fbpx

Dominika Koszowska – Podlasie ma nową panią ambasador!

Zgarnia nagrodę za nagrodą. Bryluje na wielkich, światowych konkursach fotografii mobilnej. W osiem lat stała się niekwestionowaną gwiazdą w wielkiej rodzinie fotografów, którzy używają smartfonów zamiast tradycyjnych aparatów.

Dominika Koszowska. Oboje z Anią znamy ją od pierwszych dni jej międzynarodowej kariery. Byliśmy świadkami pierwszego triumfu – gdy w konkursie fotograficznym Sony wygrała swoją pierwszą nagrodę, a szefem jury był nie byle kto: sam Robert Wolański, wybitny, światowej klasy fotograf.

I tak się życie potoczyło, że przez kilka lat nasze ścieżki zawodowe splatały się ze ścieżkami artystycznego rozwoju Dominiki. Pokonywała rywali nie tylko w konkursach w Polsce – jedną z najciekawszych nagród był wyjazd na Mundial do Brazylii – ale zaczęła stawać do rywalizacji z całym światem. A myśmy byli zawsze blisko jej radości i problemów: niemal co tydzień odbierając jej doskonałe prace wykonane smartfonami Xperia, chwaląc się nimi i doceniając autorkę. Eeech, fajna, zawodowa przeszłość, łza się kręci…

Ale wracając ze sfery osobistych wspomnień do bohaterki dzisiejszego wpisu – wyobrażacie sobie? Dziewczyna z Katowic kosi nagrodę za nagrodą w największych światowych konkursach fotograficznych, a jej znakiem rozpoznawczym stają się fotki wykonywane smartfonami! Główne laury w Mobile Photography Awards (nie ma w świecie fotografii mobilnej ważniejszych wyróżnień!), laureatka Mira Mobile Prize przez kolejne lata, zwyciężczyni i finalistka w dziesiątkach innych konkursów; wywiady, słowa uznania, wyjazdy w plener z innymi wybitnymi fotografami… Jakie to miłe mieć tę burzę włosów wśród dobrych znajomych! 🙂

Dominika Koszowska – z Katowic na Podlasie

Zapytacie: OK, fajnie, ale dlaczego akurat o niej piszemy? Ta laudacja powstaje na cześć Dominiki, która od kilku lat odkrywa Podlasie. Zafascynowana tutejszym spokojem, historią, zielarstwem, tradycjami, a przede wszystkim – ludźmi i miejscami, w których żyją.

Nie ma już takich domów na Śląsku – powiedziała nam we wtorek, gdy siedzieliśmy przy kawie na naszym tarasie. – Nie ma takich wnętrz, bo zastąpił je współczesny design, plastik, wysoki połysk. Nie ma takich kuchni, pieców, świętych obrazków nad łóżkami, a jeśli są, to coraz rzadsze. Na Podlasiu ciągle jest co odkrywać, jest czym się inspirować. Ale przede wszystkim, to region, w którym fotografia dokumentacyjna może spełnić swoją rolę. Trzeba „zapamiętywać” ten świat, nie wolno go stracić.

Wpadliśmy na jej tegoroczny, podlaski trop przypadkiem: na swoim facebookowym profilu pokazała wieczorną fotkę znad zalewu w Siemiatyczach. W jej stylu: wypełniony ciepłem, dobrze przemyślany kadr. Widzicie tę fotkę jako fotografię główną ilustrującą dzisiejszy wpis. A tu jeszcze inna w podobnym klimacie:

Siemiatycze-zalew

Spotkanie w Niebie

No cóż… Nie mogliśmy się nie spotkać! Dominika Koszowska na Podlasiu realizuje swoje najciekawsze artystyczne projekty. Upamiętniała tu zielarzy i zielarki. Jej 300-stronicowy album „Dzikie Oregano” zdobył złote laury w konkursie Moscow International Foto Awards. To opowieść o świecie roślin leczniczych, a przede wszystkim – zbiór historii ludzi, którzy zajmują się ziołami. Opowieść o coraz większej potrzebie naszego powrotu do natury.

Celem projektu było utrwalenie na fotografiach lokalnego ziołolecznictwa: zielarzy, leczenia ziołami, wytwarzania leków ziołowych a także pozyskiwania roślin leczniczych z natury. To próba ocalenia od zapomnienia osób, które zajmują się ziołolecznictwem.

Dla Dominiki była to jednocześnie… praca magisterska na katowickiej ASP, w Katedrze Multimediów. Świetnie przyjęto również jej cykl „Szeptucha” – także z podlaskimi korzeniami – oraz dziesiątki fotografii wykonanych w korycińskim Ziołowym Zakątku. Wiele z nich do tej pory zdobi jego stronę internetową.

Także tym razem Podlasie przyciągnęło artystkę z powodów czysto naukowych: Dominika Koszowska przygotowuje swoją pracę doktorską. Jej doktorat znów będzie formą dokumentu upamiętniającego ludzi z Podlasia, ich pasje, życie, nietuzinkowe historie i zawody.

Piszę o Dominice z największą przyjemnością, uwielbiając jej długie opowieści o własnej pracy, pasji i widząc, jak mocno angażuje się w to, co robi. Jest konsekwentna, wypracowała już własny styl w fotografii, patrzy na świat przez obiektyw aparatu/smartfonu w wyjątkowo indywidualny sposób. To moje ulubione zdjęcie Dominiki:

Tacy ludzie…

Z Podlasia pójdzie niebawem w świat piękna opowieść. O starych ludziach. O życiu. I o zapomnianych historiach. Dominika Koszowska pokaże ją w sobie właściwy sposób. Te trzy tygodnie spędzone w domku na wzgórzu tuż za Moszczoną Pańską – jestem tego pewien – zaowocują pięknym albumem i… doktoratem.

I tak się tylko zastanawiam, czy tacy ludzie jak Dominika nie są najlepszymi ambasadorami Podlasia…

Czy to nie im, a nie Zenkowi Martyniukowi, szkołom i pieśniarzom disco polo powinno towarzyszyć zainteresowanie ze strony podlaskiego urzędu marszałkowskiego, gmin Siemiatycze, Mielnik czy Ciechanowiec. To ich projekty warto sponsorować, zapraszać na wernisaże, promować dzięki nim region. Fotografia, a zawłaszcza podlaskie klimaty ma wielu fanów. Tą drogą można wypromować region dużo mocniej niż przy użyciu wątpliwej jakości youtuberów.

Wrzucam kilka fotografii wykonanych przez Dominikę Koszowską na Podlasiu niejako przy okazji jej osobistych zainteresowań. To nie jest część jej pracy doktorskiej – to wyraz niepokoju ducha. Dominika, jak każdy rasowy fotograf i każda artystka wie, że najlepszy aparat to ten, który ma się pod ręką. I ona doskonale umie go użyć.

Dominiko – miło było gościć Cię na Podlasiu. Obściskujemy i mamy nadzieję, że szczypior smakował 🙂

Polecamy Dominikę wszystkim naszym fanom. Śledźcie ją na Instagramie (@du_lka) lub na Facebooku. Bo naprawdę warto.

Jacek

POLECAMY RÓWNIEŻ: Chodźcie z nami!

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz