Poczytaj więcej

Ty piszesz, my odpowiadamy (1)

Dwoje na ławeczce. Medytacje w stylu joga-country

Polskie globalne ocipienie. Rzecz o zacofaniu.

Układam pasjans z życia

Między TU a TAM. Jak znaleźć motywację do zmian?

Ile kosztuje życie na wsi? Ceny w lipcu.

Narzędzia do domowego warsztatu

Wiejskie bukiety: Ania gra letnimi kolorami

Baba znika z domu na 4 godziny i co?

Kania z podlaskiego dżdżu

Idę, dokąd idę

Plastik już z nami nie wygra

Przewodnik po ludziach: Pan Z Koroną Podlasia

Deski do krojenia chleba. Czar prostej pracy.

Buszujący w fasoli, czyli list otwarty do Nieobecnej