Rzucamy okiem na detale


Rzucamy okiem na detale

Niczego nie zmarnowaliśmy. Stare okna mają nowe zastosowania, wielkie sita do mąki wykorzystujemy w suszarni. Kosy, widły, kopańki, wanienki, łopaty do chleba, durszlaki, chochla –  znalezione i wykupione za grosze w Kiermusach – służą jako ozdoby. Cieszy oko stara studnia i ceglano-kamienna brama. Przydała się nawet stara butelka po czystej 🙂 Dziś pokażemy, jak ważne są detale. 

Tworzą klimat, dodają uroku. Nawet jeśli nie są bezpośrednio związane z miejscem, które zasiedliliśmy, pasują do niego. Podczas porządkowania siedliska znajdowaliśmy mnóstwo niepotrzebnych rupieci, czynną, choć nieciekawą studnię i jedną całkiem zrujnowaną ruinę.

Rzucamy okiem na… ruinę

Jej oswajanie opisaliśmy już w październiku, ciesząc się, że możemy Wam pokazać jak w łatwy i tani sposób można zagospodarować coś, co rozpadało się w oczach. A dziś wygląda tak:

Rzucamy okiem na detale

Tu spędzamy czas z rodziną i znajomymi; to nasz wiosenno-letni pokój. Stół to pomysł Jacka – powstał ze starych desek, z których zbudowane były niegdyś drzwi do obory. Stalowa, a w zasadzie rdzawa misa to palenisko ogrodowe – zakup, który bardzo nam się sprawdza. Kosztowała (po sezonie) około 300 złotych, jedyna wada, to zbyt szybkie rdzewienie – ta rdza wygląda całkiem OK, choć naszym zdaniem pojawiła się zbyt szybko. Ale rozumiemy rację producenta, do którego zwróciliśmy się z pretensjami – materiał nie jest niczym impregnowany. 

EDIT JACKA:Dodam, że zachowali się genialnie. Przez pomyłkę napisałem do nich, a nie do sprzedawcy, e-maila z pretensjami (kupiłem palenisko w sieci, u pośrednika). Wytłumaczyli się, przyznali mi rację i – choć to nie był produkt kupowany bezpośrednio u nich –  zaproponowali wymianę. To lubię, tak się buduje wizerunek. Polecam bezinteresownie. 

Na zdjęciu głównym widzicie z kolei fragment bramy, która powstała z niczego – ze starych cegieł i kamieni polnych. Drzwi też są z odzysku, z desek wyciągniętych spod stodoły naszego sąsiada. Drewniany dziad to wielka pamiątka z Bieszczadów, kupiony za 400 złotych i flaszkę. Pasuje tu, strzeże domu. Ale uwaga – tego wejścia prawie nie używamy… 🙂 Powstało, by cieszyć oko przy wjeździe z polnej drogi. Czekamy aż zarośnie bluszczem i wtedy będzie ostatecznie piękne.

Rzucamy okiem na… bramę

Tu z kolei inny przykład zastosowania niepotrzebnej konstrukcji. Brama zapasowa, która częściej symbolizuje możliwość wjazdu niż służy do wjeżdżania. Mogliśmy stworzyć bramę ze zwykłego kawałka płotu, ale… To są drzwi wyciągnięte ze  starej stodoły i przycięte na wymiar. Wyglądają ciekawiej niż płot, są wieczne, będą służyły jeszcze przez dziesięciolecia – tyle, że w innej roli. A miały pójść do spalenia…

Rzucamy okiem na detale2

Może zostały Wam po poprzednikach stare okna? Nam została cała masa… Te w najbardziej masakrycznym stanie wyrzuciliśmy na śmietnisko, inne daliśmy sąsiadowi – zrobił z nich ścianki do szklarni. My zostawiliśmy sobie kilka sztuk, czekają na nowe zastosowania. Pierwsze już się pojawiło: odmalowaliśmy, zamiast szyb wstawiliśmy lustro i… Oto są!

Rzucamy okiem na detale

I co my tu mamy? Wprawne oko dostrzeże kosę – Jacek czasami jej używa, serio – a także dwie kopańki, które kiedyś w wiejskich domach miały wiele zastosowań, w tym do ugniatania ciasta i kąpieli. Jest maselnica, wielka łopata do chleba, dwie cierlice-międlice – przyrządy do młócenia lnu (to te wiszące “trójkąty”), jest stara konewka i dwie pary drewnianych grabi.  Jest też drewniany skopek, o tyle oryginalny, że nie składający się z deszczułek lecz w całości wydrążony w drewnie. Plus stara konewka. No i jest flaszka po czystej, niestety bez etykiety 😉 Bo trzeba przyznać, że butelek znajdowaliśmy tu sporo. Ale tę zostawiliśmy, ma niepowtarzalny urok i patynę 🙂

Rzucamy okiem na detale5

Wiele detali pochodzi z jarmarku w Kiermusach. Kosztują grosze, a robią wspaniałą robotę:

Rzucamy okiem na detale 4

Rzucamy okiem na… studnię

Dobry los spotkał także naszą studnię. Była wystającym ponad poziom gruntu betonowym kręgiem, który zakrywała konstrukcja z drewna, papy i plastiku. Od pierwszego dnia wiedzieliśmy, że z nami pozostanie – zmieniliśmy jedynie jej opakowanie. Czy działa? Działa! Dawno jej wprawdzie nie używaliśmy, ale wodę zawsze miała jak kryształ.

I znów, tak jak we wcześniejszych przypadkach, główną rolę grają detale oraz materiały z odzysku. Kamień ściągany z okoliczny pól, stara cegła, wał wygrzebany w schowku u sąsiadów we wsi, stare pordzewiałe koło. I stylowa umywalka z kranikiem, która bardzo nam się przydaje. Tylko łańcucha nie mieliśmy starego – a ten, który zakręcony widzicie na wale, jakoś nie chce się zestarzeć… 😉 

Rzucamy okiem na detale 6

Takich szczegółów znalazłabym więcej. W domu, w stodole, na ogrodzie, nawet w drewutni i ziemiance – wszędzie jest coś, co ma duszę, charakter. Nie wyrzucajcie rzeczy, które mogą mieć powtórne zastosowanie: to moja rada dla wszystkich szukających swojego miejsca na wsi. Wszystko może się przydać, wszystko może zbudować fajny klimat!

Ania

POLECAMY RÓWNIEŻ: Pieczemy chleb z bakaliami

2 komentarze

  1. Małgorzata
    31 maja 2019
    Odpowiedz

    Cudowne klinaty 💓

    • 31 maja 2019
      Odpowiedz

      Miło nam 🙂 Dzięki, fajnie zacząć dzień od czytania takich komentarzy i od dobrej kawy w Ruinie 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni Polska podzielona płotem durnej polityki
Następny Fotografie czy wspomnienia? Wybór należy do siebie.

Poczytaj więcej

Odetchnij od miasta

Piszę o wszystkim, co mi leży na wątrobie

Jak zrobić nalewkę… z wszystkiego?

Jak zrobić wiejski serek?

Życie. Część II. Wydanie poprawione.

Późny wieczór w Niebie: sałata z burzą w tle

10 największych banałów o życiu

Nie robimy z dyni idiotki…

Czy warto mieć rekuperator? (1)

Śpiewający sex czy proste dźwięki ciszy?

Ty piszesz, my odpowiadamy (2)

Tacy sami

Zrób wewnętrzny raban. Nie gromadź stereotypów.

Jej Wysokość Egzaltacja. Znasz ją?

Układam pasjans z życia