Jak założyć ogród od podstaw


jak założyć ogród

Zacznij myśleć o ogrodzie zanim wkopiesz pierwszą łopatę pod fundamenty Twojego domu. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć – zacznij od rozejrzenia się po całym siedlisku.

Facet z miasta myśli tak: kupiłem dom na wsi, teraz trzeba tu wszystko uporządkować… czyli mamy problem… ile kosztuje godzina pracy koparki/spychacza?

Serio – tak było ze mną. Pierwsza myśl szła w stronę uporządkowania terenu. Rety, ile tu kamieni, połamanych desek i resztek fundamentów, jaki tu bałagan… Połamane drzewa, sterta gruzu, jakieś dołki, mizerne drzewka, jałowce, stara jabłonka. Tak było. O cenę godziny pracy pana z koparką zapytałem już pierwszego dnia po zakupie Bocianki – Pan Janusz brał 90 złotych za godzinę pracy, był gotów do małych negocjacji. (Jego konkurent spojrzał na naszą warszawską rejestrację i powiedział – jak dla pana: 180 za godzinkę i będziemy kwita…)

Pan Janusz przyjechał – oczywiście – ale po czasie, dopiero wtedy, gdy zdążyłem mocniej puknąć się w głowę. Szczerze mówiąc: puknęła mnie Ania.

Zostaw to wszystko

Nie zachowuj się jak automat. Niczego nie cywilizuj, nie grodź, nie wycinaj drzew i krzewów, nie wzywaj koparek i spychaczy. Na samym początku warto powstrzymać się od gwałtownych ruchów, choćby nie wiem jak irytowała Cię sceneria przed Twoim domem. Nie bądź miejskim buldożerem! Nie warto.

Powód do wstrzymania się przed podejmowaniem pochopnych działań jest prosty: jesteś z miasta, a wieś rządzi się odmiennymi prawami.

Jeśli masz siedlisko, które służyło komuś przez lata, wszystko w jego obszarze miało jakiś cel, do czegoś służyło lub powinno służyć dalej.

_________________________________

Przykład? Pierwszym naszym ruchem po zakupie Bocianki miało być zasypanie ohydnego, wielkiego dołu, który kiedyś przypominał staw, a stał się wyłącznie matecznikiem komarów. Ciemny, ponury, zarośnięty… Pierwszym robotnikom, którzy zaczynali zdzierać stare dachówki naszej obory, powiedzieliśmy wprost, by wrzucali je do tego dołu. Na szczęście przyjechał właściciel sąsiedniego budynku, wpada rzadko, ale tym razem, na nasze szczęście zajechał. Przywitał się, zagadał, spytał co robimy…

Ściągamy dach, podniesiemy trochę ściany. Będziemy zasypywali tę wielką dziurę w narożniku…

Nie radziłbym – powiedział. – Bo was zaleje.

Co nas zaleje? – niczego wtedy nie rozumieliśmy…

A, proszę spojrzeć na sąsiednie łąki i pola. To pagórki, niby niewysokie, ale wystarczy, by spływała z nich woda. Kiedyś na skraju waszej posesji płynął mały strumyk, który rozrastał się jedynie wiosną. Przez lata układ wód i geologia gruntu mocno się zmieniły, strumienia dawno nie ma, ale woda z roztopów jak spływała z tych pagórków, tak spływa. I jeśli gdzieś jej nie odprowadzicie, wleje się na wasze podwórko.

Pełna racja – przekonaliśmy się o tym po roku. Wykopany przez poprzednich właścicieli staw zbiera nadmiar wody, u nas jest sucho, w pobliskim lesie również, ale staw zamienia się w małe rozlewisko. Gdybyśmy zasypali wielką dziurę, mielibyśmy wiosną wody po kolana.

Działaj w naturalnym rytmie z przyrodą

Od czego więc zacząć? Przyjrzyj się wszystkim starym krzewom i drzewom: może któreś z nich powinno stać się ozdobą Twojego ogrodu… Może powinny stać się elementem wyznaczającym osie podziałów w ogrodzie, dadzą cień roślinom, a może po prostu posłużą ptakom? Bo z ptaków na wsi radochy zawsze jest za mało.

Jeśli planujesz, że remont lub budowa domu w Twoim nowym siedlisku potrwa rok-dwa lata, zacznij od posadzenia pierwszych, własnych drzew. Nawet przed wkopaniem pierwszej łopaty – znajdź odpowiednie miejsca, przymierz do nich rośliny pamiętając, że za kilka-kilkanaście lat mogą osiągnąć gigantyczne rozmiary. Cypryśnik błotny, który ślicznie wygląda jako maleńka roślineczka, w ciągu kilku lat urośnie do 5-7 metrów, a docelowo osiągnie wysokość 30 metrów i nic go nie powstrzyma. Poza piłą 😉 

Sadź rośliny z głową, a zaczynaj od tych, które rosną najdłużej. Z kwiatami można poczekać, z trawnikiem tym bardziej. Dopytuj ogrodników o najlepsze terminy nasadzeń, weryfikuj ich opinie u sąsiadów i nie opieraj się wyłącznie na poradach z wyszukiwarki Google, bo w niej liczba informacji jest wprawdzie ogromna, ale liczba rad wzajemnie się wykluczających – absolutnie niemała.

Naśladuj sąsiadów. Oni mieszkają w Twojej okolicy od dawna, wiedzą więc, kiedy nadchodzi pora przycinania drzewek, kiedy należy przystępować do wapnowania pni na przedwiośniu, kiedy warto i trzeba spryskać warzywnik naturalną gnojówką z pokrzywy, co nadaje się na kompost i jak nazywa się ta piękna roślina, która wyrasta w Twoim ogrodzie.

Zaczęliśmy od… piołunu

My zaczęliśmy na przykład od bezsensownego wycinania krzewów piołunu, z którego rok później robiliśmy leczniczy absynt – na szczęście rośliny okazały się mądrzejsze od nas i po wycięciu wyrosły na nowo. Za to w pierwszym roku, jesienią, posadziliśmy kilkadziesiąt drzewek – brzózki doorenbos, dęby, klony, buk, świerk, perukowiec – i tyleż krzewów: kaliny, cytryńca, budlei, lilaków, hortensji itp. Wyglądały idiotycznie pośród błota budowy, ale dziś, po trzech latach, są prawdziwymi rarytasami. I jeśli mamy do siebie żal, to chyba tylko o to, że posadziliśmy ich wtedy tak mało.

Z trawnikami na wsi sprawa bywa jeszcze prostsza. Można zrekultywować cały teren swojej posesji, przeorać ją, wyrównać, posiać trawę, ale i tak najsilniejszym wzrostem cieszyć się będą trawy, które rosły tu przed Waszym przyjściem. Może więc… lepiej ich nie siać, a zacząć pielęgnować to, co jest? Kosić, napowietrzać, nawadniać, nawozić, znów kosić… (I, jak mówią Anglicy, już po stu latach trawnik będzie całkiem przyzwoicie wyglądał!)  

Ruiny i …kamieni kupa

Na wsi nic nie powinno się marnować. Obejrzyj swoje siedlisko w poszukiwaniu skarbów. Jeśli znajdujesz stare fundamenty, pomyśl czy nie dałoby się jakoś ich wykorzystać – choćby tak jak my. Odkryliśmy wśród chaszczy resztkę murów budyneczku, który dawniej służył jako parnik. Stały na solidnej podmurówce, zbudowano je częściowo z bloczków żużlobetonowych, częściowo z kamienia. Wyglądały brzydko, ale… Stanowiły wyzwanie, jakąś spójną całość. To był pomysł Ani, by ze starej ruiny zrobić nową ruinę, nadając jej całkowicie odmienny charakter. Jak to wyglądało i co nam wyszło? Najlepiej zobacz to na naszych zdjęciach…

Tak to wyglądało na początku: schowane w głębokich zaroślach ruiny.

Potem je trochę odsłoniliśmy, a to co stanęło naprzeciw nas miało fajny potencjał.

Rok później zaczęliśmy przebudowę ruiny, tworząc z niej ruinę na miarę naszych czasów.

A teraz wygląda tak. Czekamy, aż zarośnie ją winobluszcz i wyjrzy zza ściany glicynia. Dopiero wtedy powiemy, że dzieło zostało skończone. Ruina służy nam jako miejsce do rozpalania ognisk i spotkań z przyjaciółmi.

8 komentarzy

  1. Akasha
    29 stycznia 2019
    Odpowiedz

    Ruina Wow! 🙂

  2. Iwona
    5 lutego 2019
    Odpowiedz

    Ruina mnie zachwycila ?Wogole to zaczęłam czytać wszystko co piszecie !! Bo piszecie pięknie? A my z mężem też planujemy przeprowadzkę na wieś więc jesteście skarbnicą wiedzy! Pozdrawiam I życzę pięknych ptasich śpiewów?

    • 5 lutego 2019
      Odpowiedz

      Ruina to dopiero początek prawdziwej ruiny 😉 Musi zarosnąć glicynią, bluszczem etc. Będzie piękna za dwa-trzy lata.
      Życzymy udanych planów i świetnego Nowego Miejsca Na Ziemi!

    • Ania
      11 lutego 2019
      Odpowiedz

      Dokładnie to samo myślę o Tym blogu!!!

  3. Magdalena
    12 lutego 2019
    Odpowiedz

    Dziekuje za ten wpis. Tez niedlugo bede mieszkac na wsi i te uwagi sa bardzo pożyteczne. 🙂

    • 12 lutego 2019
      Odpowiedz

      Ooo, to witamy w klubie 🙂 I trzymamy kciuki!

  4. Ewelina
    14 marca 2019
    Odpowiedz

    Przeczytałam komentarz Pana Jacka pod jakimś postem Tekstualnej. Tak mnie zaciekawił, że postanowiłam sprawdzić co to jest to całe Niebo za miastem. Przeczytałam od wczoraj wszystkie wpisy! Czyta się Was jak najlepszą książkę!

    • 14 marca 2019
      Odpowiedz

      Dzięki! Ale my tu sobie nie panujemy… Po prostu:Jacek. ?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Poprzedni 10 kroków do własnego domu na wsi
Następny Jak palić efektywnie w piecu, kominku i kozie?

Poczytaj więcej

Sangha. Leśny Festiwal Hipokrytów uważam za zaorany

Ty piszesz, my odpowiadamy (3)

Kania z podlaskiego dżdżu

Burza w głowie. Masz czasem takie dni?

Uważność, czyli kto umie w mindfulness?

Sceny z życia mrozu

Plastik już z nami nie wygra

Proszę, nie rdzewiej. Męskie zdrowie po 40.

Skrzyp. Idealny sojusznik zdrowych paznokci, włosów i skóry

Przegląd myśli podręcznych

Zapraszamy do środka: mieszkańcy naszego kredensu

Szczytowanie w spiżarni. Bardzo namiętny, letni tekst

Prąd ze słońca. Sprawdzamy czy fotowoltaika się opłaca!

Fotografie czy wspomnienia? Wybór należy do siebie.

Co na nas działa?